Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

 Pójdziemy wszyscy do hotelu Heinricha na małego drinka  zadecydowała Sammy, raczej
chwiejnie stając na nogi.
 Muszę wracać; William mógł się obudzić  odparła Harriet rozpaczliwie.
Po krótkiej sprzeczce Sammy ustąpiła.  Wezwiemy dla ciebie taksówkę  powiedziała. 
Claus niech zapłaci. Jedyną, która teraz kursuje, prowadzi właściciel tutejszego zakładu
pogrzebowego.
Zataczając się pod bezgwiezdnym niebem, szła do domu i czuła, \e ogarnia ją wisielczy
humor. Nie mogła powstrzymać łez: straciła cały swój seksapil, świat się przed nią zamykał,
nigdy nie znajdzie dla Williama ojca.
Kiedy wkładała klucz do zamka, Sevenoaks, który zwykle wszystko przesypiał, zaczął
szczekać swoim głębokim barytonem, a potem, uświadamiając sobie nagle, \e to ona, rozśpiewał
się z zachwytu na cały głos i gwałtownie rozglądał się, co by jej przynieść na powitanie.
 Och, proszę, Sevenoaks, ciszej  błagała. Kiedy na palcach szła po schodach, natknęła się
na Cory ego, wychodzącego właśnie z łazienki z ręcznikiem zawiniętym wokół bioder. Włosy
miał wilgotne po kąpieli i ciągle jeszcze złotawą, letnią opaleniznę.
 Długo siedziały te kobiety z  Woman s Monthly ?  zapytała.
 Godzinami  odparł Cory.  Musiałem je wyrzucić. To, na co cierpiałem dziś po
południu, musiało być z pewnością napięciem przedmiesiączkowym.
Harriet była za bardzo strapiona, \eby się roześmiać.
 Strasznie przepraszam  powiedziała.
Sevenoaks wemknął się do pokoju Cory ego i kierował w stronę łó\ka.
 Zabierz go  warknął Cory.  Ten pies musi stąd odejść. Od twojego wyjścia wył
nieustannie. A propos, gdzie w ogóle się podziewałaś?  spytał łagodniejszym tonem,
zauwa\ając jej zaczerwienione oczy.
 W  Loose Box z Sammy. Spotkałyśmy dwóch Niemców, jeden był dość przystojny, drugi
okropny. Przystojny leciał na Sammy, ten okropny zresztą te\, ale musiał się zadowolić mną.
Próbowałam się od nich oderwać i poszukać jakichś rówieśników, ale nie sądzę, \ebym im
zbytnio przypadła do gustu.  I ze szlochem uciekła do swojego pokoju.
Zciągnęła narzutę i poło\yła się do łó\ka  ktoś włączył dla niej elektryczny koc, na
poduszce znalazła przyczepioną kartkę:  Kochana Harriet, nie przejmuj się tym, co ON mówi,
my uwa\amy, \e jesteś cudowna; on zresztą w głębi ducha te\ tak myśli. Całusy. Tadpole,
(Panna) Ambro\y i Sevenoaks.
Harriet roześmiała się. Nagle cały koszmar tego wieczoru przestał się tak bardzo liczyć. Le\ąc
w łó\ku myślała o Corym. Czuła się jak dziecko, układające klocki z obrazkami; i miała
wra\enie, \e nie udało jej się znalezć ani jednego klocka pasującego do tego rysunku.
ROZDZIAA 15
Harriet właśnie prasowała w kuchni, gdy na podjezdzie pojawił się samochód.
 Chodz, schowajmy się  wyszeptała Chattie.  To okropna, stara Arabella. Przyje\d\a
tylko wtedy, gdy tato jest w domu.
 Nie mo\emy  zaprotestowała Harriet, przyglądając się wysokiej, szczupłej kobiecie,
wysiadającej z samochodu.  Widziała nas.
 Jest tu kto?  w hallu rozległ się okrzyk.
Dziewczyna, która wkroczyła do kuchni, miała kolo trzydziestki. Bardzo ładna, wysoka, o
sportowej sylwetce, ruchem ręki zaczesała do tyłu jasnobrązowe włosy.
 Cześć, Chattie  oświadczyła pogodnie.  Co słychać?  I zanim Chattie zdą\yła
cokolwiek powiedzieć, zwróciła się do Harriet.  A ty musisz być nową opiekunką dzieci.
Nazywam się Arabella Ryde Ross. Przypuszczam, \e Cory mówił ci o mnie.  Ale nim Harriet
zdą\yła odpowiedzieć, odwróciła się w stronę Williama, bez określonego celu walącego
drewnianą ły\ką w swoje krzesełko.  Co za rozkoszny bobas. To podrzutek Noel?
 Nie, to moje dziecko  odparła Harriet.
 Och?  zdziwiła się Arabella. Zadziwiające, ale udało jej się rozciągnąć to na cztery
sylaby.
 I twojemu mę\owi nie przeszkadza, \e pracujesz?
 Nie jestem mę\atką.
 Och, co za podziwu godna odwaga  Arabella zamilkła i przyjrzała się znowu
Williamowi.  Cory to istny anioł, który przygarnia pod swoje skrzydła wszystkie kulawe
kaczątka.
 Raz, dwa, cztery, pięć. Kurczę, zgubiłam trzy  odezwała się Chattie, która liczyła kociaki
Ambro\ego.
Harriet starała się nie roześmiać. Arabella wyglądała na oburzoną.
 Chattie, nie u\ywaj słownictwa tego rodzaju. Idz się gdzieś pobawić. Chcę porozmawiać z
nianią.
 Ona nie nazywa się niania tylko Harriet i nie chcę iść się pobawić  odparła Chattie.
Nagle przez jej twarz przemknął chytry uśmieszek.  Chcesz mo\e cukierka, Arabello?
 Bardzo miło z twojej strony, Chattie  podziękowała Arabella, wkładając do ust cukierka.
 Wspaniale dogaduję się z dziećmi  zwróciła się do Harriet.  Wszyscy mówią, \e
doskonale nadaję się na matkę.
W tym momencie do kuchni zawędrował Cory i Arabella spłonęła mało twarzowym
dziewiczym rumieńcem.
 Cześć, Arabella  powiedział.  Jaka jesteś opalona.
 Bardzo szybko schodzi. Szkoda, \e mnie nie widziałeś tydzień temu. Dopiero co wróciłam
z St. Moritz, inaczej wcześniej bym wpadła. Organizujemy w piątek małe przyjęcie.
Cory zmarszczył się niezadowolony.  Piątek chyba mam zajęty.
 Dobrze, w takim razie przeniesiemy je na sobotę. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.