[ Pobierz całość w formacie PDF ]
wszystko wygarnąć. Zna prawie całą prawdę. Twój brat myśli, że jeśli to twoje dziecko, to
zastawiłam na ciebie pułapkę, żeby cię złapać, a jeśli nie jest twoje, to ci podrzucam kukułcze
jajo. Słowem, nie jest zachwycony naszymi planami.
Blair wcale się nie wzruszył.
Zapomnij o tym. Zwykle to ja się przejmuję jego sprawami. Dobrze mu zrobi niewielka
odmiana. Niech tym razem on o mnie się pomartwi. A teraz zajmijmy się pierścionkiem.
Szeroko otworzyła oczy.
Zamierzasz to ciągnąć? Bez względu na zdanie brata?
Wkrótce się uspokoi zbagatelizował jej obawy Blair. Ogłosiłem już wszem i wobec
nasze zaręczyny i nie zamierzam się wycofać. Przecież słyszałaś.
Owszem.
W takim razie po pracy idziemy do jubilera.
Czy warto kupować pierścionek, skoro to wszystko fikcja? zauważyła Imogen.
Może i nie, ale twojemu ojcu bardzo zależy na takich rzeczach. Zrobimy to ze względu
na niego.
Ale ja... . próbowała protestować, ale położył jej palec na ustach.
Nie rób trudności. Przygotuj się do roli szczęśliwej panny młodej.
ROZDZIAA PITY
Aatwo powiedzieć...
Nigdy w życiu nie czuła się tak bardzo nieszczęśliwa. Gdyby miała za niego wychodzić,
bo on ją kocha do szaleństwa, skakałaby z radości, ale tak...
Sam określił to jako małżeństwo z rozsądku i przyjęła tę wersję. Oznacza ona
opiekuńczego męża i dobrego ojca dla dziecka, a do tego wygodne i dostatnie życie u boku
zamożnego lekarza. Wszystko to jednak tylko w sensie materialnym. Cała reszta ma być
wyrzutem sumienia i pamięcią o tym, jak doszło do ich dziwacznego związku.
Co ich tak naprawdę łączy? Jeden pocałunek, przerwany jej wyznaniem, i jeden uścisk,
kiedy to, zrozpaczona i doprowadzona do ostateczności, płakała w jego ramionach. Jak te dwa
epizody mają się do jego nagłej decyzji o małżeństwie? Nie wiedziała. Dlaczego tak nagle
zmienił zdanie? Przecież jego pierwsza reakcja była zdecydowanie negatywna.
Pod sklep jubilera przyszła nieco za wcześnie i musiała poczekać chwilę na ruchliwej
ulicy miasta. Sytuacja stawała się coraz bardziej absurdalna. W normalnych warunkach
byłoby to takie piękne: dwoje kochających się ludzi przychodzi kupić zaręczynowy
pierścionek w dowód dozgonnej miłości.
Ale w ich przypadku to tylko farsa. Im dłużej o tym myślała, tym bardziej dochodziła do
przekonania, że nie potrafi tego znieść. Gdzie się podziała jej niezależność? Pozwoliła
uczynić z siebie marionetkę. Najpierw ojca, a potem Blaira. Dlaczego się zgodziła? Czy
dlatego, że chce być z Blairem nawet za cenę śmieszności? .
Odpowiedz brzmiała tak i Imogen zachwiała się.
W tej samej chwili ujrzała nadchodzącego Blaira. Zbliżał się, wysoki, górujący nad
tłumem ludzi. Poczuła ucisk w sercu. Jak cudownie byłoby za niego wyjść, nie z
wyrachowania, nie ze strachu przed ojcem ani samotnym macierzyństwem, tylko z czystej
wzajemnej miłości.
Podszedł i uśmiechnął się na widok jej smutnej miny.
No to do dzieła. Jakie kamienie lubisz? zapytał. Rubiny czy może szmaragdy?
Opuściła głowę. To było znacznie trudniejsze, niż przypuszczała.
Zmieniłam zdanie. Jej głos zadrżał, ale mówiła dalej.
Nie potrafię tego wytrzymać. Wiem, że robisz wszystko w dobrej wierze, ale muszę
sama przez to przejść. Sama nawarzyłam piwa, i sama muszę je wypić. Powiem ojcu prawdę.
Nigdy dotąd go nie okłamywałam i nie zamierzam teraz zacząć. Niech sobie myśli, co chce.
Powiem mu, że przyszedłeś ze mną wtedy tylko po to, żeby mi pomóc, a on wyciągnął z tego
fałszywe wnioski.
Twój ojciec nic mnie nie obchodzi parsknął Blair.
Znam za to jedną osobę, która bardzo się ucieszy, że do niczego nie dojdzie. Simon od
początku był temu przeciwny.
Jego zdanie mnie nie interesuje wtrąciła Imogen. Chciałabym tylko wiedzieć, co ty
o tym myślisz.
Zamrugał powiekami.
To bez znaczenia. Musisz tylko wymyślić coś przekonującego dla kolegów z pracy,
żeby się zanadto nie dziwili. To będą najkrótsze zaręczyny w świecie.
Powiem im, że postanowiliśmy poczekać z decyzjami, aż dziecko przyjdzie na świat.
Powiedz im, co chcesz odparł wyraznie zdenerwowany. Tylko nie licz, że
następnym razem pójdę z tobą do twojego ojca. A teraz, skoro mam wolny czas, odwiedzę
pewną panią, która kiepsko się czuje. To wdowa po moim koledze. Zobaczymy się pózniej w
pracy.
Dzielnie zniosła zdumienie Lauren i reszty kolegów, nieco zaskoczonych nagłą zmianą
planów, i zaczęła się szykować do popołudniowego dyżuru. Do ojca postanowiła pójść
wieczorem, tym razem niezapowiedziana.
Słyszała, że Blair wrócił z wizyty, ale postanowiła zejść mu z oczu, nie bardzo
rozumiejąc, dlaczego tak się zdenerwował jej zmianą decyzji. Myśli pewnie, że jest
nieodpowiedzialna i brak jej zdrowego rozsądku, ale pewnie odczuł ulgę: zaproponował to
małżeństwo zbyt pochopnie i teraz się cieszy, że zwolniła go z danego słowa.
Swoje odczucia musiała trzymać na wodzy; przyjdzie na nie czas w zaciszu własnego
mieszkania. Pierwszego pacjenta przyjęła tak, jakby nic nie zaprzątało jej myśli prócz jego
dolegliwości. Michael Sullivan był emerytowanym akwizytorem. Tryskał zdrowiem i od lat
nie odwiedzał lekarza. Teraz jednak nieco się niepokoił.
Opada mi powieka. To trochę denerwujące. Chciałbym się dowiedzieć, co może być
powodem.
Imogen zajrzała mu do oka przy pomocy oftalmoskopu i nie zauważyła nic
niepokojącego, ale ponieważ opadanie powieki może być objawem guza mózgu albo tętniaka,
postanowiła przeprowadzić inne badania.
Nie uderzył się pan w oko? zapytała, żeby wykluczyć wszystkie możliwości.
Pacjent przecząco pokręcił głową.
Nie, to stało się samo.
Na wszelki wypadek zrobimy tomografię komputerową mózgu zadecydowała
Imogen.
Natychmiast się zgodził.
Dobrze. Nie należę do ludzi, którzy lubią tracić czas. Jeśli dzieje się ze mną coś złego,
wolałbym to wiedzieć. A od kiedy pani tutaj pracuje?
Od niedawna odparta. Przedtem pracowałam w Birmingham.
Uśmiechnął się do niej; wyraznie mu się spodobała.
Cieszę się, że panią poznałem. Chociaż wolałbym, żeby się to stało w innych
okolicznościach.
Wstał, przez chwilę się nad czymś zastanawiał.
Rossiter. To nazwisko coś mi mówi. Nie jest pani czasem spokrewniona z komisarzem
policji, Brianem Rossiterem?
To mój ojciec odparła słabym głosem. Tylko tego brakowało!
Nigdy bym nie powiedział... Pacjent nie krył zdumienia. Mocny chłop i taki...
stanowczy. Ale w policji tacy są potrzebni.
Schyliła głowę.
Tak, oczywiście.
Ojciec będzie miał okazję na niej poćwiczyć swoją stanowczość i siłę charakteru już
dziś wieczorem...
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ebook @ pobieranie @ pdf @ do ÂściÂągnięcia @ download
Wątki
- Home
- Gordon Dickson Dragon 05 The Dragon, the Earl, and the Troll (v1.2)
- Gordon Dickson Dragon 07 The Dragon and the Gnarly King (v1.2) (lit)
- Christie Gordon A Summer Without Rain (pdf)
- Gordon Korman Everest 02 The Climb
- Gordon R. Dickson The Pritcher Mass
- Gordon Korman Son of Interflux
- Gordon_Barbara_ _Gwiazdy_na_ziemi
- Gordon Dickson Forever Man
- Gordon Dickson The Right to Arm Bears
- Gordon Dickson Alien Art
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- atheist.opx.pl
Cytat
Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
Dies diem doces - dzień uczy dzień.