Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Wiele lat pózniej okazało się, że Mal nie tyle złamał nogę, ile mocno ją nadwerężył, ale w
miarę upływu czasu legenda rosła, przynajmniej w pamięci Rake'a.
* W odróżnieniu od koszykówki, gdzie drużyna posiadająca piłkę powinna zakończyć akcję rzutem, w
futbolu amerykańskim formacja atakująca jest w posiadaniu piłki dopóty, dopóki jest w stanie
zdobywać kolejne pierwsze próby, chociaż po każdej zakończonej akcji musi w ciągu czterdziestu
sekund wznowić grę (w ciągu dwudziestu pięciu sekund, jeżeli gra została zatrzymana przez sędziego
z przyczyn technicznych). Jeśli ofensywa nie zmieści się w tym limicie i spózni z rozpoczęciem
kolejnego wznowienia, będzie ukarana przesunięciem linii tego samego wznowienia o pięć jardów do
tyłu.
Szeryf szedł między ławkami, zagadując do siedzących tam Spartan i wreszcie, pokonawszy
trzydzieści rzędów, zasapany dotarł do nich. Pozdrowił Paula, Amosa, Silosa, Orleya, Hub-
capa i Randy'ego - znał wszystkich z imienia albo z przezwiska.
�� � Słyszałem, że przyjechałeś - powiedział do Neely'ego, ściskając mu rękę. - Dawno cię tu
nie było.
�� � Fakt - odparł Neely. Cóż jeszcze mógł rzec? O ile dobrze pamiętał, nigdy dotąd się nie
spotkali. Gdy mieszkał w Messinie, Mal nie był jeszcze szeryfem. Znał legendę, nie
człowieka.
Ale nie miało to żadnego znaczenia. Należeli do tego samego bractwa.
�� � Silos, ciemno już - powiedział Mal. - Czemu jeszcze nie kradniesz?
�� � Za wcześnie.
�� � Kiedyś przyłapię cię i skopię ci dupę. Wiesz?
�� � Mam adwokatów.
�� � Dajcie mi piwo. Jestem po służbie. - Silos podał mu butelkę i zagulgotało. - Właśnie
wracam od Rake'a. -Brown głośno mlasnął, jakby od wielu dni nic nie pił. - Bez zmian.
Czekają, aż umrze.
Nikt tego nie skomentował.
�� � Gdzie się przez ten czas ukrywałeś?
�� � Nigdzie - odrzekł Neely.
�� � Ażesz. Nikt nie widział cię tu od dziesięciu lat, może nawet dłużej.
�� � Rodzice wyjechali na Florydę. Nie miałem po co wracać.
�� � Tu dorastałeś. Tu jest twój dom. To niedobry powód?
�� � Może dla ciebie.
�� � Akurat. Masz tu kupę przyjaciół. Nieładnie tak uciekać.
Wez sobie jeszcze jedno piwo, Mal - rzucił Paul. Silos szybko podał mu butelkę. Chwilę
pózniej Brown spytał:
- Masz dzieci?
�� � Nie.
�� � Jak twoje kolano?
�� � Beznadziejnie.
�� � To przykre. - Ponownie zagulgotało. - Wredna zagrywki. Byłeś za linią.
�� � Powinienem był zostać w kieszeni. - Neely poruszył się niespokojnie, chcąc szybko
zmienić temat. Jak długo można gadać o faulu, który zniszczył mu karierę?
Mal pociągnął potężny łyk i szepnął:
�� � Rany, byłeś najlepszy z nas wszystkich...
�� � Pogadajmy o czymś innym - uciął Neely. Siedział tu od trzech godzin i nagle zapragnął
odejść, chociaż nie miał pojęcia, dokąd mógłby pójść. Przed dwiema godzinami Paul wspo-
mniał o kolacji, ale jak dotąd nie ponowił zaproszenia.
�� � Dobra, o czym?
- O Rake'u. Kiedy miał najgorszą drużynę? Wszystkie butelki natychmiast powędrowały do
ust. Musieli się zastanowić.
Jako pierwszy przemówił Mal.
�� � W siedemdziesiątym szóstym przegrał cztery mecze. Miss Lila przysięga, że nie wychodził
z domu przez całą zimę, nawet do kościoła. %7łe w ogóle przestał się pokazywać. Potem dał
chłopakom potworny wycisk. Harowali jak woły przez całe lato, w sierpniu trenowali trzy
razy dziennie i w siedemdziesiątym siódmym była to już zupełnie inna ekipa. Mało
brakowało i zdobyliby mistrzostwo stanu.
�� � Przegrali cztery mecze w sezonie? - spytał Neely. - Jakim cudem?
Mal odchylił się do tyłu i oparł o ławkę za nimi. Pociągnął łyk piwa. Był najstarszym
Spartaninem, a ponieważ od trzydziestu lat nie przepuścił ani jednego meczu, miał
niezaprzeczalne prawo zabrać głos.
�� � Po pierwsze, nie było wśród nich ani jednego naprawdę utalentowanego zawodnika. W
siedemdziesiątym szóstym roku podskoczyła cena drewna i wszyscy drwale rzucili futbol.
Wiesz, jacy oni są. Potem quarterback złamał rękę i nie mieli kim go zastąpić. Graliśmy [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.