Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

- Więc wizje nie są prawdą absolutną?
- Jak mówiłem, przyszłość zawsze jest w ruchu.
Nastąpiła kolejna, długa chwila milczenia, po której Scourge zadał kolejne pytanie:
- Czy miałeś jakiekolwiek wizje, mówiące, co się stanie, kiedy stawimy czoło
Imperatorowi?
- Nie - odparł Revan. - Ciemna Strona zasłania mi widzenie. Zmierzamy do miejsca, gdzie
panuje cień, i nie mogę ci obiecać, że kiedykolwiek stamtąd wyjdziemy.
- Czy to cię przeraża?
- Strach to tylko emocje, sztuczka, jaką tworzy twój umysł. Musisz nauczyć się odsuwać
strach od siebie.
- My, Sithowie, uczymy się raczej przyjmować strach - odpowiedział Scourge. -
Przekształcamy go w gniew i wykorzystujemy, żeby karmić nim potęgę Ciemnej Strony.
- Ale wówczas to strach kieruje wszystkimi twoimi działaniami - zauważył Revan.
- A co kieruje waszymi działaniami? - zainteresował się Scourge. - Logika? Rozum?
- Nie - powiedział Revan. - Gdybym był rozsądny, nigdy nie pozostawiłbym mojej rodziny,
aby zmierzyć się z Imperatorem.
- Więc dlaczego to zrobiłeś?
Revan skinął głową w stronę obrazu.
- Dla nich. Chcę, żeby mój syn przeżył długie i zdrowe życie. Chcę, aby poznał, co to pokój,
a nie wojna. Przybyłem, aby powstrzymać Imperatora, właśnie dla niego.
- A jeśli nie uda nam się go powstrzymać? - zapytał Scourge, zbliżając się niebezpiecznie do
tego, co powinien zdradzić. - Jeśli jest za silny?
- Istnieje taka możliwość - zgodził się Revan. - Jednak nawet jeśli nie uda nam się to,
nadzieja wciąż istnieje. Mój powrót na pewno go zastanowi. Nie zrozumie, w jaki sposób zrzuciłem
pęta jego woli. Będzie ciekaw, dlaczego wróciłem i jak wiele Republika wie o jego planach. Będzie
się także zastanawiał nad Malakiem. Imperator może się najwyżej domyślać, że Malak wciąż gdzieś
tam jest, planując jego obalenie, jeśli mnie się to nie uda.
- Próbujesz tylko zyskać na czasie - westchnął Scourge. - Wcale Cię nie obchodzi, czy
Imperator nas wszystkich zabije... chcesz go tylko opóznić.
- Nie - zaprzeczył Revan. - Chcę przeżyć. Ale jeszcze bardziej pragnę oczyścić galaktykę ze
zła, raz na zawsze. Rozumiem jednak, że nawet klęskę można przekuć w zwycięstwo. Jeśli nie uda
się nam, przynajmniej zyskamy na czasie. Może kilka lat... a może kilka dziesięcioleci.
- Przez ten czas twój syn może stać się mężczyzną - zauważył Scourge z goryczą. - Czy
masz nadzieję, że on dokończy to, co nam się nie uda?
- On lub ktoś inny - zgodził się Revan. - Moc zawsze dąży do równowagi. Imperator jest
wysłannikiem ciemności i zniszczenia. To nieuniknione, że pewnego dnia wysłannik światłości
powstanie, żeby go pokonać. Może to ja nim będę - dodał bez zażenowania. - Odgrywałem tę rolę
już wcześniej. W ostateczności przynajmniej sprawię, że Imperator się cofnie i przemyśli swój plan.
Jeśli taki ma być mój los... jeśli moją rolą jest poświęcić się dla tego, kto przyjdzie następny...
przyjmuję go.
Scourge pokręcił głową.
- Zaczynam sądzić, że jesteś równie szalony jak Imperator. Nie mam zamiaru jutro umrzeć.
- Ja też nie. Ale jeśli śmierć nadejdzie, spojrzę jej w twarz bez lęku. Zobaczysz, że nasze
zadanie wyda ci się łatwiejsze, jeśli przekonasz siebie, aby zrobić to samo - dodał, odwracając się w
stronę holoprojektora.
- Zacznij od początku - poprosił T3 i droid posłusznie odtworzył nagranie.
Scourge podniósł się i zawrócił do miejsca, gdzie siedział wcześniej. Przez chwilę
zastanawiał się, czy nie porozmawiać z Meetrą, ale stwierdził, że to strata czasu. Usłyszy tylko echo
tego, co powiedział już Revan.
Sith usiadł i skrzyżował nogi, przymykając oczy. Ale tym razem nie był w stanie oczyścić
umysłu. Wciąż powtarzał sobie w myślach słowa Revana, odtwarzając je i porównując z
nieustępliwymi obrazami swojej wizji. Bardzo chciał zrozumieć, co to wszystko może znaczyć.
ROZDZIAA 27
Zgodnie z planem Revan, Meetra, Scourge i T3-M4 opuścili jaskinię o świcie, choć słowo
 świt na Dromund Kaas miało czysto umowne znaczenie. Ciemne chmury całkowicie przesłaniały
słońce, a niebo było tylko odrobinę jaśniejsze niż nocą.
Wsiadali do śmigacza podczas uporczywej mżawki. Jechali w milczeniu; każde na swój
sposób przygotowywało się do tego, co ich czeka. Meetra weszła w stan, który Revan nazywał
transem wojownika - siedziała nieruchomo, wyprostowana, zapatrzona w przestrzeń przed sobą.
Revan widywał to często w czasie wojny z Mandalorianami. Przed każdą większą bitwą
starała się skoncentrować swoje uczucia, oczyścić się z wszelkiego strachu i nienawiści, aby
planowana przemoc nie przeciągnęła jej na Ciemną Stronę. Wierzyła, że może przekształcić się w
doskonały kanał dla Mocy - niezniszczalną broń światła.
Revan nie był już pewien, czy coś takiego jest możliwe, ale nie powiedział nic Meetrze z
obawy, że przerwie jej trans.
Teraz, kiedy wszystkie wspomnienia wróciły, pamiętał, że on także stosował rytuały przed [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.