[ Pobierz całość w formacie PDF ]
- Nie. - Oblała się gwałtownym rumieńcem.
Mężczyzna zbliżył się do twarzy dziewczyny i począł ocierać się nosem o jej policzki. Delikatnie przygarnął ją pod
siebie. Był od niej dużo cięższy, lecz wcale tego nie czuła. Całował jej skronie, przymknięte z rozkoszy oczy, usta,
rozpalone policzki, aksamitną szyję i rozkoszne zagłębienie między piersiami, porośnięte drobnym meszkiem, aż w
końcu dotarł ku spragnionym nabrzmiałym brodawkom. Schwycił je w usta i mocno wbił się w nie zębami.
Dziewczyna jęknęła z rozkoszy, nie zważając na ból.
- Podoba ci się, maleńka? - i znowu zaczął ssać jej sutki, z radością nasłuchując głuchych pomruków Ivy. Wypuścił
brodawkę z ust i delikatnie przesunął po niej palcem. - Ja też to bardzo lubię. Twoje piersi są takie jędrne i delikatne.
Uwielbiam, jak rosną i twardnieją pod moim dotykiem. Uwielbiam przygniatać cię swoim ciężarem i czuć pod sobą
tę miękkość i uległość.
- Ryder - jęknęła błagalnie, wstrząsana kolejnym dreszczem.
Usta mężczyzny spoczęły na rozpalonym brzuchu Ivy. Całował ją gwałtownie, ściskając mocno biodra wijącej się
pod nim kobiety. Następnie przeniósł wargi na jej uda i biodra, podgryzając ją delikatnie, tak by dostarczyć jej jak
najwięcej doznań. Sięgnął dłonią ku krągłym udom i rozsunąwszy jej nogi, pieścił aksamitną różową skórę,
rozbudzając w niej ogień, którego jeszcze nigdy wcześniej nie czuła.
Obrócił ją nieco i wcisnął się między nogi dziewczyny. Uśmiechając się, potarł nosem ojej nos i uca-
169
łował zamknięte powieki. Smukłymi dłońmi gładził ją po biodrach, następnie po nasadzie kręgosłupa. Przygarnął
dziewczynę mocno do siebie i przeniósł dłoń na jej brzuch. Uniósł głowę i odszukał wzrokiem jej oczy.
- Tak... - szepnÄ…Å‚. - JesteÅ› gotowa. I to jak!
Ivy nie zrozumiała, co Ryder miał na myśli. Półprzytomnymi oczyma wpatrywała się w jego twarz. Wargi miała
obrzmiałe i bolesne od jego długich namiętnych pocałunków, zimnymi palcami rozgarniała ciemne włosy
mężczyzny i muskała jego kark.
- Gotowa? - powtórzyła omdlewającym głosem.
- %7łeby mnie przyjąć - szepnął, wpatrując się w jej gorejące ogniem oczy. - %7łeby stać się częścią mnie. Obejmij
mnie... Przyjmij mnie, Ivy - ponaglił ją ochrypłym głosem i się poruszył.
Była to niesamowicie zmysłowa chwila. Jęknęła i zatrzęsła się, poczuwszy go w sobie. Był taki duży, ciepły i silny!
Mężczyzna poruszył się i wtargnął w nią głębiej. Poczuła ukłucie bólu i zesztywniała na moment.
Szare zrenice znowu spotkały się z czarnymi. Uśmiechnął się i zatrzymał się na chwilę.
- Już dobrze... - szepnął z czułością. - Wszystko będzie dobrze, maleńka. Powoli. Odpręż się. Wszystko będzie.
Potrafisz to zrobić. No już, odpręż się. O tak! - Poruszył się znowu. Jego szare oczy rozjaśniały blaskiem triumfu. -
Tak! Tak!
Dziewczyna wyczytała w nich radość spełnienia. W końcu należała do niego. Oddała mu się z taką ufnością i
czułością. Zawisł nad nią nieruchomy jak
170
posąg, zdawał się nawet nie oddychać. Jego policzki zaczerwieniły się od wysiłku, a twarz wyglądała jak maska.
Wpatrywał się w nią jeszcze przez chwilę gorejącymi oczyma, po czym wzdrygnął się i powiedział cicho łamiącym
się głosem:
- Boże! Wielki Boże! Ivy, od teraz należymy do siebie. Jesteś teraz częścią mnie!
Dziewczyna również cała się trzęsła. Rozchyliła wargi w niedowierzaniu i odsunęła się od mężczyzny. Na jej
policzki wychynął purpurowy rumieniec. Byli ze sobą tak mocno spleceni, że owa bliskość wprawiła ją w ogromne
zakłopotanie. Poczuła na sobie jego badawczy wzrok i wstrzymała oddech.
- Czuję się jak dziewica - wyszeptała po dłuższej chwili ze spuszczoną głową.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo jesteś bliska prawdy - odparł ochrypłym głosem. - Ja też czuję się, jakby to był mój
pierwszy raz, kochanie. - Drżącymi dłońmi ujął w ręce jej twarz i zwrócił ją ku sobie.
- Ivy... Och, Ivy... - Kiedy tak szeptaÅ‚ jej imiÄ™ z czuÅ‚oÅ›ciÄ…, poruszyÅ‚ siÄ™ nieznacznie do przodu. Ów powolny leniwy
ruch wzbudził w Ivy kolejną falę namiętności. Westchnęła i pochyliła się ku partnerowi, szukając najlepszej pozycji.
Wpatrywał się w jej twarz. Jego własne rysy znowu nabrały ostrego wyrazu.
- Tak. Doskonałe. O to właśnie chodzi - szepnął ledwo słyszalnie. - Dopasuj się do mnie. Pokaż mi, co ci się
najbardziej podoba. Tak! Tak, Ivy! Właśnie tak!
- jęknął, wstrząsany spazmem rozkoszy.
Ivy poczuła, że ciałem mężczyzny wstrząsają gwał-
171
towne dreszcze. Położyła dłonie na jego biodrach. Następnie, zaglądając mu głęboko w oczy, płynnym ruchem
przeniosła ręce na jego nienagannie płaski brzuch. Westchnął. Dziewczyna powtórzyła więc pieszczotę, ocierając się
o niego delikatnie. Rozchyliła nieco usta, podniecona ciepłem i bliskością doskonale umięśnionego ciała. Zadrżała,
zadziwiona własną śmiałością.
- O Boże! - wykrzyknął Ryder niezwykle podniecony. - Boże! Już dłużej nie wytrzymam, Ivy!
Czuła targające nim emocje. Rzeczywiście był u kresu wytrzymałości. A jednak, wcale jej to nie odstraszało. Sama
dawno już przekroczyła granice. Zacisnęła ręce i sapiąc w dzikim uniesieniu, wbiła się paznokciami w jego biodra.
Nieświadomie sprawiła mu tym ogromny ból. Oślepiona namiętnością, parła na niego, dążąc do zaspokojenia
własnego pożądania. Czuła, że mężczyzna jest w podobnym stanie.
Napięcie panujące między nimi stało się nie do zniesienia. Dziewczyna aż się rozpłakała. Pragnęła Rydera coraz
mocniej i mocniej, chciała go całkowicie zagarnąć, wchłonąć w siebie! Pustka, którą odczuwała, paliła ją do żywego.
Musiała ją czymś wypełnić. On musiał ją zapełnić. Teraz, już, natychmiast!
Raz za razem wstrząsały nią gwałtowne spazmy. I jeszcze raz. I jeszcze raz. Odchyliła głowę do tyłu i wydała z
siebie okrzyk rozkoszy. Mężczyzna objął ją w pasie, rzucił na materac i gwałtownie przygwozdził swoim ogromnym
ciałem.
Mamrotał przy tym coś drżącym głosem, ale
172
dziewczyna nie była w stanie rozróżnić słów. W końcu i on wydobył z piersi ekstatyczny okrzyk, odrzucając głowę
do tyłu. Zaczął się trząść, najpierw delikatnie, a potem coraz mocniej i mocniej. W pewnej chwili Ivy poczuła coś
niewiarygodnego - jednocześnie z nim osiągnęła spełnienie i nasyciła zmysły nieznaną dotąd rozkoszą.
Mężczyzna ocierał się o dziewczynę swoją wilgotną skórą. Krople potu spływały z jego mokrych włosów na śliczne
piersi Ivy, które jeszcze niedawno zasypywał niezliczonymi pocałunkami. Bezsilny, trząsł się w jej ramionach i
głośno sapał. Znać było, że każdy oddech przychodził mu z wielkim trudem.
Młoda kobieta również się trzęsła. Serce waliło jej niczym młot. A może to było jego serce? Przestraszona dotknęła
zroszonej potem krótko ostrzyżonej czupryny, żeby upewnić się, że kochanek na pewno żyje.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ebook @ pobieranie @ pdf @ do ÂściÂągnięcia @ download
WÄ…tki
- Home
- M131. Wood Carol Zdążyć przed jesienią
- Graham Masterton Uciec Przed Koszmarem
- Cykl Pan Samochodzik (19) Złoto Inków (2) Jerzy Szumski
- D100. Horton Naomi Ten Najlepszy
- Diana Palmer Magnolia 01 Magnolia
- Diana Palmer Men of the Hour 03 Secret Agent Man
- Diana Palmer Long Tall Texans 41 Heartless
- Kyle Susan pseud. Palmer Diana Skazani na miłość
- Diana Palmer Long Tall Texans 02 Justin
- Diana Palmer Jedyna taka noc
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- atheist.opx.pl
Cytat
Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
Dla cierpiÄ…cego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiÄ…cego psychicznie - przyjaciel. Menander
Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
Dies diem doces - dzień uczy dzień.