Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

jeszcze uwierzyć, że to dzieje się naprawdę.
Kiedy wróciła z torbą pod główny dom, Ben z chłopcami już na nią
czekali. Toby i Tom usiedli z tyłu, Kate obok kierowcy. Czuła się wspaniale,
mając obok siebie przystojnego, uśmiechniętego mężczyznę o szarych oczach,
których spojrzenie działało na nią w sposób tak cudowny.
ROZDZIAA SMY
Ben wytarł do sucha wnętrze maski, wytrząsnął piasek z płetw i
przewiesił skafander przez oparcie turystycznego krzesełka.
- To chyba twój rozmiar - powiedział, przesuwając pełen uznania wzrok
po smukłym, brązowiejącym z wolna ciele Kate. - Całe szczęście, że
zachowaliśmy ten sprzęt. Chłopcy rosną tak szybko, że co rok trzeba im
sprawiać nowy, ale to powinno na ciebie pasować.
Po południu słońce przesłoniła lekka mgiełka i już tak nie paliło. Nie
można jednak było powiedzieć tego o spojrzeniu, którym pożerał ją Ben.
Chłopcy pognali znowu do wody i baraszkowali w spienionym przyboju,
który wygładzał piasek na brzegu odludnej zatoczki niedaleko Christchurch.
Kate została z Benem, który miał jej udzielić pierwszej lekcji nurkowania w
masce.
- 85 -
S
R
Byli na plaży od rana. Laura Buchan zapakowała im prowiant na piknik i
zaopatrzyła Kate w krem do opalania. Rodzice Bena byli wspaniali i Kate
natychmiast poczuła się u nich jak w domu. Chłopców umieścili, jak zwykle, w
wielkiej sypialni na poddaszu, Kate przypadła gościnna sypialnia na piętrze
sąsiadująca z sypialnią Bena, oczywiście ku rozbawieniu tego ostatniego.
W sobotę obudziła się skoro świt. Przez okno wlewały się promienie
nieco zamglonego słońca, w powietrzu wisiał zapach morskiej soli. Zniadanie
zjedli wcześnie, o siódmej, i zaraz potem wyszli na plażę. Woda była
przerazliwie zimna, lecz zarazem cudownie orzezwiająca. Kate wypłynęła
daleko w morze, a po powrocie do upadłego grała z chłopcami i z Benem w
piłkę na płyciznie.
Pózniej rozłożyli się na plaży pod parasolem i chłopcy zaczęli raczyć Kate
opowieściami o długiej na dwa metry, żarłocznej rybie, która żyje w zatoczce.
Zorientowała się, że ją podpuszczają, dopiero wtedy, kiedy Ben odrzucił w tył
głowę i wybuchnął śmiechem.
Po lunchu Tom z Tobym wrócili do wody ze sprzętem do nurkowania.
Pociągnęli za sobą Kate, żeby zademonstrować jej swoje umiejętności. Zmigali
pod powierzchnią niczym węgorze. Kate nałożyła maskę i zanurzyła na próbę
głowę. Oddychanie pod wodą nie bardzo jej wychodziło, wróciła więc do Bena
na instruktaż.
- Szybko się tego nauczysz - obiecał, pomagając jej włożyć skafander.
Wygładził dłońmi zmarszczki i cofnął się parę kroków, by ocenić efekt.
Zadowolony, zbliżył się do niej znowu i sięgnął do zamka błyskawicznego. -
Ależ mnie korci - wyszeptał.
Kate zachichotała.
- Ani mi się waż!
- A co byś zrobiła, gdybym go jednak rozsunął?
- Więcej bym się do ciebie nie odezwała - zapewniła go szybko.
Uśmiechnął się i cofnął rękę.
- 86 -
S
R
- No i co? Wygodnie?
- Chyba... tak. A to? - Pokazała na płetwy.
- Fakt, niezbyt eleganckie - przyznał - ale niezbędne. Są cięższe, niż
przypuszczasz. Ale nie martw się. Zaniosę cię na sam brzeg.
Pomógł jej założyć płetwy i wziął na ręce.
- Jesteś pewien, że w ten sposób płetwonurkowie wchodzą do wody? -
zapytała ze śmiechem, obejmując go za szyję.
- To zależy od stosunków łączących instruktora z uczniem - wymruczał,
zerkając na nią łobuzersko. - Trzymaj się mocno.
Postawił ją nad samą wodą, zdjął z głowy swoją maskę i przetarł szybkę
poślinionym palcem.
- To zapobiega zaparowywaniu - wyjaśnił. Kate poszła za jego
przykładem.
- A ty nie wkładasz skafandra? - spytała, kiedy wchodzili do wody.
- Włożyłbym, gdybyśmy wypływali dalej w morze, ale tu przy brzegu
woda jest spokojna i stosunkowo ciepła. Zobaczysz ryby, wodorosty i mnóstwo
rzeczy, których istnienia nawet byś nie podejrzewała, pływając na powierzchni.
Włóż teraz ustnik wężyka do ust i przygryz go mocno. Gdyby do rurki dostała
się woda, dmuchnij. I pamiętaj, żeby przebierać nogami, nie zginając ich w
kolanach. - Uśmiechnął się. - Będę cały czas przy tobie. Słowo.
Tego właśnie najbardziej się obawiała. Trudno jej było skoncentrować się
w jego obecności na suchym lądzie, a co dopiero pod wodą. Wziął ją za rękę i
popłynęli. Z początku serce waliło jej jak młotem, ale kiedy znalezli się pod
powierzchnią, szybko zapomniała o zdenerwowaniu.
Ben nie przesadzał. Rozciągał się tu inny świat. Przed jej maską
przepłynęła malutka, srebrzysta rybka. Kolory były świetliste, z jasnożółtego
piasku na dnie wyrastały satynowozielone głazy. Płaszczki i kraby umykały do
swych norek. Nic dziwnego, że chłopcy przepadają za tą zatoczką, pomyślała
oczarowana.
- 87 -
S
R
I naraz z falujących wodorostów, strojąc miny, wyprysnęli wprost na nią
Tom z Tobym. O mało nie wypuściła ustnika. Jej maska napełniła się wodą.
Zachłysnęła się, ale para silnych ramion wyciągnęła ją szybko na powierzchnię.
Stojąc po pachy w wodzie, z trudem łapała powietrze.
- Myślałam, że utonę! - wykrztusiła.
- Kretyńskie kawały! - warknął Ben na chłopców. Odpłynęli ze
śmiechem. Kate przeszła już nad całym incydentem do porządku dziennego.
- Ale się opiłam wody! - powiedziała, mrugając oczami. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.