Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

- Tak - przyznała Letty. - Lecz nie pozostawiły mnie bez zmian. - No, może nie - powiedział
Tony. - Lata i na mnie pozostawiły swoje ślady. Nie zamierzał w ten sposób jej oskarżać, lecz
rumieniec Letty świadczył, że tak to odebrała. Drżącymi palcami pogłaskała małą bliznę na
jego policzku. - I nie były łaskawe. Ale powinnam była cię poznać. Gdybym ośmieliła się
spojrzeć uważnie, poznałabym. To głos wzbudził moje wątpliwości. Brzmiałeś tak zimno,
Tony. Tak groznie. Przestraszyło mnie to. Ale wstyd mi, tak mi wstyd, że nic nie zrobiłam
wcześniej. Chodz. - Pociągnęła go na sofę. - Usiądz tu i opowiedz wszystko. - Wszystko? -
zaśmiał się Tony. - To zabrałoby prawie tyle samo czasu. Mamy dwanaście lat do
uzupełnienia. - Tak. Wiesz, że jestem mężatką - powiedziała pospiesznie. - Wiem. I bardzo
szczęśliwą. Powiedziano mi o tym wcześniej, ale teraz sam mogę zobaczyć. Letty popatrzyła
na niego z przejęciem, usilnie próbując sprawić, by zrozumiał to, co spostrzegł już jakiś czas
temu, lecz ona o tym nie wiedziała. - John to dobry człowiek, Tony. Spokojny i solidny. To
może nie brzmi bardzo romantycznie, ale jest nie tylko bardzo dobry dla mnie, jest dobry za
mnie. Bardzo go kocham. - Rozumiem - powiedział Tony z uśmiechem. - Letty, nie musisz
się przede mną usprawiedliwiać. Cieszę się z twojego szczęścia. - Prawdziwie? - Prawdziwie.
- Nie pochlebiłby Letty mówiąc, jak szybko zmieniły się jego uczucia. Zamiast tego zapytał: -
Czy to dlatego chowałaś się w swoim pokoju? Jakieś głupie poczucie winy, dlatego że na
mnie nie poczekałaś? Letty obgryzała paznokieć. - Może trochę. Poczułam się, jakbym znowu
cię porzuciła i nie chciałam cię oglądać, mając to na sumieniu. Częściowo też obawiałam się,
że się okaże, że to nie ty. Nie chciałam cię znowu opłakiwać, gdyby okazało się niezbicie, że
umarłeś. - Letty... Nie zezwoliła mu mówić dalej. - Nie, pozwól, że przyznam się do
najgorszego. - A co jest najgorsze? - Bałam się też, że to ty, bo wówczas musiałabym przyjść
ci z pomocą. Rozumiesz, nigdy nie powiedziałam Johnowi. Tony nie musiał pytać, czego
nigdy mężowi nie powiedziała. - Letty, nie możesz myśleć, że ja mógłbym to wyciągnąć. -
Myślałam i myślałam, Tony, i jedyna znana nam rzecz, która absolutnie dowiedzie twojej
tożsamości to... wiesz sam. - To nieważne. Moją tożsamość można z pewnością udowodnić
bez tych rzeczy. Jestem wstrząśnięty, że mogłaś nawet pomyśleć, że ja biorę to pod uwagę. - I
lekko potrząsnął ją za ramię. Letty nie wyglądała na szczególnie uspokojoną. - Jesteś
głupcem, jeśli nie bierzesz. - Westchnęła. - Sądzę, że powinnam w każdym razie powiedzieć
Johnowi. Jeśli się na mnie rozgniewa, nie wiem, jak potrafię to znieść. Tony milczał chwilę.
Uspokajanie zdenerwowanych żon nie było dziedziną, w której miałby wiele doświadczenia.
Któż zgadłby, że będzie to praktykował z Letty? - Zaraz, zaraz, Letty. Jeśli on kocha cię choć
w połowie tak, jak mówisz, z pewnością zrozumie. Poza tym to było bardzo dawno. - Zatem
opuściłam cię, prawda? - powiedziała Letty. Tony pomyślał o swoim niepotrzebnym gniewie,
oskarżaniu Letty, że go zawiodła. Teraz wydawał się to być szczęśliwy przypadek. Wzruszył
ramionami. - Może tak ma być. Ty i John. - I moje dzieci. Wiesz, że mam bliznięta? - Tak,
wiem... Z zawrotną szybkością Letty przeszła od posępnego samopotępienia do oskarżeń. -
Tak, rzeczywiście, wiesz. I skąd wiesz? W jaki sposób się dowiedziałeś? Zwabiając w swoje
szpony moją szwagierkę... A więc dowiedziała się. - Moje szpony? Doprawdy, Letty. Czy nie
posuwasz się za daleko? Letty zignorowała go. - I używając moich niewinnych dzieci do
ukrycia waszych sekretnych spotkań. W głosie jej nie było prawdziwego gniewu czy
nieufności. Widocznie znała w końcu Emily, jeśli nie jego, zbyt dobrze, by zakładać, że
zaszło między nimi coś niewłaściwego. Jednakże odkąd wiedziała, że to on, prawdziwy Tony
spotyka się z Emily, musiała zastanowić się nad jego intencjami. Teraz jasne, skąd to jej
dziwaczne przebranie. - I dlatego tak się wystroiłaś? %7łeby onieśmielić kanalię, która próbuje
narobić kłopotów twojej rodzinie, hmmm? - Mogłeś być oszustem. Skąd mogłam wiedzieć. A [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.