[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Marka. - Dobrze cię widzieć, synu.
Mark nie dziwił się już, że wujek Lee mówi do niego synu".
Udowodni Ginie i całemu światu, że nie poszedł w ślady własnego ojca i
że może być nazywany synem Lee Beaumonta.
Już po piętnastu minutach Mark stał w progu saloniku Buckleyów,
trzymając w ręku swój kowbojski kapelusz. Nie mógł oderwać wzroku od
Giny ubranej w różową powiewną sukienkę druhny. Obracała się dokoła z
uśmiechem, nieświadoma jego obecności.
- Po poprawce wszystko jest w porządku - stwierdziła z
zadowoleniem Sara. - Masz większy biust niż inne druhny.
Wzrok Marka powędrował w wymienione przez Sarę miejsce.
Przypomniał sobie, jak dotykał, pieścił i całował piersi Giny i kochał się z
nią aż do całkowitego zatracenia.
Nagle Gina zdała sobie sprawę z jego obecności w pokoju. Ich
spojrzenia się spotkały. Wiedziała, o czym myślał.
- Zlicznie wyglądasz, Gino.
- Dziękuję.
Wszedł Roy Winston i atmosfera się rozluzniła. Mark musiał
przyznać, że Roy całkowicie się zmienił. Nie przypominał w niczym tego
chłopaka, którego znał w przeszłości. Tworzyli z Sarą bardzo szczęśliwą
parę.
Gina poszła się przebrać, a reszta towarzystwa usiadła na werandzie.
Kiedy wróciła, miała na sobie dżinsowe szorty i króciutką, odsłaniającą
99
R S
brzuch bluzkę w biało-czerwone kropki. Mark nie mógł oderwać od niej
wzroku.
- Jest piękny wieczór. Przejdz się ze mną - zaproponował, widząc, że
chciała opuścić werandę.
- To nie jest dobry pomysł. - Gina potrząsnęła głową.
- Chodz, za dwadzieścia minut odprowadzę cię do domu - nalegał.
- Jestem zmęczona. To był długi dzień. A jutro będę pomagać Sarze
w ostatnich przygotowaniach.
- Jutro cię nie zobaczę, więc tym bardziej powinnaś iść ze mną.
- Marku. - Gina westchnęła.
- Chcę ci coś pokazać. Możemy wziąć Rio, jeśli nie chcesz iść
pieszo.
- Rio? - ucieszyła się Gina, bo był on niegdyś jej ulubionym koniem.
- Jak dobrze, że jeszcze żyje.
- Nie jest już tak żwawy jak dawniej, ale jest zdrowy. No więc jak?
Zastanawiała się przez chwilę. Mark czekał w milczeniu.
Cierpliwość nie należała do jego zalet, ale Gina warta była wysiłku.
- No dobrze, ale za dwadzieścia minut chcę być w łóżku -
oświadczyła.
Mark powstrzymał się od komentarza. Wiedział, że Gina nie
uwzględnia go w swoich planach łóżkowych.
- Chodzmy. - Wziął ją za rękę.
100
R S
ROZDZIAA JEDENASTY
- Opowiedz mi, jak projektowałaś modę - poprosił Mark.
Szli ścieżką w stronę rancza Beaumontów, a obok nich Rio.
- Moje projekty są unikalne - zaczęła Gina.
Chętnie opowiadała o swojej pasji. Pamiętała wszystkie utracone
modele. Już zaczęła odtwarzać je na papierze, wymyślając jednocześnie
nowe fasony.
- Na szczęście żadnego nie zapomniałam.
- Dlaczego twoje projekty są unikalne? - spytał Mark.
Gina starała się nie patrzeć na niego. Ten mężczyzna w kowbojskim
stroju zbyt przypominał dawnego Marka Beaumonta. Już raz dała się
zwieść pozorom. Teraz będzie ostrożna. Skierowała wzrok przed siebie.
Słońce już zachodziło i zrobiło się trochę chłodniej.
- Istotnym elementem wszystkich moich projektów są kamienie
szlachetne. Na przykład nefryt lub turkus może być klamrą spinającą dwa
kawałki materiału z przodu lub z tyłu sukni. Początkowo zszywałam
te kawałki ręcznie i dodawałam takie kamienie, jakie miałam pod ręką, lub
takie, które mogłam tanio kupić. Jednak myślałam o tym, żeby zdobyć coś
wyższej jakości, jak bursztyn czy topaz. Dążyłam do rozszerzenia gamy
klejnotów i wiele się przy tym nauczyłam. Każdy kamień jest innego
koloru i ma inną fakturę, więc każdy mój strój był unikalny. Sprzedałam
kilka modeli do ekskluzywnych butików i zaczęłam otrzymywać za-
mówienia. Wtedy wpadłam na pomysł założenia własnej firmy.
- GiGi Designs?
101
R S
- Właśnie - uśmiechnęła się. - Wszyscy myśleli, że nazwa pochodzi
od moich inicjałów, Gina Grady, ale zaprojektowane przeze mnie logo
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ebook @ pobieranie @ pdf @ do ÂściÂągnięcia @ download
Wątki
- Home
- The Dodd, Mead Gallery of Horro Charles L. Grant
- Charles Williams Aground (1960) (pdf)
- Dell Ethel Mary Molly 02 Odzyskane szczÄĹcie Molly
- Bukowski Charles Hollywood
- Na wyspie Tracey Garvis Graves
- Modesitt, LE Forever Hero 1 Dawn For A Distant Earth
- (17) Szumski Jerzy Pan Samochodzik i... KindśźaśÂ Hasan beja
- Becky Wilde [Eagle River 01] Eagle River Alpha (pdf)
- Graham Masterton Uciec Przed Koszmarem
- MSDynConnectorInst
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- speedballing.xlx.pl
Cytat
Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
Dies diem doces - dzień uczy dzień.