[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Gdzie on pił? W miłym barze, takim jak Raven's Nest"? Może nawet
właśnie tam! A ona też tam poszła, dołożyła się do zysków, które utrzymują to
miejsce. Była tak samo winna, jak ten pijany kierowca. Bolało ja to, co zrobiła,
nie tylko swoim wspomnieniom, ale także Bruce'owi i własnemu poczuciu spra-
wiedliwości. Myśli ciągle napływały, uniemożliwiały koncentrację.
Kiedy po południu wyszła z chłodnego pomieszczenia biblioteki, poczu-
cie winy i nieszczęścia były w niej równie silne. Kiedy wyszła z domu w środę
po południu, warkot czarnego motocykla tylko zwiększał jej ból.
Myślałam, że jesteś w pracy powiedziała, potrząsając głową, kiedy
Bruce spróbował założyć jej czerwony kask.
Zadzwoniłem i powiedziałem, że jestem chory. Spojrzała na niego
ostro, a potem odwróciła wzrok.
Przecież nie jesteś.
Nie. Tak na serce. Dotknął jej policzka i odwrócił jej twarz w
swoją stronę. Mary, dlaczego wyszłaś tak bez słowa i nie obudziłaś mnie? I
dlaczego nie czekałaś tam na mnie, kiedy wróciłem z pracy?
Opuściła wzrok. Nie mogła patrzeć mu w oczy, w których zaraz zjawi
się ból.
Bo... bo to był wtorek. Nasz weekend się skończył. On się skończył,
Bruce.
Wszystko się skończyło?
Pokiwała głową, pełna cierpienia.
On to wiedział. Nie odeszłaby tak, gdyby miała zamiar wrócić. Nie wie-
dział, dlaczego koniecznie czekał na to potwierdzenie, ale nie miał zamiaru go
zaakceptować.
Nie.
Tak. Przepraszam. Zrobiłam coś strasznego, dobrze o tym wiem. Jej
S
R
głos, już od początku cichy, zniżył się do szeptu. Nie powinnam była się z
tobą kochać, wiedząc, że jest zbyt wiele problemów, których nie rozwiązaliśmy.
Takich, których nigdy nie rozwiążemy. Och, Bruce, tak mi wstyd!
Kochasz mnie. A ja kocham ciebie i zasłużyliśmy na ten weekend, któ-
ry pokazał nam, jak bardzo się kochamy powiedział cicho i spokojnie, ze
względu na grupkę ludzi czekających na autobus. I zasłużyliśmy na o wiele
więcej, niż tylko weekend.
Nie. To była pomyłka, cały czas wiedziałam, że powinnam odejść. Nie
powinnam była w ogóle chodzić do baru. Ale przekonywałam siebie, że ja... że
nam się uda, że sama miłość wystarczy.
Bo wystarczy!
Nie. Cały czas moje sumienie mówiło mi, że powinnam odejść, ale...
Ale co? Nie odeszłaś. Mary! Zostałaś! Dlaczego?
Bo ty tam byłeś, przytulałeś mnie, kochałeś. Bo byłam taka samotna i
tak bardzo cię pragnęłam. Bo... Nie. Nie powie tego jeszcze raz. To prawda,
ale co da powtarzanie tego w kółko? Niczego nie zmieni. Zostałam, kocham
cię bez względu na to, kim jesteś, bez względu na to, co myślę o twojej pracy.
Próbujesz mi powiedzieć, że to ja cię uwiodłem powiedział, nagle
zły. A oboje dobrze wiemy, że było akurat odwrotnie.
W piątek było odwrotnie. I tego właśnie tak się wstydzę. Czuję się ta-
ka winna!
Złapał ja za ramię i prawie odciągnął kilka metrów dalej od czekających
ludzi. Posadził ją siłą na żelaznej ławce.
A co powiesz o sobotniej nocy? spytał, stojąc nad nią. Zostawi-
łem cię na osiem godzin, nie uwodziłem cię, a jednak czekałaś na mnie, kiedy
wróciłem do domu. Byłaś wtedy sama, Mary. Nie możesz zrzucić odpowie-
dzialności na mnie ani na nic innego oprócz swoich własnych potrzeb i pożąda-
nia.
To przez samotność wyszeptała. Nie mogłam jej już dłużej
znieść.
S
R
Twarz mu pobladła. Wąsy wydawały się być jeszcze ciemniejsze na tle
jasnej skóry.
Kiedy pierwszy raz poszliśmy do łóżka powiedziałaś, że nie chcesz już
być sama. Czy tylko dlatego się ze mną kochałaś? Z samotności? Wykorzysta-
łaś mnie, Mary?
Nie zaprzeczyła i poczuł wściekłość, jakiej nigdy jeszcze nie odczuwał.
Poczuł się zdradzony i skrzywdzony.
Nie pozwolę się tak traktować! Jeśli kobieta idzie ze mną do łóżka, to
lepiej niech będzie przekonana, że wybrała mnie ponad wszystkich innych męż-
czyzn, a nie że jestem tylko zapchajdziurą!
Nie jesteś...
Przerwał jej, jakby w ogóle nie zaczynała mówić.
Dla ciebie wszystko było w porządku, prawda? Wykorzystałaś mnie, bo
według twoich przedziwnych osądów jestem równie odpowiedzialny za twoją
samotność jak facet, który podał drinka pijakowi, który zabił twojego męża!
Nie, Bruce, to nie prawda! Ty nie jesteś winny! To ja! Ja właśnie...
Ach, po co to wszystko powiedział, wciskając czerwony kask na
głowę. Wskoczył na swój motocykl i wyjechał z zatoczki, zanim zdążył do niej
dojechać autobus.
Ten zaś wkrótce się tam zatrzymał. Mary wsiadła, znalazła dla siebie
miejsce i przycupnęła na nim ze zwieszoną głową. Słyszała, jak z szumem za-
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ebook @ pobieranie @ pdf @ do ÂściÂągnięcia @ download
Wątki
- Home
- Campbell_Judy_Kawaler_do_wiecia
- Dav
- Janusz Anderman Brak Tchu
- Nora Roberts Dziewczyna z okśÂadki
- Andre Norton and Mercedes Lackey Halfblood Chronicles 03 Elvenborn
- HassenmćÂćËller He
- Burt Guy Bunkier
- Harry Harrison Gwiezdny Dom
- Fran SaleśĄki FinśĹźgar Makalonca
- Anna Proudfoot Modern Italian Grammar WORKBOOK
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- speedballing.xlx.pl
Cytat
Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
Dies diem doces - dzień uczy dzień.