[ Pobierz całość w formacie PDF ]
on zaskoczył ją całusem w policzek, po czym uciekł z powrotem do sterty prezentów. Bella
westchnęła.
- Te dzieciaki mnie rozmiękczają. Wbrew tym słowom, nie wydawała się zmartwiona.
Roześmiałem się.
- A dałoby się to zrobić w inny sposób?
Potrząsnęła głową.
- Nie ma szans. Spojrzała na swój talerz i zmarszczyła czoło. Niech cię szlag, Cullen, jeśli
masz zamiar podjadać mi tort, to przynajmniej mógłbyś nam przynieść większy kawałek.
- Dobrze, kochanie odpowiedziałem. Podskoczyłem, gdy ukuła mnie w tyłek plastikowym
widelcem. Spojrzałem na nią zaczepnie. Chcesz dostać jeszcze jeden widelec?
- Nie, dzięki odparła z uśmiechem. Ten mi wystarcza.
Przyjęcie trwało jeszcze dwie godziny, a pózniej towarzystwo zaczęło się rozchodzić.
Większość dzieci i tak była wykończona pływaniem. Siedziałem obok Belli, kiedy przyszedł Felix i
opadł na krzesło obok nas.
101
- Witajcie, gołąbeczki. Bella spojrzała na niego podejrzliwie. Przewrócił oczami. Bello,
nie mam zamiaru odegrać się na tobie na przyjęciu urodzinowym dzieciaka. Będziesz musiała się
trochę pomęczyć.
- Czyli niczego jeszcze nie wymyśliłeś stwierdziła Bella.
- Bój się, B. Uśmiechnął się, po czym wstał. Idę na gorącą randkę. Na razie, dzieciaki.
Bella również podniosła się z miejsca.
- Ja też już powinnam się zbierać.
- Dlaczego? zapytałem.
- Muszę jechać do domu, ugotować kolację i upewnić się, czy Jake nie bzyka Nessie na mojej
kanapie odpowiedziała.
Przyciągnąłem ją do siebie, zmuszając, by usiadła mi na kolanach.
- Nie idz. Zostań na noc.
Dzieciaki najwyrazniej usłyszały moją propozycję i przybiegły jak na zawołanie.
- Proszę, Bello powiedział Ethan. Dziś są moje urodziny. Nie możesz jechać do domu.
Bella zauważyła ramkę, którą trzymał w dłoni. Wzięła ją, by zobaczyć, kto jest na zdjęciu.
- Skąd to wziąłeś? zapytała cicho.
- Ciocia Ali mi dała odparł nieśmiało. To do mojej sypialni.
- To nasze zdjęcie rodzinne! Leo się rozpromienił.
Bella oddała ramkę Ethanowi.
- Zawiozę Shreddera do domu i wezmę trochę ciuchów.
Uśmiechnąłem się, gdy dzieciaki zaczęły podskakiwać z radości i wbiegły do środka.
- Powinnaś wziąć trochę więcej ubrań na przyszłość zasugerowałem. Przewróciła oczami i
poszła do samochodu. Shredder pobiegł za nią, nawet nie musiała go wołać.
Zanim wróciła, zdążyłem ugotować spaghetti. Po kolacji przebraliśmy się w piżamy i
mieliśmy zamiar obejrzeć nowy film, który Ethan dostał w prezencie. Najpierw jednak musiałem
zanieść Sophie na górę energia trzylatki szybko się wyczerpała. Kiedy wróciłem do pokoju,
znalazłem Bellę pogrążoną we śnie. Usiadłem obok niej i objąłem ją. Trwaliśmy tak aż do końca
filmu.
Chłopcy chcieli iść spać, więc pocałowałem ich na dobranoc.
- Czy któryś z was miałby coś przeciwko, jeśli Bella przespałaby się w moim pokoju?
Ethan potrząsnął głową, a Leo powiedział:
- Nie. Ale ona czasami gada przez sen, więc może cię obudzić.
- Dzięki za ostrzeżenie odpowiedziałem. Dobranoc, chłopaki.
- Branoc! wyszeptali głośno, idąc po schodach na górę.
Podniosłem Bellę, uważając, by jej nie zbudzić, po czym ruszyłem w stronę pokoju. Nie
mogła się na mnie wściec, skoro najpierw uzgodniłem wszystko z dziećmi. Udało mi się położyć
razem z nią.
- Słodkich snów, moja Bello wyszeptałem.
Jęknęła i przytuliła twarz do mojej piersi. Uśmiechnąłem się, gdy usłyszałem jej mamrotanie:
- Dobranoc, mój Edwardzie.
Byłem cały w skowronkach. Już miałem zasypiać, gdy dodała:
- Wciąż jesteś dupkiem.
Pocałowałem jej włosy.
- Zamknij się i śpij, Swan.
102
Rozdział 16
BELLA
- Bella? Kochanie, muszę iść do pracy.
Nie-do-kurwa-wiary. Przez dwadzieścia sześć lat namiętnie nienawidziłam poranków. Teraz
wystarczyło, by Romeo nazwał mnie kochaniem, a musiałam chować twarz w poduszkę, by ukryć
swój pieprzony uśmiech. Dotyk jego ciepłych ust na mojej skórze też nie był taki zły.
- Zabieram dzieciaki do mamy. Zostaną tam na noc, więc możesz leżeć w łóżku tak długo, jak
masz ochotę.
W końcu otworzyłam oczy. Co, do cholery? Nie byłam w pokoju gościnnym. Prawdę mówiąc,
nie pamiętałam nawet, jak znalazłam się w łóżku.
- Jak się tu znalazłam? zapytałam. Mój głos był lekko zgrzytliwy.
Poczułam, jak Edward siada obok mnie.
- Nie pamiętasz? Praktycznie błagałaś mnie, bym zabrał cię ze sobą do łóżka. Ten pieprzony
seksowny uśmieszek zdradzał, że Cullen nabijał się ze mnie.
- Dobra, ale jeśli okaże się, że jestem w ciąży, będziesz musiał się ze mną ożenić
odpowiedziałam. Nie musiał wiedzieć, że od jakiegoś czasu biorę pigułki.
- Nie mógłbym zrobić nic innego odpowiedział z uśmiechem.
- Proszę cię& - wymamrotałam. Już teraz uważasz mnie za sukę. Wyobraz mnie sobie z
opuchniętymi stopami.
Połaskotał moją kostkę przez kołdrę.
- Nadal bym się tobą opiekował, nawet jeśli byłabyś suką.
Roześmiałam się.
- Aleś ty słodki.
- Spróbuję się dzisiaj wcześniej zwolnić z pracy. Lepiej, żebyś wciąż tu była, kiedy wrócę
ostrzegł mnie, po czym pocałował w rękę i wyszedł.
Pomimo że jego pościel pachniała niesamowicie, w końcu zmusiłam się do wstania z łóżka.
Dziwnie czułam się, będąc sama w domu Edwarda. Pomimo jego ostrzeżenia, musiałam pojechać do
domu i zająć się kilkoma rzeczami. Wzięłam zapasowy klucz, by móc pózniej wrócić.
Nessie była w pracy. Wkrótce miała się przeprowadzić do akademika, jednak sądząc po
rozwoju jej związku z Jake iem, zapewne więcej czasu spędzałaby tutaj niż tam.
Przed moimi drzwiami leżała duża koperta z moim nazwiskiem. Natychmiast wzbudziło to
moje podejrzenia. Zbyt dużo w życiu wykręciłam numerów, by zareagować inaczej. Jeśli był to kawał,
to na niego zasłużyłam, jednak byłam zbyt dumna, by rozerwać ją na zewnątrz, gdzie ktoś mógłby
mnie zobaczyć, więc weszłam do środka. Otworzyłam palcem kopertę i wysypałam jej zawartość na
blat w kuchni.
Zaparło mi dech, gdy ze środka wypadła złota maska. Wyglądała dokładnie jak ta, którą
miałam na sobie ponad siedem lat temu. Ta sama jebana maska, która spadła mi na ziemię, gdy dałam
się przelecieć obcemu chłopakowi. Drżącą ręką podniosłam skrawek papieru, który leżał przede mną.
Nie rozpoznawałam charakteru pisma.
Upuściłaś to.
Byłam przerażona jak cholera. Jeśli to był żart, to wcale nie śmieszny. Wsunęłam wszystko z
powrotem do koperty i chwyciłam klucze leżące na blacie.
- B! Felix rozpromienił się, kiedy wpadłam do jego biura. Jego uśmiech zrzedł, gdy zobaczył
moją minę. Co się stało?
- Co to, kurwa, jest? Rzuciłam kopertę na jego biurko.
103
- Yyy& koperta? odpowiedział. Otworzył ją i wyjął zawartość.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ebook @ pobieranie @ pdf @ do ÂściÂągnięcia @ download
Wątki
- Home
- Brian Stableford Hooded Swan 1 The Halcyon Drift
- Carol Lynne [Cattle Valley 16] Firehouse Heat (pdf)
- 0091. Hunt Jena Utracona samotnośÂćÂ
- Borowski_Tadeusz_Wybor_opowiadan
- Edmund Niziurski Siódme wtajemniczenie
- Fred Saberhagen Dancing Bears
- H. G. Wells The First Men in the Moon
- Anne McCaffrey Pern 18 The Skies of Pern
- Elliot, Claudio Le due vite di Aya
- D W Buffa Black Rose [german] (pdf)
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- binti.htw.pl
Cytat
Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
Dies diem doces - dzień uczy dzień.