[ Pobierz całość w formacie PDF ]
powiedzieć. Kękuś został przecież nagrany. . . i to zrobiło mu się od nagrania.
Musieliście coś skrewić w aparacie, dranie obrócił się do wystraszonych asy-
stentów.
My nic. . . wybełkotali.
To miała być taśma z geometrią a nie z takimi bzdurami!
Była z geometrią, niech mnie Matusy kręgują! bił się w piersi Konopa
wyjąłem z tego pudełka, o! pokazywał.
Sprawdzaliście co tam jest nagrane?!
No pewnie. Przewijaliśmy parę razy. . . słowo po słowie sprawdzaliśmy
z podręcznikiem. . . urwał nagle, bo nieszczęsny Kękuś znów się spocił, wy-
krzywił w męce, kłapnął szczęką i zaczął nadawać:
. . . ćsiokosyw ogej zeszp ywatsdop ogej unyczoli eiwołop ęś anwur atąkjurt
elop. . .
W tym momencie olśniła mnie nagle myśl.
Atąk-jurt elop! wykrzyknąłem. Już wiem, co to znaczy!
Wszyscy znieruchomieli i spojrzeli na mnie.
Wiesz? wykrztusił Bąbel z niedowierzaniem.
To znaczy pole trójkąta !
Jak to?!
Zwyczajnie. Mówione od końca do początku. Na odwrót!
Bąbel wybałuszył oczy, a potem wymamrotał zaskoczony:
Elop pole, atąkjurt trójkąta! Zgadza się! Kretyni krzyknął do
asystentów nagraliście Kękusia od końca!
Nie. . . niemożliwe wyjąkał Konopa.
Włączyć aparat! sapał siny z gniewu Bąbel.
Roztrzęsiony Konopa włączył aparat. Kolasiński chciał założyć sobie słu-
chawki, ale Bąbel wyrwał mu je z rąk.
Posłuchamy wszyscy! Nastawcie na głośnik. Cały regulator!
W śmiertelnej ciszy zagrzmiały jak grozne zaklęcie słowa:
235
. . . ćsiokosyw ogej zeszp ywatsdop ogej unyczoli eiwołop ęś anwur atąkjurt
elop. . . ćśokosyw ogej zeszp ywats. . .
Dosyć! Wyłączyć! krzyknął Bąbel.
Wszyscy spojrzeli po sobie. Asystenci pobladli.
A teraz przewinąć taśmę! zaproponował Marszalec.
Nie! Właśnie nie przewijać! powiedział Bąbel przełożyć tylko i pu-
ścić powoli od końca!
Asystenci przełożyli taśmę i włączyli na nowo aparat. Z aparatu popłynął do-
nośny uroczysty głos:
. . . pole trójkąta równa się połowie iloczynu jego podstawy przez jego wy-
sokość. . . . . . pole trójkąta równa się. . .
Wystarczy! zgrzytnął zębami Bąbel. Więc to tak zbliżał się z pię-
ściami do asystentów wam dać do ręki technikę! Kosztowne urządzenia! Zapła-
cicie mi za to! %7łeby tak skompromitować zespół. Niechluje! Analfabeci! Zroluję!
Spłaszczę na plasterek. . .
Konopa i Kolasiński cofali się przerażeni, a Bąbel błyskając złowrogo okulara-
mi i miotając straszliwe grozby szedł na nich bez pośpiechu, powoli odmierzając
kroki, jak tygrys, pewien że zdobycz mu już nie umknie. . .
Już miał ich przyprzeć do kąta i zanosiło się na straszne rzeczy, ale na szczę-
ście Marszalec nie stracił głowy i wmieszał się skutecznie:
Opanuj się! dopadł do Bąbla i zaczął go odciągać z całej siły. Jesteś
Wielkim Tonikiem i musisz zachować spokój techniczny w każdej okoliczności.
To prawda ochłonął Bąbel spokój techniczny i nastrój toniczny
przede wszystkim. Nie będę was rolował i spłaszczał powiedział już spokojnie
do asystentów. Nagram was tylko karnie!
Szefie jęknęli już wolimy, żeby nas szef spłaszczył.
Nie. Spokój techniczny i nastrój toniczny przede wszystkim powtórzył
twardo Bąbel będziecie karnie nagrani lekturą szkolną.
O rany. . .
Nagram was Anielką .
Szefie, litości! Tylko nie Anielką ! Już lepiej Zladami poety .
Powiedziałem Anielką i koniec. Dwugodzinne nagranie! Nagrasz ich ju-
tro Bąbel zwrócił się do Marszalca wieczorem sprawdzę osobiście. To i tak
zbyt niska kara dla nich za takie zniekształcenie psychiczne Kękusia. Co ja teraz
z nim zrobię?! Co będzie jak zacznie nadawać tak w szkole?! Kowbojka padnie
trupem. A co powie jego ojciec?! Rozpacz i zgroza!
Czy nie można tego jakoś z niego wymazać? bąknął Gąsiniec.
Jak wymazać?! Z mózgu?! Mózg to nie taśma! To zapis trwały! Może na
całe życie!
Kękuś znów poruszył się i zaczął nadawać monotonnie:
. . . ćśokosyw ogej zeszp ywatsdop. . .
236
Nie mogę tego słuchać! Zatkajcie go! ryknął Bąbel.
Jak mamy go zatkać?!. . . jęknął Marszalec.
Jak go zakneblujemy, to gotów się jeszcze udusić.
Nie wiem, potrząśnijcie nim. . . Może jednak wstrząs go uleczy.
Marszalec z asystentami rzucili się do Kękusia i zaczęli nim potrząsać ener-
gicznie, ale na próżno Kękuś recytował dalej.
Sztuczne oddychanie! krzyknął Bąbel.
Ale i sztuczne oddychanie nie pomogło.
Zróbcie mu spłaszczenie ogólne!
Asystenci spłaszczyli Kękusia, oraz skręgowali go i zrolowali na dodatek.
Miało to tylko ten efekt, że ogłupiały chłopiec zaczął nadawać bez przerwy, a po-
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ebook @ pobieranie @ pdf @ do ÂściÂągnięcia @ download
Wątki
- Home
- edmund de amicis serce
- Balcerzan Edward KrÄgi wtajemniczenia
- Niziurski Edmund Awantura w NiekĹaju
- Domino Avalon Spychild (pdf)(1)
- (ebook pdf) Esperanto course (en) part3
- Butler Mary E. Brylant czystej wody
- Arthur C Clarke & Stephen Baxter [Time Odyssey 01] Time's Eye (v4.0) (pdf)
- Dell Ethel Mary Molly 02 Odzyskane szczćÂśÂcie Molly
- Foster, Alan Dean Damned 1 Call to Arms
- Kraszewski Józef Ignacy PóśÂdiable weneckie
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- missremindme.htw.pl
Cytat
Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
Dies diem doces - dzień uczy dzień.