Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

czego nie doszło.
- Czuję się urażony - powiedział. - Jak możesz tak mówić po tym, co razem prze-
szliśmy?
Antonella odstawiła pusty kieliszek.
- Cristiano, jestem zmęczona, wszystko mnie boli i bardzo bym chciała już wrócić
do domu. Nie mam siły na takie rozmowy.
- Ale przecież przyjechałaś do Vegi w określonym celu. Twój plan zawiódł, to
prawda, ale chyba nie zamierzasz się tak łatwo poddać.
Cristiano pochylił się i dolał jej jeszcze wina. Odruchowo wzięła od niego kieli-
szek, nie zastanawiając się nad tym, co robi.
- Obawiam się, że się mylisz. Mamy potężne złoża w Monteverde i chcieliśmy, że-
by Vega w nie zainwestował. Współpraca byłaby korzystna dla obu stron. Ale będą inni
partnerzy.
- Nie sądzę - odparł Cristiano, a kącik jego ust uniósł się w ironicznym uśmiechu.
Czy to możliwe, że jeszcze przed chwilą współczuła temu mężczyznie?
R
L
T
- To była wasza ostatnia szansa. Ale jeżeli chcesz, możesz jeszcze ocalić
Monteverde, principessa.
- Nie słuchasz, co do ciebie mówię. Mój kraj nie potrzebuje ratunku.
Pochylił się do przodu, patrząc jej głęboko w oczy.
- Obydwoje wiemy, że jest inaczej. A ja mogę ci pomóc.
Antonella próbowała zebrać myśli. Czy on teraz próbował wydobyć od niej infor-
macje? Czy może znał prawdę?
- Jeżeli faktycznie miałbyś rację, choć jej nie masz, to co miałbyś nam do zaofero-
wania? Powiesz Raulowi, że zmieniłeś zdanie? %7łe chcesz, żeby u nas zainwestował?
- To my zainwestujemy w wasze złoża.
Mimo że w pokoju było gorąco, zimny dreszcz przebiegł Antonelli po plecach.
- To nasze złoża i to my zdecydujemy, komu będziemy je sprzedawać.
- Tyle że nikt nie chce ich kupić. Vega Steel otworzy swoje fabryki w Monterosso.
Mamy oczywiście swoje złoża, ale wasze są większe. Vega Steel może też sprowadzić
materiały z Europy albo z Afryki Północnej, ale ja proponuję, że kupimy materiały u
was.
- Będziecie z nich budować czołgi.
Cristiano pokręcił głową.
- Vega Steel buduje statki, Antonello.
- Zbuduje to, co od niego zażądacie.
- To tak nie działa. Poza tym w Monterosso nie ma dyktatury.
- Ani w Monteverde.
- Doskonale wiesz, że to nieprawda.
- Mój ojciec już nie jest królem, Cristiano. Sytuacja się zmieniła.
- W każdym razie, przyjmując moją ofertę, możesz się przysłużyć swojemu krajo-
wi.
- Nie mogę podjąć takiej decyzji.
- Złoża znajdują się na państwowych terenach, a ty jesteś siostrą króla. Oczywiście,
że możesz podejmować takie decyzje.
R
L
T
Czy on zwariował? Jak miałaby przekonać Dantego do takiej oferty? Widziała, jak
ciężko będzie mu przyjąć pomoc z Montebianco. Ale z Monterosso? To było nie do po-
myślenia!
- Nie sprzedamy ci naszych złóż, Cristiano.
- Antonello, po co te gierki. Przecież wiem równie dobrze jak ty, że Monteverde
znajduje się na skraju bankructwa, zbliżają się terminy spłaty długów, a wy nie macie ich
czym pokryć. Jeżeli nie przyjmiesz mojej propozycji, twoje państwo upadnie.
- To czemu nie poczekasz, aż to się stanie? Monterosso na pewno chętnie pozbiera
resztki - powiedziała gorzko. - Będziesz miał okazję osiągnąć swój cel.
- Odpowiedz jest prosta: stabilizacja. Bankructwo kraju spowoduje znacznie więk-
sze problemy w regionie. Nasi wrogowie rozedrą Monteverde na strzępy i skorzystają z
okazji, żeby rozregulować rynki we wszystkich trzech krajach. W takim chaosie łatwo
będzie o kolejną wojnę.
- Skoro tak ci zależy na stabilizacji, to dlaczego po prostu nie pożyczycie nam pie-
niędzy na spłatę długów?
- A co by z tego miało Monterosso? Nic. Oprócz tego że stracilibyśmy ogromne
pieniądze, bo nie wierzę, że bylibyście w stanie kiedykolwiek je oddać. - Cristiano
pokręcił głową. - Sprzedajcie nam złoża. Nie ma innego wyjścia, Antonello.
- Dante nigdy się na to nie zgodzi.
Spojrzenie Cristiana zrobiło się teraz niezwykle czujne, jakby wypatrywał jakiś ob-
jawów słabości. Obawiała się, że aż nazbyt łatwo może je wytropić.
- To niemożliwe - powtórzyła. - Jeżeli sprzedamy ci złoża, nie będziemy mieć żad-
nej pewności, że nie wykorzystasz ich przeciwko nam. %7łe nie spróbujesz zagarnąć dla
siebie całego kraju.
- Możesz mi zaufać, Antonello. Nigdy nie obróciłbym się przeciw własnej żonie.
R
L
T
ROZDZIAA �SMY
- Chyba żartujesz!
- Dlaczego? Przecież to bardzo logiczne. - Cristiano oparł się o ścianę i przyglądał
jej się spod zmrużonych powiek.
Wiedział, że jest o krok od osiągnięcia swojego celu. Tak blisko, że już niemal czuł
smak zwycięstwa.
Nie był zaskoczony jej podejrzliwością. Była znacznie silniejsza, niż mu się po-
czątkowo wydawało. Czy to możliwe, że poznali się zaledwie wczoraj? Miał wrażenie,
że minęły tygodnie.
Inna kobieta na jej miejscu pewnie wpadłaby w panikę po tym, jak drzewo niemal
ich zmiażdżyło. Ale ona zachowała panowanie nad sobą. Profesjonalnie opatrzyła mu
rany, nawet przez moment się przy tym nie krzywiąc i nie ociągając. Szybko się nauczył,
żeby się nie dziwić jej zachowaniu czy słowom.
- Co jest bardzo logiczne, Cristiano? - zapytała. - Ta część dotycząca sprzedaży
złóż czy ta, w której zakładasz, że mogłabym za ciebie wyjść?
- Obie. Wy sprzedacie nam złoża, żeby spłacić długi, a ja się z tobą ożenię, żeby
was przekonać, że moje intencje są szczere. Chyba nie możecie wątpić w moje intencje,
skoro chcę uczynić cię księżną di Savar�.
Prychnęła śmiechem.
- Nigdy nie zrobiłabym czegoś takiego moim poddanym. Uznaliby, że handlujemy
z wrogiem.
- A może doceniliby, że ratujecie kraj?
- Nie ma nic gorszego niż poddanie Monterosso.
- Nawet zupełna ruina? Podział kraju? Wtedy już nikt nie będzie chciał wam po-
móc.
Jej szare oczy zrobiły się wielkie. Niewielkie skaleczenie na policzku burzyło har-
monię jej idealnej twarzy. Wydawała się taka młoda i niewinna. Nie było w niej nic z tej
egoistycznej i rozpuszczonej księżniczki, na której spotkanie się szykował.
R
L
T
- Chcesz po prostu przejąć nad nami władzę. Nie jestem pewna, w jaki sposób, ale
taki jest twój cel - powiedziała.
- Nic bym na tym nie skorzystał.
Próbował panować nad poczuciem winy. Nie mógł sobie teraz pozwolić na współ- [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.