[ Pobierz całość w formacie PDF ]
na emeryturę. Czy zgodzisz się ze mną, George?
Nie miałem jeszcze czasu się przyzwyczaić odpowiedział.
Ja czułam się jak sierota dodała pani Lydiard. Zupełnie jak sierota.
Zaczynał ją rozumieć. Nie tęskniła do dzieci i z pewnością nie do męża. Tęskniła do pracodawcy, z
którym spędziła tyle szczęśliwych dni przy Harley Street. To dla niego ubierała się tak starannie przez
cały ten czas i gdyby dzisiaj był tu przy niej, nie dotknęłaby jej żadna impertynencja. Nie była przybita
obrotem rzeczy. Zdawała sobie sprawę, że przy
tej szczególnej okazji miała pełnić funkcję balastu. Ponadto nie mniej niż Bland, którego pewnie po-
stanowiła poznać bliżej, była zaintrygowana surowym wdziękiem tej dziewczyny i chciała wziąć
udział w tym, co Kąty nazwała świętowaniem. I jeśli to możliwe ciągle jeszcze nie była tego pewna
chciała się włączyć do zabawy. Obserwując panią Lydiard, musiał oderwać oczy od Kąty i
uświadomił sobie, że ta dziewczyna miała dziwny dar: ściągała wszystkich na granicę złego
zachowania w prosty sposób sama zachowywała się nieznośnie. Będąc przy niej, trzeba było za-
biegać o jej uwagę, podnosić głos, podkreślać własną obecność. Bez względu na to, jak bardzo czło-
wiek starał się być sobą, po kilku minutach, najdalej po półgodzinie, w tajemniczy dla siebie sposób
zmieniał się w kogoś innego. Zauważył, że pani Lydiard stara się teraz naprawić błąd swej chwilowej
nielojalności nawet jeśli nie była w pełni gotowa wyprzeć się swego uznania dla medycyny
konwencjonalnej, nie mówiąc o innych poglądach. Miał wrażenie, że sam też zachowuje się
nierozsądnie, już choćby dlatego, że widział wyraznie, jak dziewczyna kręci. Nabrał do niej sympatii,
ale nie przestał krytycznie oceniać jej postępowania.
Jak poznałaś Sharon? zapytał od niechcenia, dolewając szampana do kieliszka Katy.
Sharon...?
Katy była teraz mocno zarumieniona, jej oczy i zęby błyskały.
Gdy ją poznałam, nazywała się Sheila. Sheila Robinson. Zmieniła imię na Sharon, bo uważała, że
to wykwintne, chociaż każdy mógłby jej powiedzieć, że to niewiarygodnie nadęte.
Znów ścieśniała samogłoski, jej głos się zmienił, gdy zaczęła cedzić słowo po słowie. Nawet wyraz jej
twarzy uległ zmianie, jakby się oddaliła i z dystansu przypatrywała rzadko spotykanemu ludzkiemu
dziwactwu.
Spostrzegł, że znowu nie odpowiedziała na jego pytanie, a także że choć wiele wypiła nie była
pijana. On natomiast czuł się lekko zamroczony i rozgrzany. Pani Lydiard poprawiała rękawiczki i
torebkę, jakby chcąc przyspieszyć koniec przyjęcia. Rękawiczki prawie słyszał, co Katy myśli
to tak niewiarygodnie nadęte. Podano kawę.
Przywołał kelnera, żeby zapłacić rachunek, i spojrzał na zegarek. Ze zdziwieniem stwierdził, że jest
wpół do dwunastej.
Wybacz, że tak długo was zatrzymałem zwrócił się do pani Lydiard. Na szczęście jutro jest
niedziela.
Uśmiechnęła się do niego wyrozumiale, jakby chciała powiedzieć, że dla niej każdy dzień jest
niedzielą. Przystanęli na chwilę przy drzwiach. Miał wrażenie, że są teraz ociężali i niezgrabni,
poruszają się z trudem. Dobrze, że nie muszę prowadzić auta pomyślał. Na ulicy świeże powietrze
oszołomiło go swą czystością. Dodało mu siły i zawstydziło. Nagle wieczór wydał mu się niesmaczny.
Stracił czas i pieniądze. %7łałował, że nie pozostał na dystans z panią Lydiard i że ta niezgrabna
dziewczyna wplątała się w ich życie. Wcześniejsze poczucie swobodnego rozbawienia zastąpił
niesmak. Pani Lydiard milczała. Może jej duma została zraniona, a może przygnębiła ją świadomość,
że każda młoda osoba, nawet tak niepozorna jak ta chociaż w końcu cóż o niej wiedzą? potrafi
zepchnąć ją na drugi plan. Bland widział to wyraznie pani Lydiard poczuła się stara. I nagle on
również tak się poczuł.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ebook @ pobieranie @ pdf @ do ÂściÂągnięcia @ download
Wątki
- Home
- Hoffmann_Kate_Diabelskie_sztuczki_T181
- CzesśÂawa Fater AniośÂowie bez skrzydeśÂ
- William Shatner Quest for Tomorrow 03 Step into Chaos
- Arthur C. Clarke 2010 Odyseja kosmiczna
- Clancy Tom Zwiadowcy 03 Walka kośÂowa
- Zarządzanie zapasami i łańcuchem dostaw Szymonik Andrzej redakcja naukowa(1)
- wyniki badań operacyjnych 28 01 2008
- Fred Saberhagen Berserker 14 Berserker's Star
- Strindberg August Bajki
- MurrayA_With Christ In The School Of Prayer_2453469
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- ministranci-w.xlx.pl
Cytat
Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
Dies diem doces - dzień uczy dzień.