[ Pobierz całość w formacie PDF ]
kraju.
Zastanawiała się, czy Clint od dnia rozwodu mieszka sam w tym
wielkim domu. Wstydziła się jednak zapytać. Jedynym sposobem,
żeby się o tym przekonać, było wejście do środka. Chciała poznać ten
dom. Zobaczyć, czy jest tak wspaniały, jak na zewnątrz.
Był to ostatecznie dom ojca jej dziecka.
I znowu uderzyło ją to, jak mało wie o Clincie. Praktycznie mógł
uchodzić za nieznajomego. Nie wiedziała, kim tak naprawdę jest, nie
znała jego upodobań, nie wiedziała, jakie filmy ogląda, jakie książki
czyta. Nie wiedziała nic. Nawet tego, czy przypadkiem nie spędza
wszystkich wieczorów w miłym damskim towarzystwie.
Teraz nadarzyła się okazja, żeby dowiedzieć się czegoś więcej.
Clint zaprosił ją gestem do środka.
– Proszę.
W środku było równie wspaniale jak na zewnątrz. Przede
wszystkim dużo okien i światła.
– Jak ładnie! – zachwyciła się na widok salonu z wielkim,
półokrągłym oknem wychodzącym na ogród. Po drugiej stronie
znajdował się kominek z olbrzymim paleniskiem.
– To dzieło mojej matki – wyjaśnił. – Ja tutaj niewiele zmieniłem.
Chcesz zobaczyć więcej?
Jasne, że chciała. Ale mimo to obawa przed dalszym ciągiem tej
wizyty wzięła górę.
34
emalutka
– Muszę wracać do miasteczka – powiedziała.
– To może innym razem?
– Dziękuję, z przyjemnością.
Mogła obiecywać, ale powinna dopilnować tego, żeby jej noga nie
stanęła nigdy w tym domu.
– Zostań tutaj – powiedział Clint. – Zaraz przyniosę te rzeczy.
Wyszedł, zostawiając ją w salonie. To miejsce było zupełnie inne
niż zagracony salon Williamsonów czy też pokój, który jej i Dawn
służył za bawialnię, pokój zabaw i Bóg wie co jeszcze.
Dawn... mała Dawn była z tym wszystkim związana.
Skye wyobraziła ją sobie wtuloną w kącik wielkiej kanapy i
śpiewającą swoim pluszowym zwierzakom albo klęczącą przy jakichś
rysunkach na podłodze.
– Skye? – głos Clinta wdarł się w jej myśli.
Stał w drzwiach, trzymając w rękach dwa wielkie pudła, jedno
na drugim.
– Tak, słucham?
– Zmieszczą się w twoim bagażniku? – spytał.
Skinęła głową, chociaż wcale nie była tego pewna.
– Zaczekaj – powiedziała do Clinta. – Pójdę przodem i będę
otwierała drzwi.
Posłał jej promienny, ale i niezwykle seksowny uśmiech.
– Miałem nadzieję, że to zaproponujesz.
Pudła jakoś zmieściły się w jej wozie, chociaż miała z ich
powodu ograniczone pole widzenia. Nie przejęła się tym za bardzo. W
miasteczku ruch był niewielki i wystarczyło jej boczne lusterko.
Znacznie bardziej niepokoiło ją to, że Clint tak bardzo ograniczał jej
osobiste pole widzenia. Właśnie stali naprzeciwko siebie i Skye nie
wiedziała, jak się z nim pożegnać.
35
emalutka
– Cieszę się, że Lou poleciał już do San Antonio – powiedział w
końcu Clint.
– Ja też. Bałam się, że może dojść do najgorszego – odparła
łamiącym się głosem.
Nie miała pojęcia, jak to się stało, ale nagle znalazła się w
ramionach Clinta. Czuła się mała, słaba i wcale nie miała ochoty
uciekać stąd. Poczuła, że łzy płyną jej po policzkach.
– Przepraszam – szepnęła – ale przez cały czas muszę się
trzymać w ryzach i już nie daję sobie rady.
Clint poklepał ją delikatnie po ramieniu. Nic nie mówił.
Pozwalał jej się wypłakać. I to było najlepsze, co mógł zrobić.
W końcu z ulgą wytarła oczy. Trudno jej było uwierzyć, że ten
seksowny, pewny siebie kowboj zamienił się nagle w kogoś tak
tolerancyjnego i pełnego współczucia. Skye pociągnęła nosem.
– Przepraszam – powtórzyła. – Już nie będę płakać.
Odsunął ją lekko od siebie i palcem przetarł najpierw jeden, a
potem drugi jej policzek.
– Nie masz za co przepraszać – powiedział. – Moim zdaniem,
masz prawo do paru łez.
– Tak, ale nie powinnam ciebie w to angażować.
Uśmiechnął się ciepło.
– No, nie jestem chyba taki najgorszy, co?
Chciała zaprotestować, ale pomyślała, że niewinny pocałunek w
policzek będzie znacznie lepszy. Wspięła się więc na palce, ale... jej
rozgrzane wargi napotkały na swej drodze usta Clinta.
Nie, już nie mogła się wycofać. Ten pocałunek był jeszcze
bardziej namiętny niż pierwszy. Czuła, że drżą jej kolana, a serce wali
jak młotem, że pragnie tylko jego, tylko Clinta i nikogo więcej.
Coś między nimi zaiskrzyło. Ale Skye nie potrafiła czy też bała
się to nazwać.
36
emalutka
W końcu Clint wycofał się pierwszy. Skye stała osłupiała, nie
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ebook @ pobieranie @ pdf @ do ÂściÂągnięcia @ download
Wątki
- Home
- 311. Davis Suzannah Lekarka i kowboj
- Clarke Arthur Kowboje Oceanu
- 0091. Hunt Jena Utracona samotnoĹÄ
- Alistair MacLean Zlote wrota
- 0519. Darcy Emma Druga twarz aniośÂa
- Le Guin Ursula K. Ekumena T. 6 SśÂowo Las Znaczy śÂwiat
- 002 The Old Republic Revan Karpyshyn Drew
- Arthur C. Clarke 2010 Odyseja kosmiczna
- Lee, Sharon & Miller, Steve Liaden 7 Scout's Progress
- Charlotte Lamb Hawk In A Blue Sky (pdf)
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- atheist.opx.pl
Cytat
Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
Dies diem doces - dzień uczy dzień.