Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

się Belial.
W końcu udało mi się uciec. Skorzystałem z obecności patrolu policji strzegącego Zciany
Płaczu. Szedłem za policjantami aż do Bramy Syjonu, po czym wsiadłem do taksówki, którą
dojechałem do centrum Nowego Miasta, do białego jak Zwiątynia hotelu, w którym mieszkała
Jane.
Gdy tylko wszedłem do holu, zadzwoniłem do niej. W obszernym salonie z charakterystyczną
atmosferą angielskiego luksusu lat trzydziestych ubiegłego wieku amerykańscy turyści rozmawiali
przyciszonymi głosami. Tu, wśród mebli obitych aksamitem, spoglądając na bogato rzezbioną
boazerię, mogłem nareszcie odpocząć.
- Ary, co ci się stało? - zapytała Jane, widząc, jak z trudem usiłuję znalezć wygodną pozycję,
obolały po długim biegu.
- Nic takiego - odrzekłem, patrząc na kartę, którą przyniósł nam kelner. - Zcigało mnie kilku
zamaskowanych mężczyzn.
Uświadomiłem sobie, że od dwudziestu czterech godzin nie miałem nic w ustach. Choć byłem
przyzwyczajony do poszczenia, teraz chciało mi się jeść i pić. Zamówiłem dla Jane i dla siebie
humus z falafelami, gdyż było to jedyne danie izraelskie, jakie oferowała aż nazbyt zachodnia
hotelowa kuchnia. Nie jadłem tego od czasu, gdy zamieszkałem w Qumran.
- Czy jesteś pewien, że chcesz kontynuować śledztwo? - zapytała Jane z niepokojem.
Wskazałem jej gazetę, leżącą na niskim stoliku naprzeciwko nas.
- Piszą, że poszukiwania policji kierują się do Qumran.
Mogą nas odkryć, Jane. I zaczną coś podejrzewać. To oczywiste, że muszę kontynuować
śledztwo.
- Mówią też, że policja prowadzi dochodzenie wśród Samarytan z powodu ich obrzędów
ofiarnych. Sądzisz, że morderca nie działa sam?
- To nie ulega wątpliwości. Dopiero co goniło mnie dwóch ludzi, a trzeci siedział w
samochodzie. Tu nie chodzi o jednego człowieka, ale o zorganizowaną grupę.
- Ale kim oni są?
- Nie mam pojęcia.
- W każdym razie teraz zagrażają tobie.
- Sądzisz, że mógłbym się ukryć i nie podjąć tego wyzwania?
- No tak, przecież zostałeś wybrany, jesteś Mesjaszem!
Dlatego musisz cierpieć, prawda? Cierpieć i umrzeć! Co ty chcesz osiągnąć, Ary?
Jane przyglądała mi się z dziwnym wyrazem twarzy. Rozpoznałem w jej oczach ten sam
strach, co poprzedniego dnia, kiedy to powiedziałem jej o swojej misji.
- Widzę, że podobnie jak moja matka nie pochwalasz moich zamiarów. Ale to, że jesteś
dziennikarzem, archeologiem, który szuka zaginionego skarbu, też grozi niezbyt miłymi
konsekwencjami.
- Tu chodzi o bajeczny skarb...
- A więc robisz to dla pieniędzy?
Wzruszyła ramionami i opuściła wzrok. Zrozumiałem, że ją zraniłem.
Otworzyła niewielką walizeczkę i wyjęła z niej laptopa.
- Co robisz?
- Pracuję.
- Jane, wybacz, nie chciałem cię urazić...
Bez słowa nacisnęła kilka klawiszy i wkrótce na ekranie ukazał się tekst.
- Popatrz, dotyczy to Zwoju Miedzianego.
Słynny Zwój Miedziany zawiera opis dzieł sztuki i skarbów wraz z lokalizacją miejsc, gdzie
się znajdują. Odnaleziony w grocie 3.
w 1955 roku, umożliwił postęp w badaniach nad zwojami zQumran. Thomas Almond z
uniwersytetu w Manchesterze przy użyciu maszyny do szycia podzielił zwój na pasma,
odrestaurował go, potem wykonał zdjęcia wszystkich kawałków z pomocą profesora Petera
Ericsona, który brał udział w czyszczeniu i odczytywaniu zwoju.
Cały tekst składa się z dwunastu kolumn.
W każdej z kolumn znajduje się trzynaście do siedemnastu linijek tekstu, napisanego językiem
nowohebrajskim, a nie klasycznym. Wskazane w nich miejsca to jaskinie, grobowce, akwedukty.
Mówi się w nim o licznych, najprzeróżniejszych skarbach. Nie wiadomo, dlaczego tekst ten został
napisany na materiale tak trwałym jak miedz. Nie wiadomo również, kto go napisał i czy
wspomniany w nim skarb istnieje naprawdę, czy jest tylko wymysłem. Większość uczonych
uważa, że treść zwoju Miedzianego ma wyłącznie znaczenie symboliczne. To wyjaśnia, dlaczego
do tej pory, mimo wielokrotnie podejmowanych poszukiwań, nie odnaleziono na Pustyni Judzkiej
najmniejszego śladu tego bajecznego skarbu.
- Tajemnica pozostaje niewyjaśniona - powiedziała Jane. - Jednak nie rozumiem, dlaczego
esseńczycy z Qumran mieliby zadać sobie tyle trudu i wyryć w miedzi, która w tamtej epoce była
bardzo droga, wykaz nieistniejących skarbów.
- Może ten zwój nie jest własnością esseńczyków?
- To dlaczego znaleziono go w grocie?
- Może umieścili go tam ludzie, którzy nie byli esseńczykami?
- To wyjaśniałoby wyjątkowy charakter tego dokumentu.
- Być może wykorzystano jaskinie w Qumran jako genize11.
- Jak ta w synagodze w Kairze? Czy to prawda, że %7łydzi nie wyrzucają niepotrzebnych [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.