Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

wielkim czarnym ręcznikiem, po chwili poszukiwań znalazła umywalkę, toaletę
i bidet. Były schowane w małej komórce o ścianach wyłożonych ciemnym forni-
rem, która kiedyś mogła służyć za szafę.
Teatralny z wyglądu telefon zadzwonił dwa razy.
 Tak?
 Tu Petal. Masz ochotę na śniadanie? Jest tu Roger. Bardzo chciałby cię
poznać.
 Dziękuję  odparła.  Właśnie się ubieram.
Wciągnęła swoje najlepsze, najluzniejsze skórzane spodnie i wyszukała wło-
chaty sweter, tak wielki, że pasowałby chyba na Petala. Kiedy sięgnęła do torebki
po kosmetyki, zauważyła aparat Maas-Neotek. Odruchowo zacisnęła na nim pal-
ce. Nie zamierzała go przywoływać, ale dotyk wystarczył: stanął przed nią, ko-
micznie wyciągając szyję, i przyglądał się lustrzanym płytkom na niskim suficie.
 Jak przypuszczam, nie znajdujemy się w Dorchester?
 Ja tu zadaję pytania  odparła.  Co to za miejsce?
 Sypialnia  wyjaśnił.  Kogoś o wątpliwym guście.
27
 Odpowiedz na pytanie.
 No cóż  mruknął, zbadawszy łóżko i wannę.  Sądząc po wystroju,
mógłby to być dom schadzek. Mam dostęp do historycznych danych większości
budynków w Londynie, ale w tym nie ma nic godnego uwagi. Zbudowany w roku
1848. Klasyczny przykład dominującego stylu wiktoriańskiego. Dzielnica kosz-
towna, ale nie modna, popularna wśród pewnego rodzaju prawników.
Wzruszył ramionami. Przez jego lśniące jezdzieckie buty widziała krawędz
łóżka.
Wrzuciła aparat do torebki i zniknął.
* * *
Bez kłopotów poradziła sobie z windą. Kiedy znalazła się już w białym foyer,
podążyła za dzwiękiem głosów. Wzdłuż korytarza. Za róg.
 Dzień dobry  powiedział Petal, zdejmując srebrną pokrywę z półmiska.
Uniosła się para.  Oto jest nieuchwytny pan Swain, dla ciebie Roger, a oto twoje
śniadanie.
 Dzień dobry  rzekł mężczyzna.
Podszedł, wyciągając rękę. Jasne oczy na wąskiej twarzy o wyraznych rysach.
Proste, mysiej barwy włosy, zaczesane ukośnie na czole. Kumiko nie potrafiła od-
gadnąć jego wieku, ale pod oczami dostrzegła głębokie zmarszczki. Był wysoki,
miał ramiona i muskuły atlety.
 Witamy w Londynie.  Ujął jej dłoń, ścisnął, wypuścił.
 Bardzo mi miło.
Nosił koszulę bez kołnierzyka: cieniutkie czerwone paski na jasnoniebieskim
tle, mankiety spięte gładkimi owalami matowego złota; rozpięta pod szyją, uka-
zywała ciemny trójkąt tatuowanej skóry.
 Rozmawiałem rano z twoim ojcem. Powiedziałem, że dotarłaś bezpiecznie.
 Jest pan człowiekiem wysokiej rangi.  Zmrużył jasne oczy.
 Słucham?
 Smoki.
Petal parsknął śmiechem.
 Pozwólcie jej coś zjeść  odezwał się ktoś inny: głos kobiety.
Kumiko odwróciła się i zobaczyła szczupłą, ciemną sylwetkę na tle wysokiego
okna; dalej, za szybą, śnieg zasypał otoczony murem ogród. Srebrne szkła, kryjące
oczy kobiety, odbijały pokój i obecnych.
 To nasz kolejny gość  wyjaśnił Petal.
28
 Sally  przedstawiła się kobieta.  Sally Shears. Jedz, skarbie. Jeśli nu-
dzisz się tak samo jak ja, to pewnie chętnie pójdziesz na spacer.  Uniosła rękę
do okularów, jakby chciała je zdjąć.
 Portobello Road jest o parę przecznic stąd. Przyda mi się trochę świeżego
powietrza.
Lustrzane okulary nie miały ramek.
 Jak myślisz, Roger. . .  Petal nakładał ze srebrnego półmiska plastry be-
konu.  Czy Kumiko będzie bezpieczna z naszą Sally?
 Bezpieczniejsza ode mnie, biorąc pod uwagę, w jakim Sally jest nastroju
 odparł Swain.  Obawiam się, że niewiele może cię tu zaciekawić  zwrócił
się do Kumiko, prowadząc ją do stołu.
 Ale postaramy się, żeby ci było możliwie wygodnie. I pokażemy kawałek
miasta. Chociaż to jednak nie Tokio.
 Przynajmniej jeszcze nie  dodał Petal, ale Swain chyba nie usłyszał.
 Dziękuję  powiedziała Kumiko, gdy Swain odsunął dla niej krzesło.
 To zaszczyt  zapewnił.  Nasz szacunek dla twojego ojca. . .
 Spokojnie  przerwała kobieta.  Jest za młoda na takie bzdury. Oszczędz
nam tego.
 Sally jest w złym humorze  stwierdził Petal i na talerzu Kumiko ułożył
sadzone jajko.
Humor Sally Shears, jak się okazało, był raczej z trudem powstrzymywaną
wściekłością, furią widoczną w każdym jej kroku, w gniewnym stuku czarnych
obcasów na oblodzonym chodniku.
Kumiko musiała podbiegać, żeby nie zostać w tyle. Kobieta maszerowała uli- [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.