Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

ogrom straty wydawał się nawet większy.
 Przynajmniej nie było nas w domu  powiedziała Olivia z pobladłą
twarzą.
94
R
L
T
 Policja sądzi, że ten człowiek obserwował dom i widział wasz
wyjazd.
 Cammie miała tu dorastać  szepnęła załamana.  Czułam się tu
bezpieczna. To był nasz azyl przed światem. Ale nie można się przed nim
ukryć.
Tę samą bolesną lekcję odebrał od życia czteroletni Kieran. Dlatego
wiedział, jak trudno Olivii przyjąć do wiadomości ogrom bezsensownej
straty. Własna bezsilność doprowadzała go do szału. Mężczyzna powinien
móc chronić swoją rodzinę. Teraz lepiej niż kiedykolwiek rozumiał
zachowanie ojca. Kiedy żony blizniaków zostały zamordowane z zimną
krwią, Victor i Vincent zrobili to, co konieczne, żeby zapewnić
bezpieczeństwo dzieciom. Znalezli schronienie na niedostępnej Wolff
Mountain. Teraz, dopóki ten szaleniec nie zostanie złapany, Kieran będzie
mógł tam otoczyć opieką Olivię i Cammie. Na samą myśl, że coś mogłoby się
stać jego bliskim, Kieranowi robiło się słabo.
Podszedł do nich policjant, niosąc ostrożnie jakiś mały gorący
przedmiot.
 Pomyślałem, że chciałaby pani to odzyskać. Proszę uważać, jest
gorąca.  Podał jej srebrną grzechotkę i szybko się oddalił, być może
obawiając się jej łez.
Olivia spojrzała na poczerniały drobiazg.
 To grzechotka, którą kupiłam Cammie. Kazałam wygrawerować na
niej napis  wykrztusiła przez łzy.
Kieran starł kciukiem sadzę i przeczytał napis. Dla Cammie z miłością
od Mamy i Taty. Ze ściśniętym gardłem popatrzył pytająco na Olivię.
 Nie chciałam, żeby myślała, że ojciec jej nie kocha.
Powinien być zły, pamiętając, że ukrywała przed nim istnienie dziecka.
95
R
L
T
Nie potrafił jednak wykrzesać żadnych negatywnych emocji w stosunku do
Olivii. Cierpiał, czując, że sam przyczynił się do tej sytuacji.
 Chodzmy  powiedział łamiącym się głosem.  Wracajmy do
Cammie.
Nawet korzystając z wygody własnego samolotu i pomijając straszne
wydarzenia, podróż ze Wschodniego Wybrzeża na Zachodnie i z powrotem w
ciągu jednego dnia byłaby karkołomnym przedsięwzięciem. Jacob zadzwonił
do miejscowej apteki i zaordynował dla Olivii łagodny środek uspokajający.
Kieran zmusił ją, żeby go wzięła. Nie chciała jeść, więc wmusił w nią
szklankę mleka i kilka słonych paluszków. Funkcjonowała tylko siłą woli na
samej adrenalinie. Mimo protestów Olivii położył ją w rozkładanym fotelu,
wsunął poduszkę pod głowę i okrył kocem. Zasnęła, zanim samolot
wystartował.
Kiedy wyrównali lot, Kieran ukląkł przy niej i odsunął włosy z jej
twarzy. Olivia spała z ręką pod policzkiem. Długie rzęsy rzucały cień na sine
podkówki pod oczami i ubrudzone sadzą policzki, na których widniały ślady
łez.
Kochał ją całym sercem. Należał do tej kobiety. To, co próbował
wyrugować przed laty, rozkwitło na nowo z pełną siłą. Ponadto łączyła ich
córka...
Kieran zerwał się i targany emocjami zaczął nerwowo przechadzać się
po pokładzie. Kręciło mu się w głowie, miał mdłości i panicznie się bał. A
jeśli straci jedną z nich... albo obie? To nie musiała być nawet żadna kata-
strofa. Wystarczyłoby, żeby Olivia zabrała Cammie i wyjechała. Przecież bez
mrugnięcia okiem odrzuciła jego oświadczyny... Nogi się pod nim ugięły.
Walczyła z koszmarami. Serce tłukło się w jej piersi, skóra była mokra
od potu, w krtani wzbierał krzyk. Otworzyła oczy, nie wiedząc, gdzie się
96
R
L
T
znajduje. Po chwili rozpoznała wnętrze samolotu i przypomniała sobie,
dlaczego tu jest.
Wyrwał się jej krótki szloch, zanim zdławiła go dłonią. Ze złością
przetarła oczy. Tysiące ludzi traci codziennie domy w powodziach,
huraganach i pożarach. Los rozłożył ją na łopatki, ale czas płaczu już się
skończył. Ma Cammie, jest zdrowa i dysponuje pieniędzmi. Wie, że sobie
poradzi. Jednak myśl o rozpoczynaniu wszystkiego od zera była
przygnębiająca.Z kabiny pilota wyszedł Kieran. Był nieogolony i miał
wymiętą koszulę. Zmarszczki wokół ust i oczu ostro odcinały się na tle
zmartwionej twarzy. Był wyczerpany. Jego widok uświadomił jej, jak sama
musi wyglądać. On jednak usiadł obok, nie zwracając na to uwagi.
 Zaraz podchodzimy do lądowania  oznajmił.
 Jak długo spałam?  zapytała Olivia, podnosząc siedzenie i oddając
koc oraz poduszkę stewardowi.
 Cały lot. Ale niewiele straciłaś. Cały czas widać tylko chmury.
 Dziękuję ci  szepnęła ze słabym uśmiechem, sięgając po jego dłoń.
 Dziękuję, że ze mną poleciałeś.
Dzwięk rozkładających się klap i wysuwającego się podwozia
uniemożliwił im dalszą konwersację.
 Wszystko w porządku?  samymi ustami zapytał Kieran, bawiąc się
pierścionkiem na jej palcu.
Olivia pokiwała głową. Miała ochotę przywrzeć do niego niczym
bluszcz i zostać tak na zawsze. Myśl o tym, co ją czekało, była przerażająca.
Jak powiedzieć dziecku, że nie ma już domu?
 Co się stało?  zapytał Kieran, widząc nagłą zmianę na jej twarzy. 
O czym myślisz?
 Cammie. Jak ja powiem o tym Cammie?
97
R
L
T
ROZDZIAA TRZYNASTY
Koniec końców zrobili to razem. Annalise wykąpała i położyła
Cammie. Właśnie czytała jej bajki, kiedy Olivia i Kieran weszli do sypialni.
 Mamusia! Kieran!  zawołała uradowana Cammie.  Tęskniłam za
wami. Przywiezliście mi prezent?
Annalise dyskretnie wyszła, zatrzymując się w drzwiach, żeby uściskać
Olivię. Ten gest współczucia na nowo wycisnął łzy z jej oczu.
Kieran porwał Cammie na ręce i mocno ją uściskał. Na jego twarzy
malował się smutek zmieszany z wdzięcznością. Wiedział, że mogło być
gorzej.
Usiedli we troje we wnęce okiennej wyłożonej poduchami. Kieran wziął
Cammie na kolana. Ponad jej głową posłał Olivii pytające spojrzenie.
Przecząco pokręciła głową. Nie czuła się na siłach wyjawić małej strasznej
prawdy.
 Wydarzyło się coś złego i chcę, żebyś była dzielna, kiedy ci to
powiem.
Radość znikła z buzi Cammie, zastąpiona zbyt dorosłym grymasem.
 Co się stało?
Olivia widziała, jak Kieranowi drgnął mięsień szczęki. Nie powinna go
prosić, by wypełnił za nią przykry obowiązek. To nie było sprawiedliwe.
 W waszym domu w Kalifornii zdarzył się pożar  powiedział, zanim
zdążyła go powstrzymać.
 Mama zostawiła włączone żelazko?  spytała Cammie z okrągłymi
ze zdumienia oczami.
 Nie, kochanie  zaprzeczyła Olivia.
98
R
L
T
 Zły człowiek zapalił ogień, a on wymknął mu się spod kontroli 
wyjaśnił.
 A co z kicią?
 Zostawiłyśmy ją przecież u pani Capella, pamiętasz? wtrąciła
Olivia.
 A tak  przytaknęła Cammie i zmarszczyła czoło.  Czyli musimy
tu zostać trochę dłużej?
 Jeśli twoja mama się zgodzi  odparł Kieran.
Olivia z wilgotnymi oczami pokiwała głową. Cammie najwyrazniej nie
do końca rozumiała sytuację. Miała w końcu zaledwie pięć lat. Przyjdzie
jeszcze czas na trudne pytania i smutne odpowiedzi.
 Dobrze, że miałam ze sobą Bun Bun  oznajmiła, zsuwając się z
kolan Kierana i podnosząc z podłogi ulubionego pluszaka, bez którego nie
mogła spać.
 Ja też się cieszę  powiedział Kieran i pogłaskał ją po głowie. 
Pora spać. Twoja mamusia i ja spędziliśmy cały dzień w samolocie i też
jesteśmy bardzo zmęczeni.
Kiedy ją układał i otulał kołderką, uniosła na niego senne oczy.
 Jesteś chłopakiem mojej mamy?
 Gdzie słyszałaś to określenie?  Olivia aż się zachłysnęła.
 Pani Capella mówi, że jej córka wezmie rozwód, bo ma i męża, i [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.