[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Wstaję i próbuję ruszyć na przystanek. Zwiat tańczy lepiej niż na karuzeli. Jestem równo
zrobiona i w sumie jest mi wszystko jedno, czy położę się w autobusie, czy w krzakach, czy dam
dupy kloszardowi, Murzynowi, %7łydowi albo protestantowi. Coś w głowie mówi: uciekaj
dziewczyno, póki jeszcze możesz.
Coś innego jednak śpiewa:
Nie czekaj dziewczyno, aż lata przeminą,
I staniesz siÄ™ tylko wspomnieniem
Dawnego czaru&
No i wtedy napatacza siÄ™ jeden z tych agresywnych, wysokich, najczarniejszych. BÅ‚yskajÄ…
białe zęby w ustach przypominających egzotyczny owoc i coś do mnie mówi, dwoi się i troi w
oczach, w końcu zaciąga mnie do pokoju, całuje, dotyka piersi, a ja nic nie czuję i to mnie przeraża.
Bo on już jest dłonią w moich majtkach, już pieści mnie gwałtownie, szybko sam się rozpina,
obnaża i wpycha mi w dłoń swojego fiuta, który wygląda jeszcze straszniej niż ten członek, którego
pół roku wcześniej próbował mi wepchnąć do ust kręcony blondyn o błękitnych oczach.
On nie chce do ust, chce być od razu tam na dole, jak najszybciej, bez żadnych wstępów.
Kładzie mnie na stole, ściąga majtki, uśmiecha się szeroko do mojej nagości, rozkłada szerzej nogi,
przygotowuje się i wtedy w jego oczach widzę coś, co sprawia, że momentalnie trzezwieję.
W tych oczach nie ma miłości, nie ma nawet pożądania, niemożliwej do ogarnięcia chcicy,
zwierzęcego pędu do samicy, do płodzenia małych Murzyniątek, nie ma nic z seksualności i
prokreacji.
Jest tylko nienawiść.
On mnie nienawidzi i z tej nienawiści chce mnie po prostu zerżnąć dziko, jak żołnierz
brankę, jak wojownik niewolnika, jak zdobywca. Zemścić na wszystkich białych, na wszystkich
Polakach. Mam być jego laleczką voodoo, którą przedziurawi, przerżnie na wszystkie możliwe
sposoby, a potem będzie się śmiać z kolegami i opowiadać o młodej polskiej cipce, która nigdy nie
zapomni tej jednej nocy, której ból i upokorzenie nie pozwolą zapomnieć.
Odpycham go mocno, warczę, jakbym miała ugryzć, wierzgam nogami, pozostawiając go w
zupełnym osłupieniu. Zabieram ubrania, umykam z krzykiem.
Nie walczy, nie goni mnie na szczęście i dzięki temu za chwilę jestem wolna. Biegnę
daleko, jak najdalej, aż słabnę, aż robi mi się niedobrze i nagle& wszystko znika.
Film siÄ™ urywa.
Budzę się w akademiku, w swoim pokoju i choć nie wiem, jak tu dotarłam, to cieszę się z
tego. Cieszę się też, że nie czuję żadnej zmiany tam w środku, nic mnie nie boli, wciąż jestem, jaka
byłam.
Nie trafił się żaden kloszard, inny Murzyn, %7łyd czy protestant.
Przebłyski z wczorajszej nocy nie są aż tak straszne, bym nie chciała ich pamiętać.
Wszystko się dobrze skończyło. Miałam fart. Byłam głupia, ale miałam fart.
W kieszeni zaÅ› znajdujÄ™ kartkÄ™ z numerem pokoju 501 i adresem akademika na %7Å‚wirki i
Wigury. Nie ma na niej nic więcej. Tylko numer i adres.
Nie wiem, kto mi ją włożył i co się z tym wiąże. Nie wiem jeszcze, że to ułoży całe moje
przyszłe życie i że przez to Paweł uzna, że nasze spotkanie to jakaś boska interwencja albo
zrzÄ…dzenie losu.
Rozdział 15
Sumienie i inne skutki uboczne
34.
Paweł patrzy na mnie badawczo. Znów jesteśmy teraz, w Polsce, szesnaście lat po nocy na
Jelonkach, której nie pamiętam, zaraz po powrocie z Cannes. Jestem opalona i w moich oczach
chyba można wyczytać zdradę. Gdzieś w ciele drzemią mi wspomnienia trzech nocy w Nicei,
Cannes, Monte Carlo, rejsu katamaranem, podwodnego seksu, dotyków Oskara wciąż palących
skórę.
Wspomnienia żyją we mnie, drążą w duszy niewidzialny tunel, w którym gromadzi się
ognisty żar.
Pije wódkę ze szklanki, dzieci śpią.
Jak było w Cannes?
Dużo pracy mówię krótko. Uciekam wzrokiem.
Myślałem, że w Cannes odbywają się targi filmowe i festiwale. Nigdy nie słyszałem o
targach książki.
To nie były targi, tylko warsztaty.
Aha, warsztaty&
Właśnie.
Macie takie kłopoty na rynku, a jezdzicie na jakieś kurewskie, pewnie zajebiście drogie
warsztaty do Cannes, zamiast tu coś zrobić, zorganizować jakąś promocję, nagrody dla książek?
Gdzie macie rozum?
Nie my płaciliśmy! warczę. Mam na końcu języka: to nam płacono. Kurwom zawsze się
płaci.
A kto?
Przecież ci tłumaczyłam, że jedna z oficyn z Francji chce przez nas wejść do Polski ze
swoimi seriami. To spory kontrakt, nie możemy tego odpuścić.
Co chcą wydawać?
Serie, przecież mówiłam.
No, ale jakie serie? Historyczne, naukowe, przyrodnicze?
Erotyczne wypalam.
Erotyczne? A to dobre! I myślą, że to się sprzeda? Głąby.
Właśnie: myślą, że się sprzeda. Głąby. Nic nie odpowiadam. Przez chwilę zastanawiam się,
czy opowiedzieć mu o fotoopowieściach, które chcemy wydać do spółki z Francuzami. Będzie
brzmiało bardziej wiarygodnie i w sumie to przecież prawda, poza tym, że nie musieliśmy jechać
do Francji, żeby to negocjować. To oni przyjechali do nas.
Swoją drogą to ciekawy biznes. Połączenie komiksu, tyle że ze zdjęciami, z krótkimi
notatkami i romansem. We Francji bardzo modne. Jakbyśmy chcieli powiedzieć: no dobra, skoro
nie macie czasu i chęci czytać, to sobie pooglądajcie.
Nieubłagane zwycięstwo kultury obrazkowej. Hemingway, Faulkner, Zola, Conrad,
Márquez, Cortázar, Cervantes, Mann, Dostojewski i gromada innych geniuszy w obrazkach. Trudno
mi to sobie wyobrazić, ale w zasadzie czemu nie. Czyż Raskolnikow z siekierą nie będzie wyglądał
lepiej w wersji komiksowo-obrazkowej niż w dłużących się opisach, nawet jeśli te ociekają barwą i
magiÄ… sÅ‚owa? Albo owÅ‚adniÄ™ty pasjÄ… i obÅ‚Ä™dem Faustus. Cygan Melquíades i jego wynalazki z
wizytÄ… u puÅ‚kownika Buendíi. Humbert Humbert i jego zjawiskowa Lo. Szyderczo uÅ›miechniÄ™te
centrum wydarzeń John Yossarian. Pozowane zdjęcia z jądra ciemności, paryskich zaułków biedy,
burdeli, słonecznego amerykańskiego Południa, hiperteksty i zagadki, ukryte znaczenia i smużki
tajemnic. Czyż ich wszystkich nie można równie dobrze narysować barwami i odcieniami?
Krew zawsze będzie tonąć w szkarłacie. Tak jak kobiety zawsze będą lgnąć do drani.
Paweł przymyka oczy. Nie wiem, czy mi wierzy, czy coś podejrzewa. Może zadzwoni do
Elki i spróbuje wybadać, czy nie kłamię, ale Elka nie jest w ciemię bita, nie da się wpuścić. Do
nikogo więcej nie może zadzwonić. Elki zresztą też nie lubi, więc pewnie nie zadzwoni. Co mu to
da? Będzie wolał to wszystko przemilczeć, przepić.
Idę pod prysznic, woda spływa po mnie bardzo długo, a ja nie chcę wychodzić. Zmywam z
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ebook @ pobieranie @ pdf @ do ÂściÂągnięcia @ download
WÄ…tki
- Home
- Morrison_Jo_Milosc_na_wszystkie_pory_roku_T076
- Sykat Joanna Wszystko dla Ciebie
- Roberts Nora Wszystko jest moĹźliwe
- Fran Lee Dictated by Fate (pdf)
- Bodyweight Martial_Arts_Exercises
- Greg Egan The Planck Drive
- Bośźena BudziśÂ„ska Trans
- Major Ann Bracia Storm 01 W ogniu milosci
- Carole Mortimer Cyganka
- Le Guin Ursula OpowieśÂ›ci orsiniaśÂ„skie
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- binti.htw.pl
Cytat
Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
Dla cierpiÄ…cego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiÄ…cego psychicznie - przyjaciel. Menander
Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
Dies diem doces - dzień uczy dzień.