[ Pobierz całość w formacie PDF ]
osobliwego spotkania towarzyskiego?
Trzy pary oczu zwróciły się ku niemu pytająco.
Stephen wstał i powiódł wzrokiem po swych gościach. Dwukrot-
nie okrążył stół w milczeniu, po czym zaczął przemowę przypo-
mnieniem wydarzeń, jakie rozegrały się w kilku ostatnich tygod-
niach. Opowiedział o swoim spotkaniu w tym właśnie pokoju z Da-
videm Keslerem, o nabyciu akcji Prospecta Oil, o wizycie policjan-
tów, która nastąpiła wkrótce potem, i o ujawnieniu przez nich roli
Harveya Metcalfe'a. Zakończył starannie przygotowaną mowę sło-
wami: - Dżentelmeni, jest faktem, że znalezliśmy się wszyscy w
diablo kłopotliwej sytuacji. - Miał nadzieję, że sformułowariie to
przemówi do Anglików.
Jean-Pierre nie pozwolił mu skońezyć.
- Proszę mnie w to nie mieszać. Nie wplątałbym się w nic rów-
nie absurdalnego. Jestem skromnym marszandem, a nie spekulan-
tem.
Nim Stephen zdążył odpowiedzieć, poderwał się Robin Oakley.
- Nigdy nie słyszałem czegoś tak niedorzecznego. Musiał się
pan pomylić. Jestem lekarzem z Harley Street i o ropie naftowej
nie mam zielonego pojęcia.
66 67
Stephen teraz zrozumiał, dlaczego inspektor z sekeji oszustw
miał z tymi dwoma kłopoty i czemu był mu tak wdzięczny za
szezerość. Wszyscy spojrzeli na lorda Brigsleya, który podniósł gło-
wę i bardzo spokojnie powiedział:
- Zgadza się co do joty, doktorze Bradley, z tym że ja wpadłem
gorzej niż wy. Pożyczyłem na kupno akcji sto pięćdziesiąt tysięcy
funtów na hipotekę mojej małej farmy w Hampshire i sądzę, że
bank nie będzie długo zwlekał z żądaniem, bym zrzekł się praw
własności. Kiedy to się stanie i mój kochany papcio, piąty earl, do-
wie się o tym, będę załatwiony, chyba że zostałbym szóstym earlem
z dnia na dzień.
- Dziękuję panu - powiedział Stephen. Siadając zwrócił się do
Robina i podniósł pytająco brwi.
- Tam do diabła - odezwał się Robin. - To prawda, wpad-
łem. David Kesler był moim pacjentem. W chwili zaćmienia umys-
łu kupiłem akCje Prospecta Oil za sto tysięcy funtów pożyczonych
na krótki termin pod zastaw papierów wartościowych. Bóg jeden
wie, co mnie napadło. AkCje spadły do pięćdziesięciu pensów, więc
nie mogę ich upłynnić. Mam niedobór na koncie i w banku już za-
czynają kręcić nosem. Płacę wysokie raty za wiejski dom w Berk-
shire i czynsz za gabinet lekarski na Harley Street, mam żonę ko-
chającą luksus i dwóch chłopaków w najlepszej szkole prywatnej w
Angl�. Od wizyty inspektora Smitha przed dwoma tygodniami nie
zmrużyłem oka.
Podniósł głowę. Twarz miał pobladłą, a po krzepiącej pewności
siebie doktora z Harley Street nie zostało śladu. Z wolna wszyscy
obrócili się i utkwili wzrok w twarzy Jean-Pierre'a.
- Dobrze już, dobrze - przyznał. - Ja też. Byłem w Paryżu,
gdy wybuchnęła ta afera. Zostałem na lodzie z bezwartościowymi
papierami i długiem osiemdziesięciu tysięcy funtów, pożyczonych
pod zastaw dzieł sztuki znajdujących się w galerii. Co gorsza, dora-
dziłem też kilku przyjaciołom, żeby utopili pieniądze w tych prze-
klętych akcjach.
Zapadło milczenie. Jean-Pierre odezwał się pierwszy:
- Cóż więc proponujesz, profesorze? - sarkastycznie zapytał.
- Urządzenie jubileuszowej kolacji dla upamiętnienia naszej głu-
poty?
- Nie, nie to miałem na myśli. - Stephen zawahał się, wie-
dząc, że za chwilę wywoła jeszcze większe wzburzenie. Znowu
wstał i powoli, dobitnie powiedział:
- Nasze pieniądze zostały skradzione przez bardzo sprytnego
człowieka, wytrawnego eksperta w kombinacjach z akcjami. %7ładen
z nas nie zna się na walorach giełdowych, ale wszyscy jesteśmy eks-
pertami w swojej dziedzinie. Panowie, proponuję, żebyśmy odkrad-
li nasze pieniądze. D O K A A D N I E C O D O G R O S Z A.
Po kilku sekundach ciszy wybuchł zgiełk.
- Po prostu podejść i odebrać, czy tak? - spytał Robin.
- Porwać go - mruknął James.
- Najlepiej zabić go i zażądać wypłaty odszkodowania - po-
wiedział Jean-Pierre.
Upłynęło parę chwil. Stephen czekał, aż zapadnie milczenie, i
dopiero wtedy wręczył wszystkim teczkę z napisem "Harvey Met-
calfe" i z nazwiskiem każdego z nich pod spodem. Zieloną Robino-
wi, niebieską Jamesowi i żółtą Jean-Pierre'owi. Czerwoną, zawiera-
jącą pierwszy egzemplarz, zatrzymał dla siebie. Wszyscy byli pod
_ wrażeniem. Podczas gdy oni załamywali ręce w jałowej rozpaczy,
Stephen Bradley intensywnie pracował.
Stephen mówił:
- Proszę, przeczytajcie to dokładnie. Zapoznacie się z wszyst-
kim, co wiadomo o Harveyu Metcalfe'ie. Każdy z was wezmie
teczkę ze sobą, przestudiuje informacje i wróci z pomysłem, jak
wspólnymi siłami wydostać milion dolarów tak, żeby Metcalfe nig-
dy się o tym nie dowiedział. Każdy może włączyć pozostałych
trzech do swego planu. Spotkamy się tutaj za czternaście dni i
przedstawimy swoje propozycje. Każdy członek zespołu wpłaci
dziesięć tysięcy dolarów do wspólnej kasy, a ja, jako matematyk,
będę prowadził bieżące rachunki. Wszystkimi wydatkami zwiążany-
mi z odzyskaniem pieniędzy obciążony zostanie pan Metcalfe, po-
cząwszy od kosztów waszego przyjazdu do Oksfordu i dzisiejszej
kolacji.
Jean-Pierre i Robin zaczęli protestować, ale James przeciął dy-
skusję, mówiąc po prostu:
- Zgadzam się. Co mamy do stracenia? Każdy osobno nie ma
_ szans, wszyscy razem możemy skubnąć tego łobuza.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ebook @ pobieranie @ pdf @ do ÂściÂągnięcia @ download
Wątki
- Home
- Jeffrey Lord Blade 10 Ice Dragon
- Nathan Archer Predator 01 Concrete Jungle
- Burt Guy Bunkier
- Kursa MaśÂgorzata Tajemnica sosnowego dworku
- KATARZYNA MICHALAK Ogród Kamili
- Her Russian Protector 2 Dimitri
- D413. Delacorte Shawna Zawieja w Wyoming
- Ann Vremont The Bloodstone Chronicles 3 Calabi Chronicles (EC) (pdf)
- 11.Herron_Rita_W_mrokach_niepamieci
- James E. Perone The Sound of Stevie Wonder, His Words and Music (2006)
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- atheist.opx.pl
Cytat
Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
Dies diem doces - dzień uczy dzień.