[ Pobierz całość w formacie PDF ]
czyny będą bardzo rozczarowane.
Alanna zamrugała powiekami. Więc chodziła
106 MIRANDA LEE
często na siłownię. I wieczorami spotykała się
z koleżankami. Może jednak była szczęśliwa?
- Szkoda, że cię nie będzie. Nasze wieczory
nigdy nie sÄ… te same bez ciebie. JesteÅ› taka zabaw
na. No cóż, do następnego razu. Mam nadzieję, że
wkrótce poczujesz się lepiej. Pa!
- Pa...
Alanna odłożyła słuchawkę, czując jeszcze
zdziwienie i zagubienie. Nie tylko ubierała się
seksownie, była uzależniona od ćwiczeń, ale rów
nież stała się duszą towarzystwa!
Ależ nigdy taka nie była!
To zbyt wiele. Do oczu napłynęły jej łzy bezsil
ności. Chciała, żeby jej pamięć wróciła. Nie jutro,
nie w następnym tygodniu albo miesiącu. Chciała,
żeby wróciła już dzisiaj, tego popołudnia, zanim
Reece wróci do domu. Chciała powitać męża
w drzwiach i powiedzieć: Cześć kochanie, cieszę
się, że wróciłeś. Tak, miałeś rację. Jesteśmy szczę
śliwi. I jestem dobrą żoną".
Bała się jednak, że było inaczej. %7łe wyszła
z Reece'a dla jakiejÅ› chorej zemsty.
Dobry Boże, nie pozwól, żeby to była prawda,
modliła się, a łzy spływały po jej policzkach.
ROZDZIAA DWUNASTY
Przez pewien czas Reece przyglądał się, jak
Alanna bawi się swoim tajskim daniem, aż w koń
cu stwierdził, że nie jest w stanie dłużej ignorować
jej nastroju. Kiedy przyjechał do domu, wyglądała
na zadowoloną i ucieszyła się z kwiatów, które
przyniósł, oraz z wina i jedzenia. W tej chwili
wyglądała jednak na roztargnioną i w ogóle nie
miała apetytu.
- Czy coś się stało, Alanno? - zapytał cicho.
- Nie, nic - odpowiedziała. - Jedzenie jest
pyszne. Po prostu nie jestem głodna.
- To twoje ulubione danie - powiedział.
- Naprawdę? - powiedziała raczej bez emocji
i znów przesunęła widelcem po talerzu.
Reece nie wiedział, co ma robić. Rozumiał, że
czuje się przybita. Utrata pięciu lat życia musiała
być przerażająca, zwłaszcza jeśli człowiek znalazł
się z powrotem w okresie, który był najgorszy.
Zdecydował się nie naciskać.
- Jeszcze wina? - zapytał, wyjmując butelkę
z kubełka i napełniając kieliszek. - To też twoje
ulubione - dodał. - Po prostu uwielbiasz wina
z Nowej Zelandii.
MIRANDA LEE
108
Alanna podniosła kieliszek do ust. Po wyrazie
twarzy widać było, że jej smakuje, ale nagle za
myśliła się.
- Czy ja dużo piję?
Pytanie zaskoczyło Reece'a. Zdziwił go też
dziwny ton jej głosu.
- Lubisz swoje wino - odpowiedział ostrożnie.
- Ale nigdy nie widziałem cię pijanej. A nie,
przepraszam, jednej nocy byłaś całkiem wsta
wiona.
- Co to była za noc?
- Nasza poślubna.
- Och - westchnęła, a na twarz wypłynął jej
rumieniec.
- Nie spaliśmy ze sobą przed ślubem - wyjaś
nił. - Nie chciałaś. Wiedząc to, co wiem teraz
- dodał łagodnie - rozumiem, że byłaś pewnie
bardzo zdenerwowana. - Podczas ostatniej roz
mowy z Judy, dowiedział się też, że od śmierci
Darka do ich ślubu z nikim nie spała.
Oczy Reece'a odszukały wzrok Alanny i w koń
cu ciekawość pokonała wstyd.
- Jak wyglądała nasza... pierwsza noc razem?
- W porzÄ…dku.
Jego odpowiedz wydawała się niepokojąca.
- To nie brzmi dobrze - powiedziała.
- Potem było lepiej.
Zmarszczyła brwi.
- O ile lepiej?
- O wiele lepiej. Posłuchaj, może porozmawia-
%7Å‚YCIE W LUKSUSIE 109
my o czymś innym - przerwał Reece ostro. Jego
ciało automatycznie zareagowało na myśl o niej.
i o seksie. - Mój Boże, przepraszam - powiedział
natychmiast. - Nie chciałem tak odburknąć. Po
prostu... Do diabła, nie ma dla mnie żadnego
usprawiedliwienia. Przepraszam.
- Nie, nie - powiedziała szybko. - Powiedz mi.
Chcę wiedzieć, co zle zrobiłam.
- Co zle zrobiłaś? Nic. To moja wina.
- Nie rozumiem.
Spojrzał na nią i potrząsnął głową.
- Nie chcesz wiedzieć.
- Chcę. Byłeś dla mnie taki miły. Przyniosłeś
mi te kwiaty. - Skinęła głową w stronę koszyka
stojÄ…cego po drugiej stronie blatu. - Jedzenie i wi
no. Nigdy nie znałam mężczyzny podobnego do
ciebie. Chociaż nie, to nieprawda. Masz pewne
cechy mężczyzny, którego kiedyś znałam.
- Mam nadzieję, że nie chodzi o Darka.
- Dobry Boże, nie!
- Kogo więc?
Uśmiechnęła się wstydliwie.
- Był moim nauczycielem na uniwersytecie.
- I?
- Miałam dziewiętnaście lat, a on czterdzieści.
- Aha. Doświadczony starszy mężczyzna.
- Bardzo doświadczony - powiedziała i znów
się zarumieniła.
Reece wiedział teraz, skąd znała sztuczki, które
mu pokazała w ostatnią sobotnią noc.
110 MIRANDA LEE
Znów wrócili do seksu. Nie uda mu się dzisiaj
zasnąć. Najlepiej zmienić temat.
- Dzwoniłem dzisiaj do Natalie Fairlane - po
wiedział. - Tej kobiety z agencji. Wpadnie jutro
około dziesiątej. Wyjaśniłem jej całą sytuację,
więc nie musisz zagłębiać się w szczegóły. Poza
tym jutro przychodzi także sprzątaczka. Ma na
imiÄ™ Jess.
Alanna nie wyglądała na szczęśliwą
- Nie mam nic przeciwko temu, żeby Natalie
jutro przyszła. Ale czy Jess też musi przychodzić?
Wolałabym sama sprzątać, dopóki nie odzyskam
pamięci. Proszę, odwołaj ją. Reece westchnął.
- Dobrze, odwołam. Ale tylko do momentu,
kiedy wróci ci pamięć.
Może i dobrze, że będzie zajęta.
- Dziękuję. Nie mogę rozmawiać z ludzmi,
którzy wydają mi się kompletnie nieznajomi. Dzi
siaj zadzwoniła jakaś kobieta i to było strasznie
dziwne.
- Kto to był?
- Nie mam pojęcia. Ktoś, z kim chodzę na
siłownię. Miała pewny siebie ton.
- A, to musiała być Lidia. Masz całkiem sporą
grupę koleżanek, z którymi chodzisz na ćwiczenia.
Wychodzisz z nimi również w środy wieczorem.
Powinienem cię uprzedzić. Zapomniałem, prze
praszam. Pewnie właśnie w tej sprawie do ciebie
dzwoniła.
- Chyba tak.
%7Å‚YCIE W LUKSUSIE 111
- Co jej powiedziałaś?
- Nic. Udało mi się wybrnąć z sytuacji, mó
wiąc, że mam migrenę. Zmieszne, ale powiedziała,
że często mi się zdarzają.
- Nie powiedziałbym, że często, ale zdarzają ci
siÄ™ od czasu do czasu.
- Rozumiem... Więc Lidia jest moją najlepszą
przyjaciółką?
- Nie. Właściwie to nie masz najlepszej przyja
ciółki. Chociaż przez ostatnie kilka tygodni bardzo
zbliżyłaś się do Holly.
- Holly? - powtórzyła Alanna, marszcząc
brwi. - Nie, to imię też nic mi nie mówi. Kim jest
Holly?
Reece opowiedział Alannie o Holly, o ślubie
w zeszłą sobotę i o tym, że Holly i Richard przez
następny miesiąc będą w podróży poślubnej.
- Muszę ci powiedzieć, że wyglądałaś wspa
niale w czerwonej sukience druhny - powiedział
i zaraz tego pożałował, ponieważ przed oczami
stanęły mu wspomnienia sobotniej nocy.
- Och! - krzyknęła. - Widziałam tę sukienkę
dzisiaj, kiedy przeglądałam moje ubrania. Więc
dlatego była zupełnie inna niż pozostałe. To była
sukienka druhny!
- Odbiegała od twojego zwyczajowego gustu
- powiedział Reece - ale pasowała do ciebie.
- Ja... Tak, zauważyłam, jaki jest teraz mój gust
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ebook @ pobieranie @ pdf @ do ÂściÂągnięcia @ download
WÄ…tki
- Home
- Craven Sara Światowe Życie Duo 386 Wśród londyńskich elit
- Hunter Kelly Światowe Życie Duo 297 Romans w Szampanii
- 10 Detektyw Monk czystym bankrutem_Lee Goldberg
- Lee, Sharon & Miller, Steve Liaden 7 Scout's Progress
- Fran Lee Dictated by Fate (pdf)
- Clark Lucy Ĺťycie na walizkach
- Billion Dollar Milkma
- Benzoni Juliette Katarzyna tom 6
- Collins Jackie Dziwka
- May Karol Szuler
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- binti.htw.pl
Cytat
Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
Dla cierpiÄ…cego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiÄ…cego psychicznie - przyjaciel. Menander
Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
Dies diem doces - dzień uczy dzień.