[ Pobierz całość w formacie PDF ]
odesłany do Australii, ale po tym wypadku przełożona bardzo się
pilnowała, by niczym nie rozdrażnić pacjentów oddziału X.
Zwiatło dobiegające z korytarza pozwoliło obejrzeć pułkownika Wallace'a
Donaldsona w całej okazałości. Był wysokim, eleganckim mężczyzną
około pięćdziesiątki, z typową dla panów lubiących alkohol purpurową
siatką żyłek na policzkach. Nosił starannie wypielęgnowane stalowo szare
47
wąsy o proporcjach zgodnych z wojskowym kanonem; pozostała część
twarzy była dokładnie ogolona. Teraz, kiedy był bez czapki, w siwiznie
jego włosów widać było odciśnięty rowek - tam gdzie otok czapki uciska
skórę głowy. Włosy miał przetłuszczone, niezbyt gęste i cienkie.
Bladoniebieskie oczy były nieco wyłupiaste, ale wciąż, zachowywał
resztki młodzieńczej urody. Nadal miał niezłą figurę, szerokie bary, prawie
całkiem płaski brzuch. W dobrze uszytym garniturze przedstawiał się
imponująco, a w bezbłędnie skrojonym mundurze wyglądał na marszałka
polnego bardziej niż którykolwiek prawdziwy marszałek.
Siostra Langtry wyszła mu naprzeciw, zaprosiła do swego biura i zadbała,
by się wygodnie rozsiadł w fotelu. Sama nie usiadła, ale nadal stała. "To
jeden z jej małych trików - pomyślał z niechęcią pułkownik.
- Jedyny sposób, aby mogła nade mną górować".
- Panie pułkowniku, przepraszam, że wyciągnęłam pana taki kawał drogi,
ale ten pacjent - lekko uniosła papiery, które trzymała w ręce
- przybył do nas dzisiaj, a ponieważ nic od pana nie słyszałam o jego
przyjezdzie, więc przypuszczam, że pan też nic o tym nie wiedział.
- Siadaj, siostro! - powiedział dokładnie takim tonem, jakiego by użył
karcąc nieposłusznego psa.
Nie zmieniając wyrazu twarzy, bez sprzeciwu opuściła się na fotel. W
szarych spodniach i marynarce wyglądała jak uczeń szkoły kadetów. I
chyba ona wygrała pierwszą rundę spotkania, bo udało jej się go
sprowokować, by pierwszy zachował się niegrzecznie.
W milczeniu przekazała mu dokumenty.
- Nie! Nie chcę teraz tego czytać. Proszę tylko o krótką relację, o co tam
chodzi?
Siostra Langtry spojrzała na niego ze zdziwieniem, ale bez niechęci. Po
pierwszym spotkaniu z pułkownikiem Donaldsonem Lucjusz nazwał go
"Ważny", a ponieważ to przezwisko idealnie do niego pasowało, więc
przylgnęło na dobre. Zastanawiała się, czy on wie, że cały szpital tak go
nazywa za plecami, i doszła do wniosku, że chyba nie wie. Nie mógłby
zignorować przezwiska, które mu ubliża.
- Sierżant Wilson - mówiła jednostajnym głosem - ma 29 lat. Jest w
wojsku od samego początku wojny. Był w północnej Afryce, Syrii, Nowej
Gwinei, na Wyspach. Brał udział w bardzo wielu akcjach zbrojnych, ale
nie mamy powodu sądzić, że jego wybuchowość ma jakikolwiek związek
z uczestnictwem w walkach. Był świetnym żołnierzem, wykazał
48
się dużą dzielnością w akcjach i został odznaczony Krzyżem Walecznych.
Trzy miesiące temu zginął jego jedyny i bardzo bliski przyjaciel. Został
zabity w ciężkim starciu z wrogiem. Od tego czasu Wilson był samotny i
trzymał się z dala od kolegów.
Pułkownik ciężko i boleśnie westchnął, po czym zwrócił się do siostry, by
mówiła dalej.
- Michaela podejrzewa się o chorobę umysłową od momentu -
kontynuowała - gdy tydzień temu w obozie, w którym przebywał, doszło
do bardzo przykrego incydentu. Michael wdał się w bójkę z pułkowym
sierżantem sztabowym i już sam ten fakt wydał się bardzo dziwny
ludziom, którzy znali ich obu. Co gorsza, Michael niechybnie zabiłby
sierżanta, gdyby obecni przy tym koledzy nie odciągnęli go w porę.
Jedyny komentarz, na jaki zdobył się Michael od czasu tego wypadku, to
ten, że chciał zabić sierżanta i że na pewno by go zabił, gdyby mu nie
przeszkodzono. Powtórzył to wiele razy, ale nie chce rozwijać tego tematu.
Gdy dowódca usiłował dowiedzieć się, co było powodem zajścia, Michael
odmówił odpowiedzi. Natomiast sierżant sztabowy okazał się niezwykle
rozmowny. Oskarżył Michaela, że go seksualnie molestował, i żądał
postawienia go przed sądem wojennym. Stwierdzono bez żadnych
wątpliwości, że zmarły przyjaciel Michaela był homoseksualistą; opinie,
czy Michael jest nim również, były podzielone. Sierżant sztabowy i jego
zwolennicy utrzymywali, że Colin i Michael byli kochankami, ale
ogromna większość żołnierzy z ich kompanii twierdziła z całą
stanowczością, że Michael jedynie opiekował się Colinem i był jego
przyjacielem - zupełnie platonicznie.
Komendant batalionu doskonale znał tych żołnierzy, wszyscy trzej długo
pod nim służyli: Michael i jego zmarły kolega od samego powstania
batalionu, a sierżant sztabowy od Nowej Gwinei. Zdaniem komendanta
Michael nie powinien w żadnym wypadku stanąć przed sądem. Całe
zajście kładł na karb chwilowego rozstroju nerwowego i nakazał poddać
Michaela badaniom medycznym. W rezultacie tych badań stwierdzono, że
Michael "nie panuje nad swoimi władzami umysłowymi". Muszę
przyznać, że nie bardzo rozumiem, co to ma znaczyć - dodała z powagą i
pewnym smutkiem w głosie. - W każdym razie Michaela zapakowano w
samolot i wysłano do bazy 15, a oficer w izbie przyjęć automatycznie
skierował go na oddział X.
49
Pułkownik zacisnął wargi i uważnie przyjrzał się siostrze Langtry. Znów
opowiadała się za jedną ze stron; robiła to stale z godnym pożałowania
uporem. - Chcę zobaczyć sierżanta Wilsona w mojej klinice jutro z samego
rana. Wtedy przejrzę jego dokumenty. Proszę go tam osobiście
przyprowadzić, siostro. - Spojrzał na słabą żarówkę wiszącą nad biurkiem.
- Nie wiem, jak pani może cokolwiek przeczytać w tym świetle, ja bym
nie mógł. - Fotel wydał mu się widać twardy i niewygodny, bo przesuwał
po nim pośladki, chrząkając i marszcząc gniewnie brwi.
- Nienawidzę przypadków, które mają tło seksualne - oświadczył
nieoczekiwanie.
Siostra Langtry wzięła przedtem bezwiednie do ręki ołówek. Teraz
kurczowo zacisnęła wokół niego palce. - Bardzo mi przykro z tego
powodu, panie pułkowniku - powiedziała, nie usiłując nawet ukryć
sarkazmu. - Sierżant Wilson nie powinien był jednak znalezć się na
oddziale X. Prawdę mówiąc, nie powinien był się znalezć na żadnym
oddziale, w ogóle nie należało go hospitalizować. - Jej głos drżał.
Niecierpliwym ruchem włożyła palce w układne brązowe fale swojej
fryzury i wzburzyła je. - Uważam, że z sierżantem Wilsonem postąpiono
podle. Przecież to niedopuszczalne, żeby bójka i jakieś zupełnie nie
sprawdzone podejrzenia mogły złamać młodemu człowiekowi życie
- zwłaszcza że on i tak już przeżył dramat, straciwszy na froncie
najlepszego przyjaciela. Wciąż myślę o tym, co on teraz przeżywa. Chyba
odczuwa to tak, jakby się przedzierał przez jakąś potworną mgłę, z której
nigdy nie uda mu się wyjść na właściwą drogę. To ja z nim rozmawiałam,
a nie pan, i zapewniam pana, panie pułkowniku, że on jest absolutnie w
porządku; nie ma żadnych zaburzeń ani psychicznych, ani seksualnych,
ani żadnych innych. Moim zdaniem lekarz odpowiedzialny za przysłanie
go tutaj powinien stanąć przed sądem wojennym. To hańba dla armii, że
odmówiono sierżantowi Wilsonowi możliwości oczyszczenia się z
zarzutów i żeby się go pozbyć, wpakowano go na oddział X.
Jak zwykle, pułkownik nie wiedział, jak zareagować na tak wielką
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ebook @ pobieranie @ pdf @ do ÂściÂągnięcia @ download
Wątki
- Home
- Doyle A.C. Wspomnienia i przygody
- Asimov, Isaac Robot City 5 Refuge
- Lawrence Kim HiszpaśÂski milionerA
- The Best of Henry Kuttner Henry Kuttner
- 061. Jordan Penny Prawdziwy diament
- Dean Ing Flying To Pieces
- XX Kurs motywacji i synergii
- Christina Jones Sternenzauber
- Flynn Christine OlśÂnienie
- Cartland Barbara Pułapka miłoÂści
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- ministranci-w.xlx.pl
Cytat
Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
Dies diem doces - dzień uczy dzień.