[ Pobierz całość w formacie PDF ]
- Nie, dziękuję. Na plażę wolałabym pojechać razem z Mo. Czy twój
kierowca mógłby zawiezć nas tam po południu?
Oczywiście, że wolałaby pojechać tam z Raszidem, ale nie chciała,
żeby zorientowano się, jak bardzo jest nim zainteresowana. Pewnie i tak
powstały już płotki, bo szejk wyraznie ją faworyzował. Dlatego spytała:
- Może powinniśmy już wracać?
- Po lunchu. Zajrzymy jeszcze do klubu i zorientujemy się, na
którym boisku możemy w sobotę zagrać. W porządku?
- Dobry plan. Często grasz w polo?
Tak naprawdę sport jej nie interesował, skoro jednak wiązał się z
Raszidem, sprawa nabierała całkiem innego wymiaru. Bridget chciała
wiedzieć o fascynującym szejku jak najwięcej, tym bardziej że niedługo
pozostaną jej tylko wspomnienia.
- Mój wuj jest fanatykiem polo, więc jako chłopak chodziłem na jego
mecze, a w Anglii rozpocząłem treningi. I tak już zostało, po prostu gram
w polo. - Uśmiechnął się. - Zresztą Jack nie pozwala mi porzucić tego
sportu.
Jakoś nie mogła sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek mógł go do
czegoś zmusić.
- Masz własnego konia?
70
RS
- Kilka, jak każdy prawdziwy gracz, bo trzeba je zmieniać podczas
meczu. To dla nich ogromny wysiłek. Zatrudniam trenera, który się nimi
opiekuje, sam też często jeżdżę, by nie wyjść z formy. - Znów się
uśmiechnął. - Jack często tu przyjeżdża, więc nie mogę się
skompromitować.
- Chciałabym kiedyś je zobaczyć.
- Z przyjemnością zaprowadzę cię do stajni. Jedna z moich klaczy
niedługo się ozrebi, może nawet przed twoim wyjazdem do domu.
- Och! Naprawdę? Wspaniale! Jak byłam mała, błagałam rodziców,
żeby mi kupili konia. Mama nawet nie chciała o tym słyszeć. Kiedy
pojechałam na wakacje do Włoch, dziadek obiecał, że podaruje mi konia,
jeśli z nimi zostanę. Mama była przerażona, a tata ze śmiechem stwierdził,
że nie wyobraża sobie rozstania ze swoją małą córeczką.
Głos Bridget załamał się. Przypomniała sobie te szczęśliwe wakacje.
I nagle powróciła myśl, że oboje rodzice odeszli na zawsze.
- Dziadek oczywiście żartował, ale byłam za mała, żeby to
zrozumieć. Miałam dziewięć lat. To byłoby straszne, gdyby oderwano
mnie od rodziców. Pomyśl tylko, Mo jest jeszcze młodszy.
- Nie muszę myśleć. Pamiętam - odparł oschle.
- No tak. Oczywiście. Nie czułeś się samotny? Zagubiony?
Sprawiasz wrażenie bardzo pewnego siebie. Prawdę mówiąc, z trudem
mogę sobie wyobrazić, że kiedyś byłeś małym chłopcem.
- Wbrew pozorom nie było tak zle. Zdobyłem wielu przyjaciół,
poznałem nowy język. Miałem znacznie więcej swobody niż w Aboul
Sari. Do domu wracałem na wakacje, więc nie traciłem kontaktu z rodziną
i krajem.
71
RS
- Mógłbyś uczyć się tutaj, a podczas wakacji zwiedzać świat -
stwierdziła ostrzej, niż zamierzała.
Przez następnych kilka minut jechali w milczeniu. Kiedy Raszid
zatrzymał samochód przed małą restauracją, Bridget wiedziała już, że
dobrze zrobiła, zgadzając się na lunch. Centralną część patia otoczonego
wysokim kamiennym murem zajmowała duża fontanna. Kilka stolików
rozstawiono tak, żeby zapewniać gościom atmosferę prywatności. Usiedli
pod ścianą udekorowaną intensywnie fioletowymi kwiatami.
- Jak na pustynny kraj jest tu wiele pięknych kwiatów - zauważyła
zauroczona.
- Tam, gdzie jest woda, kwitnie życie i staramy się to jak najlepiej
wykorzystać. Gdzie jej nie ma, jest tylko piasek.
Otworzyła menu, ale szybko je zamknęła.
- Muszę prosić, żebyś zamówił za mnie. Jest tylko po arabsku.
- Na co masz ochotę?
- Poproszę o coś z owocami.
Chwilę pózniej Raszid złożył zamówienie. Kelner postawił na stoliku
dzbanek gorącej herbaty, a kiedy odszedł, Raszid spojrzał na Bridget.
- Ten pocałunek w ogrodzie... - zaczął. Zaskoczona, że o tym mówi,
spojrzała mu w oczy.
- Nie powinnam do niego dopuścić - powiedziała pospiesznie. -
Jesteś przyjacielem Franceski.
- Jestem tak samo przyjacielem twojej kuzynki, jak i twoim. Prawda?
- Nie jesteśmy bliskimi przyjaciółmi.
- Chciałbym to zmienić.
72
RS
Zawahała się. Nie rozumiała, do czego zmierza. Co może łączyć
bibliotekarkę i szejka?
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ebook @ pobieranie @ pdf @ do ÂściÂągnięcia @ download
Wątki
- Home
- Cartland Barbara NajpiÄkniejsze miĹoĹci 123 Diabelska intryga
- 25. Boswell Barbara Genialne rozwiÄ zanie
- Cartland Barbara ZwyciÄĹźona przez miĹoĹÄ
- 048. Delinsky Barbara Najprawdziwsza historia
- Barbara Tuchman Telegram Zimmermanna
- Cartland_Barbara_Na_cala_wiecznosc
- Cartland Barbara Ucieczka do raju
- Gordon_Barbara_ _Gwiazdy_na_ziemi
- Cartland Barbara Dar niebios
- Cartland Barbara Pułapka miłoci
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- ministranci-w.xlx.pl
Cytat
Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
Dies diem doces - dzień uczy dzień.