Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

temu, iż pokonałam Carlisle a Cullena  osobę, przez którą taka się stałam. Osiągnęłam cel, więc
mogłam stać się normalna. Czyżby? A może dlatego, że skrzywdziłam Edwarda i dręczyły mnie
wyrzuty sumienia? Suka z sumieniem. To brzmi, co najmniej, zabawnie.
Wybiła czternasta. Podnieśliśmy się z podłogi, na której siedzieliśmy i ruszyliśmy w kierunku głównej
auli. James trzymał mnie za rękę. Jednak, w ciągu minionych dni, na tyle poznałam gmach uczelni, że
mogłam poruszać się w większości samodzielnie. Minęliśmy drzwi i skierowaliśmy się w stronę
krzeseł. Nigdzie nie słyszałam ani nie czułam Edwarda.
Dziwne. Alan czekał, aż usiądziemy. Miejsce Edwarda było koło mnie. Byłam przerażona wizją tego
spotkania. Nic jednak się nie wydarzyło, bo fotel obok mnie pozostał pusty aż do końca próby.
- Witajcie!  Alan przerwał moje rozmyślania.  Zapewne wiecie, po co się tu dziś spotkaliśmy. Bez
owijania w bawełnę. Chciałem was poinformować, że tajny projekt powierzyłem Edwardowi
Cullenowi. Nie ma go tu z nami, bo już zaczął komponować piosenkę na występ.
Wszyscy zamarli. Usłyszałam słowa Tanyi, jaki to świat jest niesprawiedliwy. Kilka osób westchnęło w
zazdrości.
Ja poczułam radość. Zdziwiło mnie to, ale naprawdę ciszył mnie sukces Edwarda. Może szybciej
zapomni o krzywdach, które mu wyrządziłam? Bello co się z tobą dzieje?  skarciłam się w myślach. -
Czemu obchodzi cię jego szczęście? Edward trzymał się ode mnie z daleka, nie spełnił swojej grozby 
nie próbował udowodnić mi, jak bardzo go kocham. Prychnęłam. Nie zamierzałam więcej o tym
rozmyślać.
- Bells, wracasz do domu?  spytała Alice, wyrywając mnie z zamyślenia.
- Tak, chodzmy.
Podałam jej dłoń i wyszłyśmy z sali.
Minął kolejny miesiąc. Ani razu nie wpadliśmy z Edwardem na siebie. Nie unikałam go specjalnie,
więc albo on unikał mnie, albo był to czysty przypadek. Nie wiedziałam, co o tym sądzić. Jak zwykle
uciekłam w muzykę. Ponieważ James, zgodnie z zapowiedzią, miał dla mnie mniej czasu, zapisałam
się na siłownię wraz z Alice. Chodziłyśmy tam trzy razy w tygodniu, więc czas znów zaczął szybciej
płynąć.
Edward
Cały następny dzień przeleżałem w łóżku. Nie miałem ochoty na rozmowy ani spotkania z nikim. Co
jakiś czas ktoś walił w moje drzwi, ale nie reagowałem. Rozmyślałem. Wiedziałem, że jutro będę
musiał iść na zajęcia, ale dziś miałem wszystko gdzieś. Przez moment w moim umyśle pojawił się
pomysł, aby rzucić studia, ale nie mogłem. Musiałem być przy Bells. Nie łudziłem się już, że uda mi się
ją odzyskać, ale potrzebowałem wiedzieć, że jest blisko. Mój chory umysł, na zmianę, wyobrażał
sobie, co Bella robiła wczoraj z Jamesem i przypominał dni, które spędzała ze mną. Ku mojemu
zdziwieniu, niedziela minęła mi bardzo szybko. Usnąłem koło dwudziestej pierwszej. Obudziłem się
wcześnie rano. Powoli docierały do mnie wydarzenia z poprzednich dni. Prawda o wypadku,
rozstanie, Bella z gitarzystą. Wstałem niechętnie i poczłapałem do łazienki. Zamknąwszy za sobą
drzwi, nasłuchiwałem odgłosów, dochodzących z pokoju mojej ukochanej. Krzątała się, najwyrazniej
szykując już do wyjścia. Wziąłem szybki prysznic.
Poniedziałek był moim ulubionym dniem. Tego dnia mieliśmy tylko jedne zajęcia  program autorski.
W dodatku, odbywały się z samego rana, dzięki czemu miałem cały dzień dla Belli.
Miałem. Teraz będę miał go dla siebie. Właśnie w tym momencie stwierdziłem, że poniedziałek już
nie jest moim ulubionym dniem. Wyszedłem z łazienki i założyłem na siebie pierwsze, lepsze ubranie.
Wybiegłem z pokoju. Schodząc po schodach, myślałem tylko o tym, aby nie spotkać Bells, nie dzisiaj.
Pokonując ostatni schodek, dobiegłem do drzwi i otworzyłem je z rozmachem.
- Co do& Och, Edwardzie, to ty!
- Tanya! Wybacz, nie chciałem.  Walnąłem ją drzwiami, czemu akurat ją?, zastanawiałem się. Teraz
ta idiotka nie da mi spokoju przez najbliższy czas. Ledwo znosiłem ją podczas zajęć.
- W ramach przeprosin, możesz zabrać mnie na kawę!  Uśmiechała się. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.