Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

nieodpowiadający mojemu wewnętrznemu kryterium powierzchowności (a do
takich osób zaliczała się pani Alicja) nie jest w ogóle w stanie doprowadzić
mnie do erekcji. Sądząc po powyższym przykładzie, sam siebie do końca nie
znałem.
Następnego dnia rano czekało na mnie śniadanie. Nie muszę dodawać,
że czułem się jak idiota, który zabrnął w ślepą uliczkę. Sam bałem się
pomyśleć, jak może potoczyć się ten romans. Najchętniej czym prędzej
uciekłbym z domu pani Alicji.
Dzięki Bogu, uspokoiła mnie ona sama. W trakcie czterdziestominutowej
rozmowy jasno i dobitnie dała mi do zrozumienia, abym potraktował to jako
przygodę, a także abym się tym nie chwalił. Przy okazji zażegnaliśmy
formułę  pan pani . Lecz w pracy nasze relacje cały czas miały być jak
najbardziej służbowe, absolutnie nie mogły wskazywać na jakąkolwiek formę
spoufalenia. Z oczywistych względów pasował mi taki układ.
Potem rozmowa zeszła na boczne tory, między innymi na ten najbardziej
mnie interesujący, czyli na pracę. Ponieważ była niedziela, jedyne, co
miałem tego dnia zrobić, to odstawić audi na parking mieszczący się
w pobliżu biura poselskiego mojej partii. Za to nazajutrz punkt dziewiąta
miałem stawić się w biurze.
Tam, powołując się na panią Alicję Belg, prosić o spotkanie z prezesem
Wieńczysławem Mazurkiem.
Tak też uczyniłem. Punkt dziewiąta stałem, rozmawiając z sekretarką
prezesa Mazurka. Mimo iż przede mną czekało na rozmowę z panem
Wieńczysławem pięć osób, zostałem przyjęty w pierwszej kolejności. Po
krótkiej wymianie uprzejmości dowiedziałem się, że partia potrzebuje tak
kreatywnych, pomysłowych ludzi. Cokolwiek miały oznaczać wyrazy
 kreatywny i  pomysłowy , byłem w stanie jak najbardziej za takiego
uchodzić.
Zostałem zaproszony na wizytę w dniu jutrzejszym, pomiędzy godziną
jedenastą trzydzieści a dwunastą.
Rzecz jasna, następnego dnia o tej właśnie porze zjawiłem się. Zostałem
przedstawiony kilku osobom, spotkałem nawet panią minister, która
zapewniła, że poznała mnie z jak najlepszej strony.
Jej zdaniem powinienem zajść w strukturach partyjnych naprawdę
wysoko. Oczywiście wielką stratą i marnotrawstwem dla całego
społeczeństwa byłoby, gdyby taki potencjał, jaki we mnie drzemie, pozostał
niewykorzystany.
Słuchałem tych słów z zapartym tchem, politycy naprawdę potrafią
wszystko ubrać w piękne słówka oraz do wszystkiego dorobić ideologię,
a wszystko oczywiście w trosce o dobro obywateli. Na koniec trwającego
półtorej godziny spotkania dowiedziałem się, że od jutra będę piastował
funkcję  nadzorującego koordynatora prac terenowych w północnej części
kraju .
Cokolwiek miało to oznaczać, już sama nazwa mojego stanowiska nieco
mnie przeraziła. Okazało się jednak, że były to obawy mocno na wyrost.
Moim zadaniem było wpisywanie w odpowiednie rubryki programu
komputerowego kosztów delegacji poniesionych przez poszczególnych
członków partii. Koszty były czynnikiem nie do uniknięcia podczas wieców
wyborczych w innych miastach, jak również przy promocji naszej partii poza
stolicą.
Praca była lekka, przyjemna, a przede wszystkim dobrze płatna.
Zarabiałem niemalże trzy razy tyle, co w hurtowni, a do tego wysiłek
fizyczny był, co tu dużo mówić, żaden. Do tego raz na trzy miesiące miałem
także możliwość wyjazdu na obozy szkoleniowo-integracyjne, zacieśniające
i budujące nasze więzi wewnątrzpartyjne, płatne oczywiście w pełnym
wymiarze godzin.
To, co się działo na tych wyjazdach, było jedną wielką imprezą. Bardzo
sumiennie wywiązywałem się ze swych obowiązków. W pewnym momencie
wydawało mi się nawet, że wpadłem na trop jakiejś afery. Mianowicie
podczas rozliczeń zwrotów za paliwo spalane przez poszczególnych członków
naszej partii w trakcie wyjazdów służbowych rzuciła mi się w oczy pewna
nieścisłość. Choć  nieścisłość to naprawdę delikatne określenie tego, co
odkryłem.
Panowie, tak samo zresztą jak i panie, wpisywali w poszczególne
rubryki dokumentów jakieś szalone liczby.
Do wyjazdów służyła im flota kilkunastu volkswagenów passatów, każdy
napędzany silnikiem 2.0 TDI.
Z rozliczeń jasno wynikało, że każde z aut spalało ponad dwadzieścia
litrów oleju napędowego na sto kilometrów przebytej drogi.
Toż to więcej niż audi A8 dysponujące dwa razy większym silnikiem,
w dodatku benzynowym. Wykryłem także mnóstwo uchybień w materii
płatności za hotele i posiłki.
Zadowolony ze swej spostrzegawczości natychmiast skontaktowałem się
ze znajomą panią minister i, choć nie byłem jej bezpośrednim podwładnym,
nalegałem na pilne spotkanie.
Alicja najpierw zdziwiła się, dlaczego akurat do niej z tym przychodzę,
a następnie nieco sprowadziła mnie na ziemię.
Wyjaśniła mi, że po pierwsze to nie są przecież moje pieniądze, a po
drugie nie jestem od tego, by pełnić funkcję śledczego. Ja mam jedynie
wpisywać poszczególne cyferki w przeznaczone do tego rubryki. Moja
mentorka starała się przy każdej z wyjaśnianych mi kwestii być jak
najdelikatniejsza, zapewniając jednocześnie, że poruszy tę kwestię z kimś na
górze. Nieco zbity z tropu wróciłem do wcześniej wykonywanej czynności,
czyli do wpisywania cyferek w odpowiednie rubryki.
Tak mijał mi dzień za dniem. Coraz bliżej poznawałem swych kolegów
partyjnych, jak i tych z innych, konkurencyjnych frakcji politycznych.
Z bardzo często prowadzonych dyskusji w pobliskiej kawiarni, gdzie
udawaliśmy się na śniadania i obiady, wywnioskowałem, że większość z nich
nie ma zielonego pojęcia o polityce. Nie żebym ja był w tej materii lepszy,
ale niektórzy z nich byli niesamowici. W tym miejscu pozwolę sobie
przytoczyć tylko jeden z licznych dialogów, jakich byłem świadkiem:
 Ernest? Kto ma zająć miejsce tego zdymisjonowanego prezesa spółki
 Odnawialne yródła ?
 Nie mam pojęcia, to działka Bubka z lewicy.
 Wez z nim pogadaj, ty go lepiej znasz, załatwialiście już razem wiele
rzeczy. Mam idealnego kandydata.
 No, ale nic za darmo. Jak go znam, będzie chciał wstrzymania się od
głosu podczas głosowania nad redukcją świadczeń socjalnych.
 No to się wstrzymam, co za problem.
 Ty jeden? To za mało.
 No chyba pomożesz kumplowi?
 Ha, ha! Zobaczymy, co da się zrobić.
Najważniejszą kwestią jest to, że obniżka świadczeń socjalnych z tego, co
się orientowałem, była priorytetem naszego ugrupowania. Składało się na
to kilka kwestii, ale mniejsza z tym, długo by to tłumaczyć, no a poza tym
sam do końca tego nie ogarniałem. Dla mnie liczyło się tylko to, iż
postępowanie moich dwóch kolegów partyjnych godziło w interesy naszej
partii, a ja, jako jej członek, nie mogłem przecież do tego dopuścić. Od
tamtej pory na każde spotkanie z moimi nowymi znajomymi zabierałem
dyktafon.
W niedługim czasie dowiedziałem się o obsadzeniu stanowiska prezesa
spółki  Odnawialne yródła przez dobrego kolegę mojego partyjnego druha,
natomiast sprawa socjalu niestety padła, nie doczekawszy się wymaganej
większości głosów. Wtedy zdecydowałem się działać.
Prezes naszej partii po głosowaniu był wściekły, postanowił zaprosić na
poważną rozmowę wszystkich, którzy wstrzymali się od głosu, łamiąc przez
to dyscyplinę partyjną i doprowadzając do porażki przy głosowaniu.
Odczekałem, aż spotkanie dobiegnie końca, po czym wszedłem do sali
konferencyjnej.
Prezes siedział wściekły. Dopiero gdy poinformowałem go
o zakulisowych przyczynach porażki, nieco się ożywił. Dałem mu także dwie
taśmy z zapisem rozmów dotyczących ubijania osobistych interesów
w zamian za& no właśnie, chociażby realizację programu partyjnego.
Twarz szefa przybierała po kolei kolor czerwony i sino-biały. Wszystko [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.