Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

przejścia była tak silna, że teleport eksplodował i uległ destrukcji.
- Yennefer - podjęła po chwili Triss - musiała się o tym dowiedzieć. O tym, co wykryła komisja Radcliffe'a.
Co umieściła w tajnym raporcie. Istnieje mianowicie szansa... Cień szansy... %7łe Ciri udało się bezpiecznie
przejść portalem Tor Lara. %7łe umknęła przed Nilfgaardem i przed Vilgefortzem...
- Gdzież tedy się znajduje?
47
- Też chciałabym to wiedzieć.
*****
Było diabelnie ciemno, skryty za zwałami chmur księżyc w ogóle nie dawał światła. W porównaniu do
poprzednich noc była jednak wyjątkowo mało wietrzna i dzięki temu nie tak zimna. Czółno lekko tylko
kołysało się na pomarszczonej falkami powierzchni wody. Pachniało bagnem. Butwiejącym zielskiem. I
węgorzym śluzem.
Gdzieś pod brzegiem bóbr strzelił ogonem o wodę, tak, że oboje podskoczyli. Ciri była pewna, że Vysogota
zadrzemał, a bóbr go obudził.
- Opowiadaj dalej - powiedziała, wycierając nos czystą, nie pokrytą jeszcze śluzem częścią rękawa. - Nie
Zpij. Gdy ty przysypiasz, mnie również oczy się kleją, jeszcze prąd nas zniesie i obudzimy się na morzu!
Opowiadaj dalej o tych teleportach!
- Uciekając z Thanedd - podjął pustelnik - przeszłaś przez portal Wieży Mewy, Tor Lara. A Geoffrey
Monck, największy chyba autorytet w kwestii teleportacji, autor dzieła zatytułowanego Magia Starszego
Ludu, będącego opus magnum wiedzy o elfich teleportach, pisze, że portal Tor Lara wiedzie do Wieży
Jaskółki, Tor Zireael...
- Teleport z Thanedd był spaczony - przerwała Ciri. - Może dawniej, nim się popsuł, to wiódł do jakiejś
jaskółki. Ale teraz wiedzie na pustynię. To się nazywa: portal chaotyczny. Uczyłam się o tym.
- Ja, wyobraz sobie, też - parsknął staruszek. - Wiele z tych nauk pamiętam. Dlatego też tak zdumiewa mnie
twoja opowieść... Niektóre jej fragmenty. Właśnie te, które dotyczą teleportacji...
- Możesz mówić jaśniej?
- Mogę, Ciri. Mogę. Ale teraz czas najwyższy wyciągnąć żak. Już pewnie nalazło do niego węgorzy.
Gotowa?
- Gotowa - Ciri popluta w dłonie i chwyciła bosak. Vysogota ujął za mknący w wodzie sznur.
- Wyciągamy. Raz, dwa... trzy! I do łodzi! Aap je, Ciri, łap! Do kosza, bo pouciekają!
*****
Już drugą noc wypływali dłubanką na bagnisty dopływ rzeki, zastawiali żaki i więcierze na węgorze, masami
ciągnące ku morzu. Wracali do chałupy grubo po północy, ubabrani śluzem od góry do dołu, mokrzy i
zmęczeni jak diabli.
Ale nie kładli się od razu spać. Połów przeznaczony na handel wymienny trzeba było umieścić w skrzyniach
i dobrze zabezpieczyć - gdyby węgorze znalazły najmniejszą szczelinę, rano w skrzyni nie byłoby ani
jednego. Po skończonej pracy Vysogota obdzierał ze skóry dwa lub trzy co grubsze węgorzyska, krajał je na
dzwonka, obtaczał w mące i smażył na ogromnej patelni. Potem jedli i gadali.
- Widzisz, Ciri, mnie ciągle spać nie daje jedna rzecz. Nie zapomniałem, jak zaraz po twoim wyzdrowieniu
nie mogliśmy zgodzić się co do dat, przy czym rana na twoim policzku stanowiła najdokładniejszy z
możliwych kalendarz. Rana ta nie mogła być starsza niż dziesięć godzin, ty zaś upierałaś się, że zraniono cię
przed czterema dniami. Choć pewien byłem, że chodzi o zwykłą pomyłkę, nie mogłem przestać myśleć o
tym, wciąż zadawałem sobie pytanie: gdzie podziały się te zgubione cztery dni?
- No i co? Gdzie one się, twoim zdaniem, podziały?
- Nie wiem.
- To pięknie.
Kot wykonał długi sus, przygwożdżona pazurami mysz zapiszczała cienko. Kocur bez pośpiechu zgryzł jej
kark, wypruł wnętrzności i zaczął je z apetytem zjadać. Ciri przyglądała się beznamiętnie.
- Teleport Wieży Mewy - zaczął znowu Vysogota - wiedzie do Wieży Jaskółki. A Wieża Jaskółki...
Kot zjadł całą mysz, ogon zostawiając na deser.
- Teleport Tor Lara - powiedziała Ciri, ziewając szeroko - jest spaczony i wiedzie na pustynię. Mówiłam ci
chyba ze sto razy.
- Nie w tym rzecz, ja o czym innym. O tym, że jest połączenie między tymi dwoma teleportami. Portal Tar
Lara był spaczony, zgoda. Ale jest jeszcze teleport Tor Zireael. Gdybyś dotarła do Wieży Jaskółki, mogłabyś
teleportować się z powrotem na wyspę Thanedd. Znalazłabyś się daleko od grożącego ci niebezpieczeństwa,
poza zasięgiem twych wrogów.
- Ha! To by mi pasowało. Jest jednak jeden mały szkopuł. Ja nie mam pojęcia, gdzie jest owa Wieża
Jaskółki,
- Na to, być może, znajdę remedium. Wiesz, Ciri, co dają człowiekowi studia uniwersyteckie?
48
- Nie. Co?
- Umiejętność korzystania ze zródeł.
*****
- Wiedziałem - powiedział z dumą Vysogota - że znajdę. Szukałem, szukałem i... O, psiakrew...
Naręcze ciężkich ksiąg wymknęło mu się z palców, inkunabuły rymnęły na polepę, karty wyleciały z
zetlałych opraw i rozsypały się bezładnie.
- Co znalazłeś? - Ciri kucnęła obok, pomogła mu pozbierać porozrzucane stronice.
- Wieżę Jaskółki! - pustelnik odpędził kocura, który bezczelnie usadowił się na jednej ze stronic. - Tor
Zireael. Pomóż mi.
- Ależ to obrosło kurzem! Aż się lepi! Vysogoto? Co to jest? Tu, na tym obrazku? Ten człowiek wiszący na
drzewie?
- To? - Vysogota przyjrzał się luznej stronicy. - Scena z legendy o Hemdallu. Heros Hemdall wisiał przez
dziewięć dni i dziewięć nocy na Jesionie Zwiatów, by poprzez poświęcenie i ból posiąść wiedzę i moc.
- Kilka razy - Ciri potarła czoło - śniło mi się coś takiego. Człowiek wiszący na drzewie...
- Grawiura wypadła, o, z tej księgi. Jeśli chcesz, możesz pózniej poczytać. Teraz jednak ważniejsze jest... O,
nareszcie, mam. Peregrynacje po szlakach i miejscach magicznych Buyvida Backhuysena, książka przez
niektórych uznawana za apokryf...
- Znaczy, za blagę?
- Mniej więcej. Ale byli i tacy, którzy książkę doceniali... O, posłuchaj... Zaraza, jak tu ciemno...
- Zwiatła jest dość, to ty ze starości ślepniesz - powiedziała Ciri z właściwym młodości beznamiętnym
okrucieństwem. - Daj, sama przeczytam. Od którego miejsca?
- Tu - pokazał kościstym palcem. - Czytaj na głos.
*****
- Dziwacznym językiem pisał ten cały Buyvid. Assengard to był chyba jakiś zamek, jeśli się nie mylę. Ale co
to za kraina: Stojeziory? Nigdy o takiej nie słyszałam. I co to jest trifolium?
- Koniczynka. A o Assengardzie i Stujeziorach opowiem ci, gdy dokończysz czytania.
- I jako żywo, ledwie elf Ayallac'h one słowa wyrzekł, jak wybiegli spod wód jeziornych ptaszkowie owi
mali i czarni, co się na dnie odmętu całą zimę przed mrozem chronili. Albowiem jaskółka, jak to wiedzą
ludzie uczeni, trybem innych ptaków na wyraj nie leci i wiosną nie powraca, lecz pazurkami w wielkie kupy
się poszczepiawszy, na dno wód zapada, tam całą zimową porę przepędza i dopiero wiosną spód wód de
profundis wylata. Jest atoli ten ptak nie tylko wiosny i nadziei symbolem, ale i czystości nieskalanej wzorem,
albowiem na ziemi nigdy nie siadywa i z ziemskim brudem i plugastwem styczności nijakiej nie ma.
- Wróćmy jednakoż do jeziora naszego: krążący ptaszkowie mgłę, rzekłbyś, skrzydłeczkami swemi
rozproszyli, bo tandem niespodzianie wyłoniła się z mgły wieżyca cudowna, czarnoksięska, a myśmy
jednym westchnęli podziwu głosem, bo była ona wieżyca jakoby z oparu utkana, mgły mająca za
fundamentum, a u szczytu zwieńczona lśnieniem zorzy, czarnoksięską aurora borealis. Zaiste, potężną
magiczną sztuką musiała być owa wieża zbudowana, ponad ludzkie zrozumienie.
- Spostrzegł naszą admiracyję elf Arallac'h i rzekł:
"Oto Tor Zireael, Wieża Jaskółki. Oto Brama Zwiatów i Wrota Czasu. Naciesz, człowieku, oczy tym
widokiem, bo nie każdemu i nie zawżdy bywa on dany."
- Pytany zaś, azali przybliżyć się można i z bliska na ową Wieżę poglądnąć albo propria manu dotknąć, [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.