[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Przewrócił oczami i kiwnął głową w kierunku skoczka numer 6. Zanim odwrócił się znów do Leii,
Chewbacca zdążył porozumiewawczo mrugnąć błękitnym okiem. - Posłuchaj, jak ciężko ranni są ci
goście? - zapytał. - Ile czasu upłynie, zanim będziemy mogli ich gdzieś podrzucić i wyruszyć w
dalszą drogę?
- No cóż... - Leia przechyliła głowę w namyśle. - Nie są tak ciężko ranni, jak można było się
obawiać. Większość ma tylko lekkie oparzenia... Ich toporne pancerze z lawy widocznie nie są
wcale takie toporne.
Han ponuro pokiwał głową.
- A zatem strzały w głowę - powiedział.
- Hanie... - żachnęła się księżniczka.
- Sama widzisz, co zamierzają zrobić Artoo - uciął Solo. Spojrzał z niesmakiem na KYD-21,
który trzymał w dłoni, i wsunął go do kabury.
Leia pokiwała głową i spojrzała znów na Mindoran.
- Spróbuję wam pomóc z tym złomem - powiedziała przyjaznym tonem. Podeszła do
mężczyzn, którzy usiłowali zainstalować robotowi sworzeń ogranicznika. Nie czekając na
odpowiedz, łapała za sworzeń, dotykając jednocześnie palców Mindoranina. Posłała mu przy tym
ostentacyjnie przyjazny uśmiech. Mężczyzna lekko się zarumienił i odpowiedział także uśmiechem.
- Lepiej niech pani uważa - ostrzegł. - Ten mały potworek może i wygląda nieszkodliwie,
ale potrafi wysyłać tak silne wyładowania elektryczne...
- Nie szkodzi - burknęła księżniczka i jednym energicznym ruchem zdezaktywowała
sworzeń. - Ten robot należy od dawna do mojej rodziny. Artoo, włącz zasilanie. Co się stało z
Lukiem?
R2-D2 zagwizdał radośnie i obrócił kopułkę, kierując swój holoprojektor na płyty pokładu.
Urządzenie obudziło się do życia - i wszyscy zobaczyli wizerunek Aeony Cantor.
- Nie o to chodzi - sprzeciwiła się księżniczka. - Wiemy, kim ona jest. Gdzie Luke?
Mały robot ponownie zagwizdał, tym razem bardziej nagląco, i jeszcze raz wyświetlił
wizerunek Aeony.
- Artoo... - zaczęła Leia.
- Niech pokazuje, co chce - wtrącił się Han i odruchowo opuścił dłoń do blastera KYD.
Skrzywił się, kiedy poczuł obcą kolbę. - Chcę to obejrzeć.
Z głośnika R2-D2 przemówił zarejestrowany męski głos:
- A jeżeli ten ktoś, kto po niego przyjdzie, nie będzie rycerzem Jedi?
Odpowiedział mu wizerunek Aeony:
- Wówczas zabierzemy jego statek i pozostawimy go dla Topniaków. Przynajmniej nie
będziemy musieli sami go zabijać.
Han zaklął pod nosem. Odwrócił się, wyciągnął KDY z kabury, skierował wylot lufy w
czoło Aeony i nacisnął spust.
Usłyszał tylko suchy trzask.
- O rany, ale jesteś szybki! - Aeona wyszczerzyła do niego zęby w przekornym uśmiechu. -
Przepraszam za ten blaster... Ktoś musiał z niego wyciągnąć ogniwo energetyczne. Okazuje się, że
mimo wszystko to nie była uczciwa zamiana, hm?
Wyciągnęła z kabury ukochany BlasTech Hana i wymierzyła w jego twarz.
- Następna wymiana również nie będzie zupełnie uczciwa - oznajmiła. - Bo bardzo podoba
mi się też twój statek.
ROZDZIAA 10
W głębokim mroku, w cieniu ekranu holomontażowego monitora - jedynego zródła światła
w jaskini - stary mężczyzna pilnie ćwiczył rolę Luke a Skywalkera, w którego zamierzał się
wcielić.
- Posłuchaj mnie, Blackhole, Shadowspawn czy jak tam się naprawdę nazywasz -
powiedział cicho, zmuszając błoniaste usta do artykułowania dzwięcznych samogłosek i miękkich
spółgłosek charakterystycznego dla Zewnętrznych Rubieży barbarzyńskiego akcentu Skywalkera. -
Jestem Jedi, ale nigdy nie odbyłem szkolenia podobnego do tego, jakie podobno przechodzili dawni
rycerze... Nie, nie, nie. Nie przechodzili , to ma brzmieć jak pschozli . Prawie nie słychać
samogłosek. Pschozli.
Stary mężczyzna westchnął. Miałby przeżyć resztę życia, udając niedokształconego
wieśniaka? Chyba że w końcu nagroda okaże się warta tego poświęcenia i nikt się nie dowie o jego
osobistym poniżeniu, ale...
Może po dziesięciu czy dwudziestu latach władania odrodzonym Imperium zacznie
stopniowo nabywać cywilizowanego sposobu mówienia, ale na razie musi udawać. Mógłby
pożegnać się z ostatecznym zwycięstwem, gdyby rebelianckie szumowiny odkryły, że ich ukochany
Jedi nagle zaczął mówić z takim akcentem, jakby odebrał wykształcenie na Coruscant, a jego
nauczycielem był ktoś z planety Dromund Kaas.
Chudym palcem włączył aparaturę do holomontażu i cofnął nagranie o dwie minuty, żeby
jeszcze raz obejrzeć każdy najdrobniejszy szczegół sposobu zachowania, wysławiania się, gestów,
przechylania głowy i marszczenia brwi młodego Skywalkera. Dla planów starca to było
najważniejsze... te kilka obrazów, które zarejestrowały holokamery umieszczone w noszonych
przez czarnych szturmowców pancerzach ze stygium i ukryte urządzenia rejestrujące w Pieczarze
Mrocznego Tronu. Starzec nie dysponował niczym więcej, co mogłoby mu pomóc w naśladowaniu
prawdziwego Luke a Skywalkera.
Istniały wprawdzie niezliczone holodreszczowce i oglądanie ich pomagało mu w
przygotowaniach, zwłaszcza w stworzeniu teatralnej osobowości Shadowspawna i zaprojektowaniu
Mrocznego Tronu... ale wygenerowany przez komputer wizerunek Wieśniaka Bohatera nie
przekonałby nikogo oprócz tępych, łatwowiernych fanów, którzy uwielbiali oglądać i podziwiać
takie wymyślone wizerunki.
Kiedy Luke Skywalker ocaleje po Bitwie o Mindora, nikt nie może nawet podejrzewać, że
legendarny bohater jest w rzeczywistości tylko skorupą... żyjącym i oddychającym systemem do
podtrzymywania życia i umysłu starego mężczyzny.
Człowieka, którego kiedyś nieliczni znali jako Lorda Cronala, dyrektora Imperialnego
Wywiadu, a wielu nieszczęśliwych przeciwników Imperium jako Blackhole a, Rękę Imperatora... i
który już dwa dni pózniej będzie znany w całej galaktyce jako Luke Pierwszy Skywalker,
Imperator.
Dążenie do zdobycia władzy przez Cronala rozpoczęło się od wizji: wizji Ciemności.
Prawdę mówiąc, było to coś więcej niż wizja, a nawet zwykła przepowiednia czy przeczucie
przyszłości. Dla Sióstr Nocy z Dathomiry był to Sercocień. Inni władcy Mocy mieli na określenie
tego zjawiska inne słowa.
Cronal nazywał to po prostu Ciemnowidzeniem.
Głęboko w rejonie, nazywanym przez Starą Republikę, a pózniej przez Imperium,
Nieznanymi Rejonami, znajdowała się ogromna chmura pyłu, skał i międzygwiezdnego gazu, która
pulsowała krwistym blaskiem, wypromieniowując energię usytuowanych w jej środku dwunastu
gwiezdnych gromad. To była Mgławica Perann, a dwanaście otaczających ją gromad nosiło
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ebook @ pobieranie @ pdf @ do ÂściÂągnięcia @ download
Wątki
- Home
- Dzieci cienie. WĹrĂłd ukrytych, wĹrĂłd oszustĂłw Haddix Margaret Peterson
- 03. Sharpe Isabel Blaski i cienie Hollywood Ich noce
- Dailey Janet Cienie przeszĹoĹci
- Dean Ing Flying To Pieces
- Reformed Dru
- 021. Lang Rebecca Zorza polarna
- Ray Angie Duchy
- Gordon Dickson Dragon 05 The Dragon, the Earl, and the Troll (v1.2)
- Cabot Meg Papla 01
- Flint, Eric Ring of Fire SS anth Grantville Gazette Vol 7
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- papierniczy.opx.pl
Cytat
Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
Dies diem doces - dzień uczy dzień.