Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

mojej strony dwaj mężczyzni dosiedli się do stolika i
zaofiarowali mi drinka. Nie chcieli pojąć odpowiedzi  nie".
Spojrzała nagle na Lucky'ego. Mimowolnie użyła zdania
którym często żonglowali między sobą. Miała wrażane, że
wszyscy w pokoju słyszą trzask przeskakujących między nimi
iskier. Szybko odwróciła głowę.
Opowiedziała resztę; jej słowa idealnie zgadzały się z
zeznaniami Lucky'ego i Pata.
 W motelu otworzyłam drzwi panu Tylerowi, ponieważ
był ranny.  Było to lekkie nagięcie faktów, ale tylko Lucky
mógłby stwierdzić, że było inaczej, a nie miał takiego zamiaru.
 Opatrzyłam mu rany  mówiła.  Nie był w stanie prowadzić,
więc... został całą noc i był tam, kiedy wychodziłam następnego
ranka około szóstej.
Lucky spojrzał na dwóch oskarżycieli i uśmiechnął się
tryumfalnie.
 Czy teraz możemy sobie darować całą resztę?
Zignorowali go. Jeden z nich ruchem ręki polecił Patowi
zejść z krawędzi biurka i zajął jego miejsce na wprost Devon.
 Czy jest pani lekarzem, pani Haines?
 A co to...
Sandra Brown 155
Devon jakby nie dostrzegła wybuchu Lucky'ego.
 Oczywiście, że nie.
 Lecz uznała pani, że może opatrzyć ranę po nożu i
podbite oko, które, jak nam wiadomo, mogło doprowadzić do
utraty wzroku?
 Wręcz przeciwnie, wcale tak nie uznałam Namawia-
łam pana Tylera, by udał się do szpitala, ale odmówił.
 Dlaczego?
 Musi pan jego zapytać.
 Zapytałem  odparł agent, marszcząc brwi.  A on
spytał mnie, czy gdybym miał wybór, to wolałbym spędzić noc
w szpitalnej izbie przyjęć, czy z panią.
Poprzez mgiełkę tytoniowego dymu posłała Lucky'emu
spojrzenie pełne zdziwienia i urazy.
 To był żart, Devon. Zwykły żart.
Bledsza niż przed chwilą, odwróciła się do agenta.
 Martwiłam się o rany pana Tylera  wyjaśniła cicho. -
Odniósł je, kiedy próbował mnie bronić, więc czułam się w
pewnym stopniu odpowiedzialna za jego stan zdrowia. Kiedy
odmówił wezwania lekarza, zrobiłam, co mogłam, żeby mu
pomóc. Uznałam, że przynajmniej tyle mogę zrobić za to, że
stanął w mojej obronie.
 Czy również w ramach wdzięczności spała z nim pani?
Lucky zerwał się z krzesła.
 Chwileczkę! Ona...
Ręka Pata opadła ciężko na jego ramię.
 Siedz spokojnie i zamknij się!
Wyglądało na to, że Pat jest gotów go zabić. Jednak
Lucky rozumiał, że działa on w jego interesie. Opadł na krzesło,
spoglądając wrogo na agenta.
 Więc jak, pani Haines?
 Pan Tyler wyglądał na zmęczonego. Sądzę, że sporo
wypił. Na pewno nie powinien siadać wtedy za kierownicą.
Buntownik 156
Kiedy poprosił, bym pozwoliła mu zostać, zgodziłam się.
Wspomniał o urazach wewnętrznych.
Obaj agenci spojrzeli na siebie i roześmiali się
arogancko.
 I pani mu uwierzyła?  spytał jeden z nich.
 Muszę zapamiętać ten argument  wtrącił drugi.
Tym razem Lucky nie miał szans, by zerwać się z
krzesła.
Dłoń szeryfa przycisnęła go do siedzenia. Warknął na
agentów, którzy próbowali utrudnić Devon sytuację. Wydawało
się, że bawią się jej zakłopotaniem.
 Nie wiem, czy miał jakieś urazy wewnętrzne, czy nie 
odparła ostro.  Ale wy także nie wiecie.  Uniosła dumnie
głowę.  Miał poturbowane oko. Mógł doznać wstrząsu czy też
urazu głowy. Zrobiłam to, co uważałam za najlepsze.
 Pewnie otrzyma pani pochwałę za dobroczynność. 
Agent mrugnął do kolegi.  Mówiła pani, że Tyler był tam rano,
gdy pani wychodziła około szóstej.
 Zgadza się  odparła zimno.
Wyraznie czuła dla nich pogardę. Znając jej
feministyczne poglądy, Lucky zrozumiał, że dowcipy agentów
były dla niej nie do zniesienia. Trzymała się jednak znakomicie.
 Czy spał, kiedy pani wychodziła?
 Tak. Mocno.
 Przez całą noc również?
Zawahała się, ale w końcu odparła:
 Tak.
 Skąd pani wie?
 Wiem.
Agent wstał i wsunął ręce w kieszenie.
 Czy nie mógł wyśliznąć się, pojechać do miasta,
podłożyć ogień w warsztacie, gdzie trzymali cały ten solidnie
ubezpieczony sprzęt i wrócić do pokoju tak, by pani o niczym
Sandra Brown 157
nie wiedziała?
 Nie.
 To nie zajęłoby mu więcej niż około dwóch godzin.
 On nie wychodził.
 Jest pani pewna?
 Absolutnie.
 Wydaje się, że nie ma pani żadnych wątpliwości.
 Nie mam.
 Motelowe pokoje są dość obszerne, pani Haines. Czy
nie mógł...
 Byliśmy nie tylko w jednym pokoju, ale i w jednym
łóżku  oznajmiła z błyskiem w oku.  Jeśli czekał pan na to
stwierdzenie, to mógł pan zachować się jak mężczyzna i
zapytać wprost zamiast krążyć wokół.
 Amen  wygłosił Lucky.
 Pan Tyler i ja spaliśmy w jednym łóżku 
kontynuowała Devon.  Bardzo blisko siebie, z konieczności.
Gdyby pan Tyler wstał i wyszedł z pokoju, z pewnością by
mnie obudził. Mam lekki sen.
O Boże, była fenomenalna! Lucky miał ochotę bić
brawo. Albo ucałować ją. Albo jedno i drugie. Zcięła tych
sukinsynów jak należy. Ale oni nie zrezygnowali z indagacji.
 Czy budziła się pani w nocy?
Lucky rozpoznał pułapkę i miał nadzieję, że Devon
także. Jeśli powie  nie", mogą stwierdzić, że wymknął się i
wrócił nie zauważony, od początku planując wykorzystanie jej
jako alibi. Alternatywą było przyznanie się, że weszła w
intymny kontakt z nieznajomym.
 Tak.
Wiele ryzykowała, decydując się na tę drugą możliwość.
Lucky podziwiał jej odwagę, acz współczuł upokorzenia.
 Przebudziłam się raz.
 Z jakiego powodu?
Buntownik 158
Mimo oporu Pata, Lucky zerwał się z krzesła.
 A co to za różnica, do cholery?
Pat pchnął go z powrotem, stanął przed nim i użył
własnego ciała, by odgrodzić go od agentów, których Lucky
miał ochotę rozerwać gołymi rękami.
Gdy Lucky chwilowo został ujarzmiony, Pat zwrócił się
do agentów:
 Posłuchajcie obaj! Pani Haines z własnej woli zgodziła
się tu przyjść. Wiecie, że jest mężatką i że to dla niej
nieprzyjemna sytuacja. Pamiętajcie o tym, dobrze?
Zignorowali tę prośbę.
 Proszę odpowiedzieć na pytanie, pani Haines.
Popatrzyła gniewnie na agenta, rzuciła Lucky'emu
szybkie spojrzenie, pochyliła głowę ku spoconym, zaciśniętym
dłoniom.
 W czasie tej nocy między panem Tylerem i mną
doszło... do zbliżenia fizycznego.
 Czy może pani tego dowieść? Uniosła głowę.
 A czy pan może dowieść, że to nieprawda?
 Nie  odparł agent.  Ale w pokoju obok mamy inną
kobietę, która zeznaje to samo, z jedną tylko różnicą. Twierdzi,
że Tyler chwalił jej się, jak to podłożył ogień, by zebrać
pieniądze za ubezpieczenie.
 Ona kłamie.
 Naprawdę?
 Tak.
 Skąd pani wie?
 Ponieważ on był ze mną całą noc.
 Pieprząc?
Tym razem solidna sylwetka Pata Busha nie
wystarczyła, by powstrzymać Lucky'ego. Rycząc niczym
zraniony lew, rzucił się przez pokój do agenta, który cisnął to
wulgarne słowo w twarz Devon.
Sandra Brown 159
Przewrócił go na stół, który z kolei runął na podłogę. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.