Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Ale ciągle nie daje mi to spokoju, dlatego postanowiłam zrobić wyjątek.
- Lecz ja dalej nie rozumiem, po co mi pani to opowiada.
- Zledztwo zakończyło się uznaniem, że ta dziewczyna popełniła samobójstwo.
- Tak, teraz kojarzę. Siostra Michała opowiadała mi, że Nastka - byłam pewna, że to
skrót od Natalii - popełniła samobójstwo. Była dziewczyną Michała i on bardzo to przeżywał.
- No właśnie. Kiedy wyłowiono ciało i przeprowadzono sekcję zwłok, nie znaleziono
żadnych śladów ingerencji osób trzecich. Oszczędzę pani szczegółów, dziewczyna była
poobijana, bo spadła na skały wystające z wody, ale jako przyczynę śmierci wskazano
utonięcie. Zledztwo zamknięto stwierdzeniem, że popełniła samobójstwo. Kamieniołom, w
którym ją znaleziono, jest bardzo niebezpieczny. To miejsce, w którym łatwo o wypadek, ale
też ulubione miejsce osób, które chcą targnąć się na własne życie. Przeanalizowano dokładnie
ostatnie chwile życia dziewczyny i... jak wiadomo, w takich sprawach przesłuchuje się
rodzinę, sąsiadów, przyjaciół, dlatego Michał był brany pod uwagę jako potencjalny świadek.
Ten chłopak, którego przesłuchiwaliśmy, miał jednak inne nazwisko, dlatego początkowo nie
skojarzyłam osoby. Dopiero kiedy go zobaczyłam, pomyślałam, że bardzo przypomina
tamtego chłopca.
- Wiem chyba, o co chodzi. Na jego dowodzie osobistym zauważyłam, że ma
nazwisko rodowe Nawrot, a teraz nosi inne. Właściwie miałam go o to spytać, ale wyleciało
mi z głowy.
- Tak, to było to nazwisko. Michał Nawrot. Chłopak zaginionej.
- No ale chyba nie miał nic wspólnego z tym samobójstwem?
- Chyba popełniam błąd. Nie powinnam jednak z panią o tym rozmawiać. - Martyna
Bulewicz po czasie zorientowała się, że przekracza swoje uprawnienia i nie powinna zdradzać
szczegółów śledztwa, które dawno już jest zamknięte, a ponadto wzbudzać w klientce
wątpliwości co do wiarygodności partnera, tym bardziej wysuwać jakiekolwiek podejrzenia
wobec jego osoby.
- Skoro pani już zaczęła, chcę wysłuchać całej historii - Anna zamanifestowała swoją
wolę, rozsiadając się wygodnie w fotelu. Nie rozumiała, co się stało. Jej adwokatka najpierw
nalegała na spotkanie, potem zaczęła opowiadać jakieś historie z przeszłości, wzbudziła jej
ciekawość, a zarazem zaniepokojenie, a teraz nagle postanowiła się wycofać. Nie, na to Anna
nie zamierzała już pozwolić. - Pani mecenas. Jeżeli to, co chciała mi pani powiedzieć, ma
jakiś związek z moim partnerem, proszę to zrobić. Nie wyjdę stąd, dopóki nie dowiem się
wszystkiego.
- Jest pani uparta. Popełniłam błąd, ale trudno. Opowiem, co wiem, tylko może
napijmy się najpierw kawy. - Martyna Bulewicz poprosiła sekretarkę o dwie filiżanki.
Odczekały chwilę, aż ta postawiła przed nimi tacę z pachnącą kawą i cichutko zamknęła za
sobą drzwi.
- Jak już wspomniałam, ja nie prowadziłam tego śledztwa, tylko pomagałam zbierać
dowody, byłam obecna przy przesłuchaniach, właściwie byłam takim
 przynieś-podaj-pozamiataj . Proszę mnie zle nie zrozumieć, ja nie chcę rzucać na nikogo
podejrzeń. Lubię panią, wiem, że pani wiele przeżyła, dlatego wolałabym, żeby miała pani
jasną sytuację.
- Ale o co chodzi?
- Michał Nawrot był przesłuchiwany w charakterze świadka, był ostatnią osobą, która
widziała zaginioną. Zeznał, że widzieli się dzień przed zaginięciem, potem zaginiona miała
wrócić do domu. Na drugi dzień podobno zadzwoniła do niego i powiedziała, że odchodzi od
niego, a kiedy poprosił o spotkanie, wyraziła zgodę i umówili się dwie godziny pózniej. Na
spotkanie nie dojechała. Zaniepokojony Michał zadzwonił do jej rodziców, jednak
powiedzieli mu, że nie wróciła na noc do domu. Byli przekonani, że to u niego właśnie
spędziła noc, dlatego nie martwili się, bo nie zdarzyło się to po raz pierwszy. Kiedy jednak
powiedział, że to nieprawda, rodzice zgłosili zaginięcie Nasturcji na policję. Pół miejscowości
zaangażowało się w poszukiwania. Były patrole z psami, wielu ochotników, którzy
przeszukiwali bramy, parki, ulice, rozwieszali też setki plakatów z jej zdjęciem. Początkowo
wszystko wskazywało na to, że rzeczywiście wyjechała, zostawiła chłopaka i rodziców, bo
zakochała się w kimś innym. Zresztą z wywiadu wynikało, że była bardzo kochliwa i często [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.