[ Pobierz całość w formacie PDF ]
i bezbronną...
Wtulona w niego pomyślała, że należą do siebie i zawsze
należeli. Tak jak teraz... Choć, może niezupełnie. Nie na podłodze,
kiedy pod ręką jest takie wygodne łóżko.
Jednak, żeby się do niego dostać, trzeba by wstać i zrobić kilka
kroków, a na to żadne z nich nie miało w tej chwili ani siły, ani
ochoty.
125
RS
Zamiast tego wtuliła się w ciepłe ciało Rafe'a i czule ucałowała
jedyne miejsce, do jakiego mogła dosięgnąć, czyli słoną od potu pierś,
w której biło jego serce.
- Słodkich snów - wyszeptała.
126
RS
Rozdział 7
- Obudz się - usłyszała głos Rafe a, a wraz z nim napłynął
kuszący aromat kawy. - Jeżeli w tej chwili nie usiądziesz, wracam do
łóżka. To może być niebezpieczne, bo w nocy zużyliśmy wszystkie
prezerwatywy.
Rzeczywiście, przypomniała sobie na wpół śpiąca, próbując
zrozumieć sens jego słów. Dobrze, spróbuje usiąść, ale to taki
wysiłek! Jeśli skoncentruje się na jego głosie... Nie, lepiej nie, bo od
razu ma ochotę zaprosić go do łóżka. Może powinna pomyśleć o
kawie.
- Dobrze - mruknęła i uniosła się lekko, by mógł jej podsunąć
poduszki pod plecy. A potem, po raz pierwszy tego ranka, spojrzała
uważnie na Rafe'a.
Wyglądał wprost fantastycznie. Mimo cienia zarostu na brodzie i
policzkach, mimo potarganych włosów wręcz prosił, by na niego
popatrzeć. Na sobie miał tylko dżinsy, a kiedy się odwrócił, by wziąć
kawę ze stolika, zobaczyła ciemne kędziory na karku, wyrobione
mięśnie pleców i wyblakły tatuaż na lewym ramieniu - dawny znak
przynależności do gangu.
Tatuaż, którego chciał się pozbyć, kiedy będą na to pieniądze.
- Jesteś taki przystojny - powiedziała. Rafe spojrzał na nią ze
zdumieniem.
127
RS
- Powinienem dać ci trochę dłużej pospać - zauważył, wręczając
jej kubek kawy. - Nie należy wierzyć własnym oczom zbyt wcześnie
rano.
Może nie, wierzyła jednak własnemu sercu. Przesunęła się na
łóżku, żeby zrobić miejsce dla Rafe'a, a on usiadł obok niej i
westchnął z zadowoleniem.
- To nasz pierwszy wspólny poranek. Albo coś w tym rodzaju -
powiedziała.
- Tak, pierwszy. - Upił łyk kawy, odstawił kubek i pogłaskał
Beth po policzku. - Podobają mi się twoje włosy. Wyglądasz jeszcze
ładniej niż przedtem.
Pomyślała, że nie oglądał jeszcze jej nowej fryzury ze
świadomością, że to jej fryzura.
- Zmieniłam swój styl, kiedy byłyśmy z Anne w Kalifornii -
wyjaśniła. - Chociaż teraz myślę, że to był bardzo zły pomysł.
Gdybym tego nie zrobiła, wiedziałbyś od razu, że to ja.
- Tak czy owak, chciałem, żebyś to była ty - trzezwo stwierdził
Rafe. - Mówiłem sobie, że nie mam prawa żywić jakiejkolwiek
nadziei, ale wciąż nie mogłem tak do końca uwierzyć, że już cię nie
ma.
Na myśl o tym, ile bliskich osób utracił, Beth zalała fala
współczucia.
- Rafe, tak mi przykro, że musiałeś przez to wszystko przejść -
powiedziała.
Rafe wziął od niej kubek i odstawił na stolik, a potem zamknął
jej dłonie w swoich dłoniach.
128
RS
- Do końca życia nie będę miał prawa na nic się skarżyć. Kiedy
Bóg sprawia taki cud, wszystko inne przestaje się liczyć.
Może i tak? Nigdy nie myślała o tym w ten sposób.
- Gdybym jeszcze narzekał, byłoby to lekceważenie
najwspanialszego daru, jaki dostałem od losu. Dlatego nie będę
obarczał nikogo winą za to, że dokonano błędnej identyfikacji. Poza
tym nie miałaś obrączki...
Więc nie wiedział, że zostawiła ją w domu! Był tak wdzięczny
za cud, jakim był jej powrót, że gotów był zapomnieć o całej reszcie.
Pomyślała z przykrością, że będzie musiała mu o wszystkim
powiedzieć. Zwłaszcza że znów chciała poczuć na palcu obrączkę. I to
już, w tej chwili, bo teraz, gdy odzyskała męża, obrączka ta znów stała
się symbolem ich związku.
- Poczekaj chwileczkę - powiedziała. Wstała z łóżka, podeszła
do komódki i ze szkatułki na biżuterię wyjęła obrączkę. - Włóż mi ją
na palec - zwróciła się do Rafe'a.
- To mi wygląda na...
- Bo tak jest - zawahała się, a potem pomyślała, że prawda
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ebook @ pobieranie @ pdf @ do ÂściÂągnięcia @ download
Wątki
- Home
- Laurie King Anne Weverley 01 The Birth Of A New Moon
- Laurie King Kate Martinelli 04 Night Work
- Dziedziczka Kingery Laurie
- Brown Sandra Podarunki losu (W ostatniej chwili)
- Ostatni calus dla mamy Watson Casey
- Campbell_Judy_Kawaler_do_wiecia
- Campbell Drusilla Dobra siostra
- 127. Campbell Laurie Ostatnia szansa
- Modesitt, LE Forever Hero 1 Dawn For A Distant Earth
- Clancy Tom Zwiadowcy 03 Walka kośÂowa
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- speedballing.xlx.pl
Cytat
Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
Dies diem doces - dzień uczy dzień.