[ Pobierz całość w formacie PDF ]
uważnie.
- Na co tak patrzysz?
- Na ciebie. Obserwuję cię.
- yle wyglądam? - zapytała niespokojnie Faith. Może tusz się rozmazał?
- Nie. - Cal pogłaskał ją po policzku, obserwując z zadowoleniem nikły
rumieniec, który zabarwił jasną skórę. Jak to się stało, że do tej pory nie
zauważył, iż Faith wygląda ślicznie, gdy się rumieni?
Nadal czuł się zakłopotany, gdy rozmyślał o niespodziewanym
zauroczeniu Faith. Nie panował nad uczuciami. Nigdy dotąd nie był wydany na
pastwę swych pragnień i potrzeb - emocjonalnych i cielesnych. Trudno mu było
- 95 -
S
R
nazwać uczucia, jakie żywił dla Faith i... nie pragnął ich określić. Nie zaznał ich
dotąd. Ta pewność musiała mu na razie wystarczyć.
Znał siebie aż za dobrze. Gdyby przyznał, że jest zakochany, poczułby lęk
i popełnił jakieś głupstwo. Wolał ukryć własne rozterki i wygrzewać się w
cieple promiennego uśmiechu Faith.
- Jestem genialna! - wykrzyknęła Natasza, wpadając do kajuty, gdzie
przebywał Iwan.
- Znalazłaś diamenty?
- Nie, ale wkrótce je odzyskamy. Powiedziałam tej kobiecie, że statek
odpływa o czwartej po południu.
- Jakiej kobiecie? - zapytał niepewnie Iwan.
- Faith! Czy oprócz niej interesuje nas jakaś istota rodzaju żeńskiego? -
zirytowała się dziewczyna.
- Jasne, że nie. Powiedziałaś Faith, że odpływamy o czwartej? To ma być
genialne posunięcie?
- Oczywiście. Pamiętaj, że statek ma podnieść kotwicę o drugiej -
wyjaśniła Natasza, puszczając oko do Iwana - tymczasem Cal i ta kobieta będą o
tej porze spokojnie zwiedzali miasto. Nieprędko wrócą na pokład statku.
- Ich kajuta będzie pusta - dokończył Iwan, pojmując, na czym polega
intryga.
- Przeszukamy ją spokojnie.
- Dotąd działaliśmy w pośpiechu. W tym cały problem. Trzeba czasu, by
dobrze wykonać zadanie. Co nagle, to po diable.
- Będziemy mięli dość czasu, by prowadzić poszukiwania zgodnie z
zasadami, niczym prawdziwi zawodowcy. Bez pośpiechu.
- Nie potrafię działać w nerwowej atmosferze - przyznał Iwan. -
Wczorajszy wypadek mnie uderzył.
- Wstrząsnął tobą - poprawiła Natasza.
- 96 -
S
R
- Dość tych uwag. Wiem, co czuję. Uderzyło mnie, że omal jej nie
zabiłem. Byłem pewny, że do tego doszło. Teraz będę działać ostrożnie. Nie
możemy sobie pozwolić na kolejne pomyłki. Moim zdaniem najważniejszy jest
spokój.
- Widziałeś minę Glory, kiedy przewodnik zaprowadził nas do szałasu
podczas wycieczki na lodowiec? - zapytał Cal.
Przechadzali się portowymi uliczkami. Gdy autokarowa wyprawa
dobiegła końca, postanowili zjeść obiad w jednej z miejscowych restauracji.
- To nie szałas zrobił na niej takie wrażenie. Była zdumiona, gdy się
dowiedziała, że drzwi zostały wyłamane przez niedzwiedzia - odparła Faith i
zacytowała szyderczą uwagę Glory: Wentylacja jest potrzebna, ale to chyba
lekka przesada!"
- Oddałbym wiele, żeby jeszcze raz ujrzeć tę jej minę - wyznał Cal.
A ja oddałabym wszystko, żeby poznać twoje myśli, przyznała w duchu
Faith. Zdawała sobie sprawę, co Cal sądzi o małżeństwie, ale nie miała pojęcia,
co właściwie do niej czuje. Nie było o tym mowy. Nie mówił o miłości, ale i od
niej nie usłyszał żadnego wyznania, chociaż kochała go całym sercem.
- Może tutaj? - zagadnął niespodziewanie Cal.
- Słucham? - odparła zaskoczona Faith. Stali przed portową restauracją,
serwującą owoce morza.
- Zjemy tu obiad? - zapytał powtórnie Cal.
- Dobry pomysł.
- Przed chwilą byłaś nieobecna myślami - zauważył Cal, gdy zamówili
smażone kraby i krewetki.
- Wybacz. Zastanawiałam się...
- Nad czym?
- Nad ludzkimi marzeniami. Widziałeś tych mężczyzn przesiadujących
bezczynnie w barach, które mijaliśmy po drodze?
- 97 -
S
R
- Nie powinnaś się gapić na obcych facetów - oznajmił, patrząc na nią
karcącym wzrokiem.
- Wcale się na nich nie gapiłam. Trudno było nie dostrzec wyrazu ich
twarzy. Mieli wygląd ludzi, których marzenia legły w gruzach.
- I zapewne tak się stało. Gdy wzrosło wydobycie ropy naftowej,
mnóstwo przybyszów zjechało tu w poszukiwaniu łatwego zarobku. Niektórzy
się wzbogacili, inni przehulali całą forsę, ale byli i tacy, którym nic się nie
udało.
- To smutne. - Faith współczuła pechowcom. Miała więcej szczęścia,
ponieważ jej marzenia dotyczące Cala wreszcie się spełniły. Siedzieli przy
stoliku, a ukochany mężczyzna wpatrywał się w nią jak urzeczony. Ledwie
potrafiła w to uwierzyć.
Właśnie zabierali się do jedzenia, gdy obok ich stolika przemknęli
Keckowie. Nora spostrzegła Faith i chwyciła Buda za rękę, żeby go zatrzymać.
- Co wy tu robicie? - zawołał Bud.
- Jemy obiad - odparł Cal.
- Lepiej się pospieszcie - poradził starszy pan.
- Po co? Dokąd wam tak pilno?
- Za pięć minut musimy być na pokładzie.
- Mówiłaś, że statek odpływa dopiero o czwartej. - Cal zwrócił się do
Faith.
- Natasza tak mi powiedziała.
- Na pewno się pomyliła. Miewa czasami kłopoty z wysłowieniem się w
naszym języku - odparł Bud. - Statek odpływa o drugiej. Założę się, że kapitan
nie będzie czekał na spóznialskich.
Keckowie pobiegli do portu. Cal natychmiast skinął na kelnera i wręczył
mu należność. Faith błyskawicznie przesypała zawartość talerzy do foliowych
woreczków, które, będąc w podróży, zawsze nosiła w torebce.
- 98 -
S
R
- Reszty nie trzeba - rzucił Cal na odchodnym zdumionemu kelnerowi.
Pobiegli na przystań.
- Genialny plan diabli wzięli! - oznajmił Iwan, który powrócił do kajuty
ze stanowiska obserwacyjnego na górnym pokładzie. - Są na statku.
Natasza klęła, na czym świat stoi, w ojczystym języku. Po angielsku
dodała:
- To klątwa! Przekleństwo ciąży na tych diamentach!
- Co ty gadasz?
- My też jesteśmy przeklęci. Wszystkie nasze plany wzięły w łeb. Nie ma
innego wytłumaczenia.
- Nie mów takich rzeczy. To przynosi pecha - odparł niepewnie Iwan. -
Jestem okropnie zdenerwowany. Czuję się winny. Ta kobieta cierpi przeze
mnie.
- Nie jest ranna.
- Ma obandażowaną rękę.
- Ciesz się, że nie założyli jej gipsu. Złamania bywają ogromnie bolesne.
- Jesteś bez serca - rzucił oskarżycielsko Iwan.
- Nieprawda! Ja również cierpię i bardzo to wszystko przeżywam -
odparła Natasza. - Nie mam doświadczenia. Lektura podręcznika dla asów
wywiadu niewiele mi dała.
- Tak właśnie sobie pomyślałem, gdy nie udało ci się upić Cala Mastersa.
- Nie warto się kłócić - powiedziała Natasza, spoglądając na Iwana.
- A ja dochodzę do wniosku, że w ogóle nie warto było podejmować
takiego ryzyka, ot co - odparł ponuro.
Po raz pierwszy uparta dziewczyna temu nie zaprzeczyła.
- 99 -
S
R
ROZDZIAA DZIEWITY
- Aż trudno uwierzyć, że niewiele brakowało, by statek odpłynął bez nas -
dziwiła się Faith, stojąc obok Cala przy barierce na górnym pokładzie. - Zaraz
po naszym wejściu załoga ściągnęła trap.
- Masz rację - przyznał niefrasobliwie Cal. Podał jej torebkę ze
smakołykami, które w pośpiechu zabrali z restauracji. - Może krewetkę?
Jedzenie zniknęło w mgnieniu oka. Faith pogrzebała w torebce i
wyciągnęła z niej paczkę wilgotnych chusteczek, którymi wytarli ręce.
- Ciekawe, co tam jeszcze ukrywasz - kpił ubawiony Cal. - Były
plastikowe torebki, teraz serwetki...
- Przydałaby się proca, żebym mogła nabić guza Nataszy.
- Jesteś na nią wściekła? - zapytał z uśmiechem Cal.
- To wcale nie jest zabawne. Niewiele brakowało, żebyśmy przez nią
spóznili się na statek.
- Na szczęście do tego nie doszło. Przestań się martwić. A jeśli koniecznie
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ebook @ pobieranie @ pdf @ do ÂściÂągnięcia @ download
Wątki
- Home
- Midnight Matings 09 Joyee Flynn Spells and Bananas
- Ed Greenwood Spellfire
- Hoffmann_Kate_Diabelskie_sztuczki_T181
- The Billionaire's Baby 1 3 Helen Cooper
- J.R.R. Tolkien The Unfinished Tales Of M
- Hemingway, Ernest Addio alle armi
- Clive Staples Lewis OpowieśÂci z Narnii 05 Podróśź WćÂdrowca Do śÂwitu
- Ficowski galazkazdrzewas
- McNish_Cliff_ _Tajemnica_zaklćÂcia_01_ _Tajemnica_zaklćÂcia
- John Norman Gor 17 Savages of Gor
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- ministranci-w.xlx.pl
Cytat
Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
Dies diem doces - dzień uczy dzień.