[ Pobierz całość w formacie PDF ]
87
Tego samego popołudnia Lara stała przed bramą więzienia. Patrzyła, jak
strażnik zdjął Calowi kajdanki i wręczył grubą, szarą kopertę. Cal wetknął
ją pod pachę i stanął przed wyjściem. Rozległ się przenikliwy dźwięk
brzęczyka i brama otworzyła się. Zrobił kilka kroków i znalazł się w
objęciach Lary.
- Nie zasłużyłem na ciebie - powiedział, tuląc ją mocno.
- Owszem, tak - odparła Lara, delektując się jego bliskością. Tęskniła za
nim tak bardzo.
- Chodźmy. Jak najdalej stąd - powiedział, oglądając się przez ramię. -
Gdzie jest twój samochód?
- Jakieś dwadzieścia kilometrów stąd - odparła ponuro.
- Musiałam zaparkować aż w Gwatemali.
- To trochę więcej niż dwadzieścia kilometrów. - Cal stanął na środku
chodnika i głęboko wciągnął powietrze. - Zapach wolności. Cóż za
cudowny aromat.
- Czuję tylko zapach przedmieścia Hartford. Smród odpadków, pył
węglowy i cementowy kurz.
- Nie dla mnie.- Cal chwycił ją w ramiona i wykonał wraz z nią kilka
szybkich obrotów.
- Cal, puść mnie natychmiast! krzyknęła, gdy zgubiła pantofelek.
Podniósł bucik i wsunął go jej na nogę.
- Coś ci to przypomina? - spytała i uśmiechnęła się. - Piękny królewicz i
Kopciuszek.
- Raczej Król Żaba - powiedział, prostując się. Spojrzał przy tym na
kopertę trzymaną pod pachą.
- Co tam jest? - spytała.
- Rzeczy osobiste. Zegarek, portfel, pieniądze i takie tam drobiazgi...
Kiedy cię wypuszczają, skrupulatnie oddają wszystko, co kiedyś
skonfiskowali.
- To co teraz będziemy robić? - spytała z łobuzerskim uśmieszkiem.
- Myślę, że wiesz, na co ja miałbym ochotę. - Cal przyciągnął Larę i
pocałował ją w kark.
- Od naszego tymczasowego mieszkania dzieli nas tylko dziesięć minut
drogi - powiedziała.
- No to biegnijmy do samochodu. - Cal chwycił ją za rękę.
Pobiegli. I już wkrótce byli w mieszkaniu Lary. Cal nie tracił czasu na
rozglądanie się po wnętrzu. Odszukał tylko drogę do sypialni i pociągnął
Larę do łóżka. Rozebrał ją i siebie równocześnie. Jedną rękę rozpinał zamek
jej sukienki, drugą zrywał z szyi krawat. Fragmenty garderoby lądowały na
88
podłodze i meblach. Kiedy Lara została tylko w bieliźnie, posadził ją na
brzegu łóżka i obsypał namiętnymi pocałunkami. Rozpiął staniczek i
całował piersi. Potem pchnął ją delikatnie do tyłu i zsunął z niej ostatni
skrawek koronek. Sam nadal był w spodniach.
- Nie możesz się doczekać, co? - mruknął, gdy przyciągnęła go do siebie
i mocowała się z klamerką paska.
- Tak - przyznała. Westchnęła głęboko, czując, jak bardzo Cal jest gotów.
Jeszcze przez chwilę walczyła z opornym zapięciem. W końcu warknęła: -
Poddaję się. Czy tu potrzebne jest jakieś zaklęcie?
Cal zachichotał. Potem podniósł się, zrzucił spodnie i przytulił się do
niej.
- Gotowa? - wyszeptał wprost w jej ucho. - Och, tak!
Krzyknęła radośnie, kiedy w nią wtargnął.
- Tęskniłaś za mną? - spytał, kiedy mocno oplotła go nogami.
- Bardziej niż możesz sobie wyobrazić.
- Nie muszę sobie wyobrażać - szepnął. - Ja wiem. Zbyt byli spragnieni
siebie, zbyt wygłodniali, by mogło
to potrwać długo. Chwilę później Lara leżała z głową na ramieniu Cala.
Słuchała, jak jego serce z wolna wracało do normalnego rytmu. Myślała, że
usnął.
- Bardzo przyjemne mieszkanko - odezwał się niespodziewanie.
- Chcesz je wynająć? - droczyła się z nim Lara.
- Nie, nie to. Cieszę się tylko, że nie. zamieszkałaś w domu noclegowym.
- Wydaje mi się, że i tak nie widziałeś niczego, prócz drogi wiodącej
tutaj.
- Nieprawda. Wszystko widziałem. Za tymi drzwiami jest salon...
- Bardzo dobrze.
- Tam jest łazienka.... - wskazał.
- Tak.
- I widziałem jeszcze po drodze niedużą kuchnię.
- Doskonale!
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ebook @ pobieranie @ pdf @ do ÂściÂągnięcia @ download
Wątki
- Home
- William Shatner Tek War 5 Tek Secret
- Carson, Aimee Nur du weckst diese Sehnsucht
- BiaśÂkowski Tomasz 02. KśÂamca
- Robards Karen Pewne lato
- Dziedziczka Kingery Laurie
- Cykl Pan Samochodzik (59) Rodzinny Talizman Józef Burny
- The Beck Brothers 2 Sebastian Andria Large
- Lisa Worrall & Laura Harner Separate Ways 1 Continental Div
- 138. Anderson Caroline Premia od losu
- Bruce Robert Traktat o Projekcji Astralnej
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- missremindme.htw.pl
Cytat
Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
Dies diem doces - dzień uczy dzień.