[ Pobierz całość w formacie PDF ]
-Akcja!
Zabłysły oślepiające reflektory, zainstalowane nad drogą i jej okolicami. Potężne
głośniki ryknęły charkotem o ogromnym natężeniu.
Czterej włamywacze osłupieli. Oświetleni operatorzy koparek i kierowcy rzucili się
biegiem w krzaki, na pola i do lawet. Powstało straszliwe zamieszanie. Warknęły silniki.
Kolumna nawet nie drgnęła, bo nadjechały właśnie samochody osobowe, z których
powyskakiwali jacyś ludzie, by zobaczyć, co się dzieje. Puste samochody zablokowały
wyjazd z drogi.
Wokół tego wszystkiego i w środku zaroiło się od operatorów kamer, akustyków i
reporterów z mikrofonami, fotoreporterów błyskających fleszami, harcerek i harcerzy
spisujących numery rejestracyjne pojazdów.
Ogłuszający charkot ucichł. Z głośników rozległ się spokojny, pogodny głos Sykstusa:
- Dobry wieczór państwu! Stajecie się właśnie gwiazdami filmowymi i bohaterami
publikacji dziennikarskich. Macie dziś swoje „pięć minut”. Filmują was najlepsi operatorzy
kinematografii polskiej i telewizji publicznej! Radio Olsztyn relacjonuje to zdarzenie na
żywo. Reporterzy prasowi i fotoreporterzy gromadzą materiał dziennikarski do gazet.
Możecie udzielać wywiadów oraz pozować do ujęć filmowych, telewizyjnych i
fotograficznych. To nic nie kosztuje! Życzymy miłego spędzenia czasu z nami i dobrej
zabawy. Prosimy o zachowanie spokoju i porządku. Nikomu nic złego nie zagraża.
Dziękujemy, że przybyliście tu z własnej woli. Nie jesteście otoczeni. Szczęśliwego powrotu
do domu.
Ponownie rozległ się ogłuszający charkot.
Zaskoczeni poszukiwacze skarbów nie palili się do roli gwiazd filmowych i bohaterów
relacji dziennikarskich. Zastosowali zasadę: ratuj się kto może. Biegając potykali się,
przewracali i wpadali na siebie, chociaż było zupełnie jasno. Pochyleni osłaniali
podniesionymi ramionami opuszczone głowy. A przecież nie padało. Jak oni wiali!...
Czmychali skuleni na północ w stronę Starego Olsztyna, zamiast na południe w stronę
Olsztyna, gdzie stały ich samochody. Między nimi, jak grupki aniołów i archaniołów,
poruszały się majestatycznie patrole rozpromienionych, roześmianych harcerek i harcerzy w
mundurkach i pelerynach.
- Tak właśnie może wyglądać zachowanie tłumu podczas końca świata, oglądanego w
skali mikro - skomentował Sykstus rozgrywające się na dole dantejskie sceny. I dodał, patrząc
na chustkę od Kamy: - Ładna chusta, druhu!... Aha! Nie to chciałem powiedzieć. Pamiętaj!
Masz mi przypomnieć, żebym nie zapomniał, że mam ci jutro coś ważnego pokazać!
- To już dzisiaj, druhu Sykstusie - poprawiłem koordynatora akcji. - Dobrze, że mi o
tym przypomniałeś.
***
Pierwsze umknęły samochody osobowe. Za nimi ruszyły lawety z koparkami i innym
ciężkim sprzętem. Na miejscu akcji pozostał ciemny ford i czwórka włamywaczy usiłujących
dostać się do środka samochodu. Otoczył ich ciasno wesoły, rozbawiony tłum uczestników
akcji.
Odezwała się moja komórka. Dzwonił Paweł.
- Szefie! Zakosiłem ich kluczyki z samochodu i zatrzasnąłem drzwi! - zameldował.
- Bardzo dobrze. Właśnie wezwałem policję. Niech włamywacze poczekają.
Włamanie do mojego mieszkania będzie łatwe do udowodnienia. W fordzie policja znajdzie
komplet kluczy, którymi otworzyli moje mieszkanie.
- Jasne!
- Pamiętasz, że po zauważeniu włamania do mojego mieszkania pojechaliśmy od razu
za nimi i dojechaliśmy aż tutaj?
- Jasne!
- I jesteśmy tu tylko z tego powodu!
- Jasne!
- Zostaliśmy całkowicie zaskoczeni tym, co tu się stało!
- Jasne!
- Jesteśmy wdzięczni harcerkom, harcerzom i filmowcom za przypadkową pomoc w
ujęciu włamywaczy.
- Jasne!
- Ani słowa o podsłuchu!
- Jasne!
- Dopilnuj teraz, żeby nasi ludzie nie pozwolili czmychnąć włamywaczom. Zaraz do
was dotrę.
Zanim doszedłem, przyjechała policja.
***
Po drodze natknąłem się na Wiewiórkę juniora i Elę z okularami na perkatym nosku.
Oboje, rozpierani radością i dumą z udanej akcji, udzielali odpowiedzi na pytania
dziennikarzy.
Łgali jak najęci o nocnej grze terenowej harcerek i harcerzy z udziałem techników
filmowych, przygotowujących się do nakręcenia podobnego zdarzenia, przewidzianego w
scenariuszu filmu „Wielki powrót Pana Samochodzika”. Oczywiście, tych, co tu się zjechali
lawetami i samochodami, spotkali i przepłoszyli zupełnie przypadkowo. Początkowo sądzili,
że to jacyś wynajęci statyści. Okazało się jednak, że nie mają nic wspólnego z grą. A w ogóle
to licho wie, co oni tu robili lub chcieli robić i dlaczego się przestraszyli i uciekli. I nie warto
nimi zawracać sobie głowy. Kogo oni mogą obchodzić?
Uradowana moim widokiem Ela uśmiechnęła się i pomachała do mnie dłonią.
- Ładna chusta! - krzyknęła, bo zauważyła moją chustkę od Kamy. Dziennikarze
obejrzeli się za mną. Zauważyli, że odwzajemniłem jej uśmiech. Któryś dociekliwie zapytał:
- Kim jest ten człowiek?
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ebook @ pobieranie @ pdf @ do ÂściÂągnięcia @ download
Wątki
- Home
- (17) Szumski Jerzy Pan Samochodzik i... KindĹźaĹ Hasan beja
- (16) Nienacki Zbigniew Pan Samochodzik i nieuchwytny kolekcjoner
- 50 Pan Samochodzik i BrÄ zowy Notes Tomasz Olszakowski
- PS55 Pan Samochodzik i Relikwia KrzyĹźowca Miernicki Sebastian
- (54) Niemirski Arkadiusz Pan Samochodzik i ... Stara ksiÄg
- Miernicki Sebastian Pan Samochodzik i ... Twierdza Boyen
- 82 Pan Samochodzik i Atlantyda Arkadiusz Niemirski
- Miernicki Sebastian Pan Samochodzik i ... Szaman
- JĂłzef Ignacy Kraszewski Barani koĹźuszek(1)
- Kraszewski JĂłzef Ignacy PĂłĹdiable weneckie
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- ministranci-w.xlx.pl
Cytat
Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
Dies diem doces - dzień uczy dzień.