X

Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

zupełnie niewinnym wyglądzie. Czaszkę porastały mu kępkami włosy nieokreślonej
barwy, zgodnie z więzienną modą przycięte blisko skóry.
- O, pan nadkomisarz - uśmiechnął się lizusowsko. - Có\ pana sprowadza?
- To jest Ernest - policjant przedstawił mi zatrzymanego. - Były grafik reklamowy,
który doszedł do wniosku, \e szybciej zarobi podrabiając pieniądze...
- Bardzo mi miło - osadzony wyciągnął w moją stronę dłoń, ale nadkomisarz rzucił mu
tak cię\kie spojrzenie, \e cofnął się od razu o krok.
- Szukaliśmy drania przez trzy lata, zanim udało się go namierzyć. W jego mieszkaniu
78
trafiliśmy na pół miliona dolarów w banknotach.
- W czasach, gdy licealiści robią na laserowych drukarkach... - zacząłem.
- Nie, Pawle, ten człowiek wszystkie banknoty narysował ręcznie.
Zamurowało mnie.
- Na drukarce to sobie niech licealiści drukują, a ja jestem artystą - więzień wygiął
wargi w pogardliwym uśmiechu.
- Dobra, Ernest. Posłuchaj mnie uwa\nie. Za trzy dni upływa dwie trzecie twojego
wyroku. Zachowywałeś się wzorowo, więc pewnie liczysz na to, \e podanie o
przedterminowe zwolnienie rozpatrzą ci pozytywnie...
Fałszerz uniósł brwi.
- To ja ci powiem dokładnie, jaka jest procedura. W przypadkach cię\kich przestępstw,
a ty takie popełniłeś, podanie wymaga opinii więziennego psychologa oraz policjanta,
który cię zamknął, czyli w tym wypadku mnie.
Uśmiech zniknął z twarzy Ernesta.
- W resocjalizację nie wierzę i wiem, \e jak stąd wyjdziesz, dalej będziesz rozrabiał -
ciągnął Skorliński. - Jak się zapewne domyślasz, jeśli wyło\ę tę opinię na piśmie i
dołączę do twojego podania, to zostanie rozpatrzone negatywnie, a ty odsiedzisz jeszcze
dwa latka w tym miłym hoteliku...
- Co mogę dla pana zrobić?
- Umiesz podrabiać banknoty, więc zapewne potrafisz te\ fałszować pismo...
- Przecie\ na tym wpadłem - prawie się obraził. - Podrobiłem czek premiera z jego
podpisem... Autograf znalazłem w gazecie na zdjęciu umowy międzynarodowej -
powiedział widząc moją zbaraniałą minę.
- Znajomy haker ustalił, w którym banku premier trzyma forsę i jaki ma numer konta.
Sam czek to była godzinka roboty...
- Zapomniał tylko, \e blankiety zabezpieczone są paskiem magnetycznym - zjadliwie
dorzucił Skorliński. - No dobra. Zadanie masz proste. To jest próbka pisma - poło\ył
przed nim kilka stron skserowanych listów Einsteina. Tu masz wzory - rzucił kartki
pokryte przez Marka cyframi. - Przepiszesz wzory tym charakterem pisma w tym
notatniku... Fałszerz obejrzał w zadumie starą, zniszczoną skórę.
- Nie odwalę takiej tandety - wydął wargi. - Potrzebuję wieczne pióro Waterman,
czarny tusz Pelikana i brązowy atrament do drukarki.
- Po co? - zdumiałem się.
- Kaligrafia z lat dwudziestych, wtedy u\ywano atramentu firmy Drakon, a on z
czasem blaknie robiąc się brązowawy - wyjaśnił. - Jak zmieszam jedno z drugim, kolor
wyjdzie dość podobny. Oczywiście utlenienie tego zajmie wam trochę czasu... Polecam
kuchenkę mikrofalową nastawioną na rozmra\anie produktów. Tylko skórę natrzyjcie
wcześniej wazeliną.
- Dobra, sprzęt zaraz będzie - nadkomisarz sięgnął po telefon.
- I proszę zamówić miękką, złoconą stalówkę - dodał fałszerz.
- Jak się dobrze z tym uwiniesz, zaopiniuję ci podanie o zwolnienie pozytywnie, ale
jeśli spróbujesz rozrabiać na wolności, to dorwę i łeb ukręcę...
- Rozrabiać? Ja? - aresztant miał podejrzanie rozanieloną minę...
Zostawiliśmy go przy robocie i pojechaliśmy do Instytutu Radowego.
Policyjna ekipa badała pomieszczenia na parterze, wiercąc cieniutkie dziury w
ścianach, bardzo gęsto, co kilkanaście centymetrów, we wszystkich podejrzanych
79
miejscach.
- I jak? - zapytał mój towarzysz.
- W zasadzie bez szans - mruknął Malinowski. - Jeśli to jest gdzieś tu ukryte, to bez
rozebrania budynku cegła po cegle nie mamy szans tego odszukać...
- Ktoś was śledzi?
- Niewykluczone. Ale jeśli, to fachowiec. Tajniacy kręcący się wokoło nic nie wykryli.
Nadkomisarz zabębnił palcami o blat.
- Wariant A - polecił. - Gdzieś za godzinę.
Postanowiliśmy pomóc ekipie. Nocni goście rozbili solidne, ceglane podesty pod blaty
laboratoryjne, ale du\o im to nie dało, bo w środku były wypełnione gruzem.
Wygarnęliśmy go do ostatniego okruszka, ale tam te\ nie było śladu notesu. Minęło
trochę czasu i policjant na motorze przywiózł nam podróbkę.
- Kurczę, taki talent i zszedł na złą drogę... - pokręciłem głową, przeglądając notatnik.
- W Anglii był człowiek, który podrobił pamiętniki Hitlera. I wpadł tylko dlatego, \e
u\ył niewłaściwego zeszytu... W latach osiemdziesiątych to była głośna afera.
- Potem chyba nawet film zrobili - poskrobałem się po głowie, usiłując sobie
przypomnieć.
Na końcu notesu jak zakładka tkwił banknot studolarowy. Wyjąłem go zaskoczony.
Zgadzały się wszystkie szczegóły, gotów byłem się zało\yć, \e detale rysunku [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.