[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Nauczy się języka.
– Zmieniłeś zdanie? – przestraszyła się.
– Jestem jeszcze bardziej pewny niż wcześniej. – Dotknął szala. – Należał do mojej babki.
– To kopia? – Niemożliwe, żeby był autentyczny.
– Oryginał. Jedyny na świecie. Tak jak ty.
Podała Raifowi list. Rzucił na niego okiem.
– To mądre i prawdziwe słowa. Dziękuję. Jesteś moją królową.
– Wasza Królewska Mość, mam zaszczyt oddać ci moją rękę – powiedziała, wolna od lęku
i wahań.
– Kochana, otulę cię w jedwabie, zasypię klejnotami, osłonię swoją miłością.
– Wystarczy mi twoja miłość.
– I będziesz ją miała do końca życia.
ROZDZIAŁ DWUNASTY
Raif zgodnie ze swoją filozofią, że ludziom należy składać propozycje, których nie odrzucą,
zaproponował Waverly’s hojną prowizję, jeśli wystawią Złote Serce na aukcji przed Nowym
Rokiem. Wyznaczono więc datę 31 grudnia. Zgłosiło się kilkunastu potencjalnych nabywców
i w efekcie Raif zapłacił za rzeźbę więcej, niż planował. To wszystko nie miało znaczenia. Posąg po
stu latach wróci do domu, do Rayas. Koszty są nieważne.
Po aukcji wszyscy byli w sylwestrowym nastroju. Goście i personel zebrali się w największej sali
na uroczystej kolacji. Ściany i sufity udekorowano balonikami, serpentynami i stylizowanymi
zegarami. W głębi na podium grał kwartet smyczkowy.
Dystyngowany starszy pan podszedł do Raifa.
– Gratuluję, Wasza Wysokość. Jestem Rutherford Waverly.
– Raif Khouri
– Wiem. – Starszy pan się uśmiechnął.
Raif odnalazł wzrokiem Ann. Była w swoim żywiole. Rozmawiała z gośćmi, krążąc wśród
stolików. Miała na sobie czarną obcisłą sukienkę, a jej szyję i ramiona zdobił szal jego babki.
Rutherford był jedynym gościem Ann tamtego dnia – poza Raifem, oczywiście.
– Jakim cudem szal mojej babki znalazł się w pańskim posiadaniu?
– W moim długim życiu poznałem wiele osób. – Nie próbował się wypierać. – Mam swoje
kontakty.
– Nawet w Rayas?
– Powiedzmy, że mieliśmy wspólnych przyjaciół.
– Słyszałem o pierścionku z brylantem, który odnalazł się w tajemniczy sposób i przypieczętował
małżeństwo Macy Tarlington i Cartera McCaya.
– Interesujące – pokiwał głową Rutherford Waverly.
– Słyszałem też historię kamiennego anioła Avery Cullen. A list pani Black do syna, w którym
informowała go, kto naprawdę jest jego ojcem? Także odnalazł się po latach w zaskakujący sposób.
Nie tylko Rutherford miał swoje źródła. Raif dowiedział się, że wiele par związanych z domem
aukcyjnym miało tajemniczego dobroczyńcę, który w wielce fortunny sposób wpłynął na ich losy. Był
pewien, że ma go teraz przed sobą. Podziwiał szlachetność i mądrość starego człowieka.
– Nie każdy ma rodowe amulety na straży swego szczęścia – odparł Rutherford Waverly
porozumiewawczo.
– Jestem panu winien szczególne podziękowanie. Znalazł pan słowa, które trafiły do Ann.
– Obserwuję ją od wielu lat. To złota dziewczyna. Zasługuje na szczęście.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ebook @ pobieranie @ pdf @ do ÂściÂągnięcia @ download
Wątki
- Home
- Cartland Barbara NajpiÄkniejsze miĹoĹci 123 Diabelska intryga
- 25. Boswell Barbara Genialne rozwiÄ zanie
- Cartland Barbara ZwyciÄĹźona przez miĹoĹÄ
- 048. Delinsky Barbara Najprawdziwsza historia
- McMahon Barbara PodwĂłjna radoĹÄ
- Barbara Tuchman Telegram Zimmermanna
- Cartland_Barbara_Na_cala_wiecznosc
- Cartland Barbara Ucieczka do raju
- McMahon_Barbara_ _Wakacje_z_szejkiem
- Gordon_Barbara_ _Gwiazdy_na_ziemi
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- papierniczy.opx.pl
Cytat
Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
Dies diem doces - dzień uczy dzień.