Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Nie najlepiej radzi sobie w tej nowej skórze osoby
śmiałej i aktywnej!
Wbrew podszeptom rozsądku, Ivy nie traciła na�
dziei, że zapach farby podziała jak afrodyzjak. Spoj�
rzała z tęsknotą na Ricka, który stał na drabinie
i ze skupieniem malował sąsiednią ścianę recepcji,
ubrany tylko w robocze ogrodniczki. Gdy machał
pędzlem, mięśnie cudownie grały na jego nagich ra�
mionach. Górowała nad tym kształtna głowa zdecy�
dowanego, upartego i beznadziejnie zapracowanego
mężczyzny.
80 REPORTER W SP�DNICY
Już od pięciu dni nie mówił i nie myślał o niczym
innym, jak tylko o malowaniu i promocji Ośrodka.
Kiedy artykuł o ODS ukaże się w  Globe", liczba
chętnych przekroczy wszelkie oczekiwania i nadzieje
Ricka. Zgodnie z przewidywaniami, Harris odniósł się
do tego pomysłu entuzjastycznie.
Ivy namalowała na ścianie malutkie serduszko. Od�
wróciła się, żeby sprawdzić, czy Rick to zauważył. Nie,
był wciąż ślepy i głuchy na wszystko, co się wokół niego
działo. Westchnęła ciężko, umoczyła pędzel w farbie,
a potem odrzuciła na plecy koński ogon, który niebez�
piecznie zsuwał się w stronę otwartej puszki. Niestety,
zapomniała zupełnie, że jej palce są całe umazane
kremową farbą.
Rick nadal zawzięcie malował.
Ivy nie umiała flirtować, nigdy zresztą nie czuła
takiej potrzeby. Miała wielu przyjaciół wśród mężczyzn
i w męskim towarzystwie czuła się nawet lepiej niż
wśród koleżanek. Koledzy zwierzali się jej ze swoich
marzeń i porażek. Była dla nich kumplem, a z kumplem
wszak nie chodzi się na randki.
Prawdę mówiąc, wcale jej nie przeszkadzało, że
nigdy nie udało się jej wyjść poza fazę przyjazni. Teraz
jednak, odkąd poznała Ricka, sprawa wyglądała zupeł�
nie inaczej. Oczekiwała od niego czegoś więcej. W tej
chwili na przykład bardzo chciała, żeby ją pocałował,
chociaż zupełnie nie wiedziała, jak powinna się w takiej
sytuacji zachować. Musi się jeszcze wiele nauczyć.
- Ivy, przestań się bawić. Jeśli się pospieszymy,
skończymy recepcję przed treningiem.
- Jasne! - starała się, by jej głos zabrzmiał pogodnie.
Najwyrazniej trochę przesadziła z wymuszonym entuz�
jazmem i Rick rzucił jej pytające spojrzenie. Uśmiech�
nęła się słodko.
Malowanie, w przeciwieństwie do oczekiwań Ivy,
okazało się nudne i monotonne. Rick bez przerwy
marudził i narzekał, że na ścianach zostają paski
i smugi. Nic dziwnego, skoro muszą ukryć brudno-
REPORTER W SP�DNICY
81
niebieskie lamperie pod kremową farbą o delikatnym,
ciepłym odcieniu. Za to pózniej kolor ścian będzie
idealnie pasował do nowego dywanu.
Zdarli starą wykładzinę dywanową i odkryli piękną,
choć mocno zapuszczoną drewnianą podłogę. Ivy mia�
ła nadzieję, że Lincoln zechce oderwać się od maszyny
i wykorzysta atletyczne muskuły, aby doprowadzić
deski do jakiego takiego porządku.
W sobotę, kiedy kupowali meble, dokonała rzeczy
zaiste niezwykłych. Najpierw wybrali z Rickiem pięk�
ny, wzorzysty dywan w orientalne wzory, a pózniej
udało się przekonać go, że najlepiej byłoby zastąpić
starą, brązową sofę skórzaną kanapą, wystawioną
w sąsiednim salonie meblowym.
Nie próbował też oponować, gdy zaproponowała
kupno głębokich, niebieskich foteli, kolorem idealnie
odpowiadających wzorom na dywanie. Okazały fikus
i kilka innych roślin to był już drobiazg, który nie
wywołał najmniejszego protestu Na dodatek zostało
im jeszcze trochę gotówki. Kiedy skończą odnawianie,
recepcja Ośrodka będzie miała prawdziwą klasę.
O ile oczywiście Ivy nie udusi Ricka, jeśli jeszcze raz
wytknie jej palcem nie domalowane łaty na ścianie.
Westchnęła. Po tylu godzinach drapania, łatania,
zdzierania tapet i malowania miała cichą nadzieję, że
zostanie wreszcie zaproszona na kolację do restauracji,
w której można zjeść coś bardziej wykwintnego niż
hamburgery. Marzył jej się romantyczny, przytulny
lokal w migotliwym blasku świec. Znieżnobiałe, nieska�
zitelne obrusy, dyskretni, taktowni kelnerzy. Miejsce,
w którym mogliby się spotkać jak kobieta i mężczyzna.
- Sprzątamy - zarządził Rick i zszedł z drabinki.
Czas na trening. - Zamrugał nerwowo... wpatrywał
się w Ivy z niedowierzaniem.
Co się stało? Czyżby nagle ujrzał w niej kobietę
godną pożądania? Czy to sprawa szerokich, luznych
spodni upaćkanych farbą, że nagle wywarła na nim tak
piorunujące wrażenie?
82 REPORTER W SP�DNICY
Uśmiechnął się szeroko i odłożył pędzel, nie trafiając
do puszki. Odwzajemniła jego uśmiech.
W ciszy rozległo się kapanie farby, ale Ivy po�
stanowiła to zignorować. Rick wciąż przyglądał się jej
z dziwnym wyrazem twarzy. Zbliżał się do niej powoli,
ostrożnie, jak gdyby chciał ją zahipnotyzować. Serce
biło jej jak oszalałe.
Zatrzymał się tuż przed nią i wytarł dłonie szmatką.
Wstrzymała oddech. Zaraz mnie pocałuje, to pewne
jak dwa razy dwa cztery!
Czuła ciepło emanujące z jego ciała. Dobiegający zza
przepierzenia stukot maszyny do pisania brzmiał jak
werbel w dżungli, a serce usiłowało nadążyć za jego
rytmem. Twarz Ricka miała pierwotny, męski, a zara�
zem zwierzęcy wyraz.
Mężczyzna.
Kobieta.
Rick.
Ivy zamknęła oczy i pochyliła się leciutko w jego
kierunku, oczekując dotyku ust na swojej twarzy, [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.