Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

ściągnęła się.
- Biedna mała Raiju - przemówił do niej jak do dziecka - masz za sobą ciężką noc!
Oparł łokcie o kamienny plot Erkkiego i spojrzał poza rzekę, która oddzielała
Tornedalen od Szwecji. Finlandia należała wprawdzie do korony szwedzkiej, ale starzejący się
mężczyzna nigdy nie uważał się za Szweda. W głębi duszy zawsze czuł się Finem.
- Nie powinni byli cię odsyłać - wyrzekł cicho. - Ojciec gorzko żałował, nigdy się z tym
nie pogodził. Mój najcięższy grzech, mawiał. Nie zapomniał o tobie, Raiju.
- Co się z nimi stało? - spytał Mikkal. Wiedział, że Raija chce znać prawdę. - Dlaczego
opuścili dom? Dlaczego ziemia leży odłogiem?
- Erkki zginął w lesie - odrzekł Pentti. - Wiele lat temu. Drzewo go przygniotło.
Raija pobladła. Zachwiała się, Mikkal ją podtrzymał. Nic jednak nie rzekła, tylko twarz
jej stężała, wzrok pociemniał odrobinę. To wszystko.
- A mama? Matti?
- Pomagaliśmy jej, ale nie dawała sobie rady z pracą na roli. To wątła, słaba kobieta,
Raiju. Póki żył twój ojciec, harował za dwóch. Ta ziemia nigdy nie była zbyt żyzna, dawała
owoce tylko dzięki uporowi Erkkiego. Samotna kobieta nie może unieść takiego ciężaru. - Wbił
wzrok w Raiję. - Wyszła za mąż jakiś czas temu. Ma gospodarstwo, prawdziwe gospodarstwo,
nie taką nędzną zagrodę jak ta. Smalił do niej cholewki za młodu, ale wtedy Erkki go ubiegł.
- Gdzie?
- W Ylitornio.
- O kogo pytać? - powiedziała Raija martwym głosem. - Jak się teraz nazywa?
- Mar ja Kivijarvi.
Pentti nie poruszył się, nie wiedział, co powiedzieć, co uczynić.
- Wybieramy się do kościoła - stwierdził w końcu. - Do Ylitornio... - Nie znalazł światła
w twarzy Raiji. - Jedzcie z nami, miejsca na wozie jest dość. - Zamilkł i dodał po chwili: - Tam
znajdziesz grób ojca.
Raija skinęła głową z roztargnieniem. Wyraz jej twarzy przestraszył Mikkala. Była zbyt
spokojna, znał ją na tyle, by wiedzieć, że wiadomość o śmierci ojca bardzo ją poruszyła. O nim
zawsze wyrażała się najcieplej, jemu pragnęła wybaczyć, jemu zwierzyć się ze wszystkiego...
O matce Mikkal wiedział niewiele. Większość córek wiąże się najsilniej z matką, ale
Raija nie była zwykłym dzieckiem. %7łycie statecznej gospodyni nigdy jej nie pociągało. Bardziej
przypominała Erkkiego niż Marję.
- Matti ma się dobrze? - spytała beznamiętnym głosem.
Pentti skinął głową.
- Aki nie traktuje go zle, ale Matti nie jest jego synem... - Przerwał, by dokończyć po
chwili: - Mar ja i Aki doczekali się potomka zeszłej zimy, dziedzica majątku. Dali mu na imię
Kari. Masz brata, Raiju.
Raija wyciągnęła odświętny strój, ale tym razem nie towarzyszyła temu atmosfera
radosnego oczekiwania. Mikkal usiłował pocieszyć Raiję, ale nie zwracała nań uwagi, więc
wycofał się urażony. Raija zamknęła się w sobie.
To opuszczone miejsce, zaniedbane izby, małżeństwo matki, dziecko - wszystko to
wstrząsnęło nią do głębi.
Ponownie pozbawiono ją domu.
Pentti nie miał dzieci. Jego żona, Liisa, była silnie zbudowaną, pełną wigoru i
serdeczności kobietą.
Azy płynęły jej ciurkiem po policzkach, kiedy witała się z Raiją. Przytuliła Mikkala i
Ailo, jakby znała ich całe życie.
Potem długo pociągała nosem, nawet kiedy znalezli się już na wozie, który dwie leniwe
szkapy ciągnęły drogą wiodącą do kościoła.
- %7łe też twój ojciec nie doczekał - powtarzała raz po raz. - Uradowałabyś jego serce!
Wróciłaś z mężem i pięknym synkiem!
Raija nie sprostowała.
- Erkki mówił o tobie bez przerwy - ciągnęła Liisa. - Codziennie. Nigdy o tobie nie
zapomnieli, ani on, ani matka. Samotnej kobiecie niełatwo żyć, a Aki to dobry człowiek.
Trochę surowy, ale dobry.
- Niech dziewczyna sama oceni, żono - burknął Pentti. - Po co strzępić język po
próżnicy. - Chrząknął i dodał: - Nie spotkaliście nikogo po drodze?
- Kilku wędrowców z mego ludu - odrzekł Mikkal. - Płaskowyż jest ogromny. Dlaczego
pytasz?
Pentti wahał się przez chwilę, a po chwili zwrócił się do Raiji.
- Pamiętasz najmłodszego z rodziny Moutka? Kalevi, był w twoim wieku.
Raija z najwyższym trudem oderwała się od własnych myśli.
- Moutka? - zapytała. - Nie pamiętam...
- Mieszkali nad jeziorem Mieko - ciągnął Pentti twardym głosem - niedaleko od was.
Gromadka dzieci, matka wcześnie im odumarła. Ojciec został sam, miał ośmiu czy dziesięciu
synów i jedną córkę... - Przerwał na moment. - Ponura historia, przydarzyła się po tym, jak nas
opuściłaś.
Raija pamiętała jak przez mgłę. Dzieciaki o jasnych czuprynach, bose, licho odziane. W
jej wieku.
Tak, chłopak o ciemnoniebieskich oczach, prawie czarnych, ale w inny sposób niż jej.
Też miał jasne włosy jak jego bracia. Siostry nie mogła sobie przypomnieć.
- Kalevi. Tak, chyba go pamiętam. Czemu pytasz?
- Zszedł na psy. Jeden się ostał z całej rodziny, teraz szukają go w całej prowincji.
Sądzą, że zapuścił się w te strony... - Pentti wzruszył ramionami. - Myślę, że się mylą. Po co
miałby wracać? Zaszył się pewnie gdzieś w jakiejś dziurze.
- Dlaczego? - W twarzy Raiji pojawił się wyraz zaciekawienia.
- Wiezli go do Sztokholmu, kiedy uciekł. W stolicy czekał na niego kat.
- Co uczynił?
- Mordował - wycedził Pentti. - Zaczął od ojca i dwóch braci, jak miał osiemnaście lat.
Raija wzdrygnęła się. Przez ułamek sekundy przypomniała sobie tamten wieczór nad
jeziorem... Jakieś przeczucie, lodowaty powiew...
Znów ta skłonność do fantazjowania!
- Nie dziwota, że chłopak się zmarnował - mruknęła Liisa. - Ojciec i najstarsi zasłużyli
na swój los, jeśliby się mnie kto pytał. Szkoda tylko, że padli z ręki Kaleviego. Był z nich
najdelikatniejszy, nie licząc siostry, biednej duszyczki.
- Co się z nią stało? - spytała Raija. Pentti zesztywniał.
- Nie godzi się o tym mówić w drodze do kościoła - mruknął zażenowany.
- Dojdzie to do waszych uszu - dodała szybko Liisa. - Wszyscy gadają o starych
sprawkach. Mam nadzieję, że go złapią i powieszą! Co to za życie, wciąż zabijać... - Raija
odniosła wrażenie, że Liisa nie potępia w czambuł mordercy, choć wie, jakich niegodziwości
się dopuścił. Dziwne. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.