Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

środku nie dałoby się znalezć nabywcy. Spytałem Gretę, czy coś nie chce,
ale nie chciała, więc jego ubrania oddałem organizacji dobroczynnej, a co
zostało w domu, poszło razem z nim na sprzedaż.
 W którym banku miał konto?  spytał James.
 W Banku Cotswoldzko Gloucesterskim. Ale, o ile mi wiadomo,
szefowie banków nie ujawniają informacji o kontach swoich klientów,
nawet po ich śmierci.
 A nie zauważył pan, żeby Paul otrzymał krótko przed zgonem ja-
kieś pieniądze od kobiet?
Weterynarz roześmiał się gromko.
 Był chyba za stary na bawidamka. Do mnie trafi przez prawników
tylko to, co zostanie po uiszczeniu ich kosztów oraz opłat związanych z
pogrzebem. Obawiam się, że swoje sprawy bankowe Paul zabrał do grobu.
Ale dlaczego pani pyta? Czy i panią oszukiwał na pieniądze?
LR
T
 Pytam z ciekawości  powiedziała Agatha  bo to trochę dziwne,
w świetle tego, że okazało się, iż ktoś zamordował panią Josephs. Teraz
śmierć Paula Bladena zdecydowanie wygląda na zabójstwo.
 Nie dla mnie  powiedział Peter.  Pendlebury poprosił mnie o
dokonanie tego zabiegu, a ja odparłem, że etorfiny już więcej nie tknę.
 Zjedzmy coś  zaproponował James, gdy już oboje wyszli z przy-
chodni.
Wybrali pobliski bar  ale nie ten, w którym Agatha zniszczyła
umywalkę  i zaczęli omawiać podejrzanych, czy raczej Agatha omawia-
ła podejrzanych, podczas gdy James skupiał swą uwagę na piwie.
 Nie wierzę, że usłyszałeś choćby słowo z tego, co powiedziałam 
powiedziała Agatha ze złością.
 Słuchałem, jednym uchem. Tak naprawdę myślałem o popełnieniu
przestępstwa.
 Ty?
 Ja. Myślałem, czy by nie włamać się do Banku Cotswoldzko
Gloucesterskiego.
Ale to niemożliwe. Tam są skomplikowane alarmy antywłamaniowe,
zabezpieczenia laserowe, czujniki i Bóg wie co jeszcze.
 Może nie. Dokończmy jedzenie i picie, a potem obejrzyjmy sobie
ten bank.
Bank mieścił się w oficynie przy bocznej uliczce. Nocne niebo prze-
słaniały wychylające się gzymsy renesansowych budynków.
LR
T
 Alarm mają na pewno  powiedział James  obejdzmy oficynę,
może da się wejść od tyłu.
Znalezli zaułek biegnący na tyłach rzędu sklepów i banku. Były tam
jakieś pomieszczenia gospodarcze, garaże i wysokie drewniane płoty, a
wszystko zdawało się zamknięte na cztery spusty.
James policzył numery.
 To jest zaplecze banku  powiedział  tu było kiedyś podwórze.
Na pewno tych drewnianych drzwi nie podłączyli do żadnych urządzeń.
Wyszperał z kieszeni portfelik z kartami kredytowymi. Agatha ugryzła
się w język, by nie powiedzieć niecierpliwym tonem, że tylko na filmach
otwiera się drzwi kartą kredytową. Wziął jedną z nich.
Agatha odwróciła się popatrzała na zaułek, któremu oświetlenie lam-
pami sodowymi nadawało nierealny wygląd, a jej usta, pomyślała prak-
tycznie, zabarwiało na kolor purpury.
Rozległ się metaliczny dzwięk i Agatha odwróciła się. Furtka stała
otworem.
 Niemożliwe  powiedziała Agatha.
 Włazmy, zanim ktoś nas zobaczy  wyszeptał James.
Agatha weszła za nim. Zamknął od wewnątrz furtkę i wyjął zza pazu-
chy małą latarkę.
 Robiłeś to już wcześniej  zauważyła Agatha oskarżycielskim to-
nem.
Zamiast odpowiedzieć, poszedł przed nią wąską ścieżką przez zaro-
śnięte podwórze.
LR
T
 Patrz  powiedział cicho  na tyłach jest kuchnia.
 Po co w banku kuchnia?
 Herbata dla pracowników. Pozostałość z czasów, gdy był tu jakiś
sklep. Teraz spójrzmy.
Drobne światełko latarki omiotło budynek w górę i w dół.
 Nie widzę tu żadnego alarmu  powiedział  próbuję. Przygotuj
się na ucieczkę, w razie czego.
 Ale możemy nie usłyszeć alarmu  powiedziała Agatha przerażo-
na nie na żarty  może dzwoni tylko na posterunku policji.
 Gdzie twój optymizm?  droczył się James.
Znowu wyjął kartę kredytową. Agatha modliła
się, żeby nie próbował otworzyć nią drzwi. Wyobrażała sobie, że zaraz
przyjedzie policja, rozlegną się syreny i szczekaczki, Bill Wong będzie pa-
trzył na nich z wyrzutem. Ale usłyszała tylko głos Jamesa mówiący łagod-
nie:
 Otwarte. Chodz.
Serce waliło Agacie jak młot i zdawało się jej, że słychać to na odle-
głość. Kuchenne drzwi zamknęły się za nimi, a światło latarki mignęło na
boki. James otworzył drzwi wychodzące z kuchni do innego po-
mieszczenia i tam wszedł.
Znalezli się w kwadratowym pokoju pełnym biurek i komputerów.
 Biuro  powiedział James  to nam wystarczy. Spójrz na tamte
drzwi. Tam znajduje się właściwy bank, tam trzymają pieniądze.
LR
T
Agatha zadrżała. Nad drzwiami, które wskazał James, umieszczona
była skrzynka urządzenia alarmowego, którego czerwone światło sygnali-
zowało gotowość, mrugając do nich niczym oko wściekłego potwora.
 Dobra  powiedział  rozgość się. To może trochę potrwać. To
pomieszczenie nie ma okien, oprócz tego w ścianie dzielącej nas od prze-
strzeni bankowej, ale i przez nie mogą nas zobaczyć, bo światło ekranu
komputera będzie widać z zewnątrz.
Agatha przycupnęła w ciemnym kącie i czekała, zbyt przerażona, żeby
patrzeć, co robi James. Wiedziała tylko, że zaświecił się ekran komputera,
i słyszała cichy odgłos otwieranych i zamykanych szuflad.
Dzień, który minął, był długi, a lęk spowodował senność Agathy. Za-
mknęła oczy.
Obudziło ją potrząsanie za ramię, wykrzyknęła: [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.