[ Pobierz całość w formacie PDF ]
mężczyznę w ramiona i całować, gdy nagle Leand-
ro odsunął się od niej. Isabella, którą przed chwilą
doprowadził do spełnienia, stojąc przed nim w roz-
piętej sukience, z oczami błyszczącymi od namięt-
ności, patrzyła na niego zaskoczona przez kilka
niepokojących sekund. Z jakiegoś powodu serce
Leandra zaczęło bić nierówno.
Spoglądając na jego piękne, rzezbione rysy twa-
rzy, ciemne, stale potargane włosy i szare oczy,
które od początku patrzyły na nią z pożądaniem,
dziewczyna nie była w stanie powstrzymać słów,
których domagało się jej serce. Nie przeszła Cami-
no, żeby teraz chować się w kącie, dostosowywać
się do cudzych pragnień albo nie mówić tego, co
S
R
chciała... Chciała jego wiecznej miłości i pragnęła
jego zaufania. Zależało jej na tym, żeby mu powie-
dzieć, jak bardzo go kocha i że nigdy go nie
zdradzi. Nie wiedziała, czy będzie w stanie wy-
trzymać z nim na co dzień z uczuciem, że zamyka
przed nią ważną część siebie.
- Co się stało, kochanie? Coś nie tak?
Tłumiąc niepokój, Isabella potrząsnęła głową
i naciągnęła ramiączka sukienki, zakrywając się.
- Kocham cię, Leandro... Wiem, że może nie
chcesz tego teraz słyszeć, ale to prawda. Chodzi
o to, że... Nie wiem, co ty do mnie czujesz, a muszę
to wiedzieć. Powiesz mi?
Jej pytanie dotarło do niego. Wiedział, że pożą-
da tej kobiety, ale również jako do matki jego syna
czuje najwyższy szacunek i poważanie. Nie mógł
jednak szczerze powiedzieć, czy naprawdę ją ko-
cha. To było zobowiązanie, którego nie chciał
jeszcze podejmować, mimo że przez ostatnie
osiemnaście miesięcy często o niej myślał. Tak
często, że w końcu postanowił ją odnalezć. Leand-
ro wziął rękę Isabelli i obrócił ją na swojej dłoni,
przyglądając się z przyjemnością jej szczupłym
nadgarstkom. Mimo że serce biło mu z lekkim
niepokojem, podniósł wzrok i spojrzał w jej twarz
z umyślnie uwodzicielskim uśmiechem.
- Mam dla ciebie wiele ciepłych uczuć, Isabel-
lo. Możemy tworzyć dobraną parę, si? Wyczułem
S
R
to już, kiedy cię zobaczyłem po raz pierwszy.
Z jakiego innego powodu szukałbym cię? A to
było jeszcze, zanim dowiedziałem się, że urodzi-
łaś moje dziecko. Jesteś najbardziej czarującą
i piękną kobietą, jaką znam, i jesteś też wspaniałą
matką dla Raphaela. Obiecuję, że będę dla ciebie
najlepszym mężem... Nie będziesz żałować, że za
mnie wyszłaś.
A więc... Nie kocha mnie - stwierdziła. To właś-
nie podejrzewałam. - Wyrwałaby mu rękę, gdyby
nie trzymał jej w żelaznym uścisku, ale spoglądając
mu w oczy - i widząc w nich pragnienie - Isabella
zdecydowała się jednak nie wycofywać w pośpiechu
lub bólu. Zamiast robić scenę, dam mu to, czego
pragnie, czego oboje pragniemy - postanowiła, a po-
tem będę musiała zebrać wszystkie siły, żeby po-
godzić się z tą sytuacją. - Nie była jednak goto-
wa poddać się. Mimo to postanowiła znalezć jakiś
sposób, żeby do niego dotrzeć.
Uniosła dłoń i dotknęła jego twarzy. Przełknęła
swój ból i pozwoliła, żeby ten dotyk wypełnił ją
zmysłowymi doznaniami, wiedząc, że w tym
względzie on na pewno jej potrzebuje.
- Nie mówiłeś czasem, że chcesz być wewnątrz
mnie? - spytała szeptem, w którym słychać było
zaproszenie.
- Dios! - Przycisnął usta do jej warg w moc-
S
R
nym pocałunku. Kiedy po chwili uniósł głowę,
oddychał krótko i szybko, a jego szare oczy płonę-
ły pożądaniem. - Nikt i nic nie powstrzyma mnie
przed kochaniem się dziś z tobą, Isabello!
Chwycił ją na ręce, mocno trzymając, jakby się
bał, że mu ucieknie, i ruszył korytarzami pięknej
finca do ich sypialni...
Isabella trzymała ręce zaciśnięte na mosiężnym
wezgłowiu łóżka, poddając się jego pocałunkom,
które budziły w niej doznania, o których nawet nie
wiedziała, że istnieją. Kiedy podniósł głowę, żeby
na nią spojrzeć, w jego oczach pojawił się wyzy-
wający błysk. Dłońmi rozchylił jej uda, podciągnął
się w górę i wszedł w nią. Isabella jęknęła, pusz-
czając mosiężne pręty i wsuwając palce w jego
włosy. Jego ruchy stawały się coraz bardziej sku-
pione i zaborcze.... aż w końcu krzyknął w speł-
nieniu. Trzymając dłonie na piersiach Isabelli,
położył między nimi głowę. Jej nozdrza wypełnił
zapach miłości. Nigdy nie czuła się tak spełniona
ani tak głęboko związana z żadnym mężczyzną.
Isabella czuła, że Leandro, będąc w jej ramionach,
potrzebuje jej i nawet jeśli walczy z zakochaniem
się w niej, miała nadzieję, że jest to bitwa, którą
przegra...
Leandro poczuł dreszcz, który przeszedł przez
S
R
ciało Isabełli. Powieki opadały mu z wyczerpania
i leniwego spełnienia. Nie miał ochoty rozmawiać.
Chciał tylko leżeć w jej ramionach, czuć bliskość
ciała kobiety i rozkoszować się jej namiętnym
dotykiem. Z wysiłkiem podniósł głowę i uśmiech-
nął się do niej. Usłyszał ciche westchnienie rezyg-
nacji, które wydobyło się z jej ust.
- Co się stało? Sprawiam ci ból? Mam się
przesunąć?
- Nie... Nie o to chodzi. - Spojrzała na niego
ciemnymi oczami i Leandro wstrzymał oddech.
Przypominała mrocznego anioła z wilgotnymi
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ebook @ pobieranie @ pdf @ do ÂściÂągnięcia @ download
Wątki
- Home
- Furey Maggie Artefakty Mocy 3 Artefakt
- Lawrence_Kim_ _HiszpaÄšâskie_wakacje
- Lawrence Kim HiszpaĹski milionerA
- Morgan Sarah Ponowne zarÄczyny
- Kowalewski_WćąĂ˘ÂÂodzimierz_ _Bóg_zapśÂacz
- Burt Guy Bunkier
- 336. Drake Dianne Nagroda dla wytrwaćąĂ˘ÂÂych[1]
- Greg Bear Slant
- Harry Turtledove Crosstime Traffic 02 Curious Notions
- Le Guin Ursula OpowieśÂci orsiniaśÂskie
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- papierniczy.opx.pl
Cytat
Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
Dies diem doces - dzień uczy dzień.