Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

tego, a potem opadła w ramiona Mitcha, zbyt zmęczo-
na, by się śmiać lub płakać.
 Grzeczna dziewczynka  wyszeptał, muskając jej
policzek.
 Jutro przejdę dwa razy tyle, a pojutrze jeszcze
więcej, więc za jakiś tydzień będziesz się musiał
rozebrać  stwierdziła, chwytając go za szyję, gdy
wziął ją na ręce, by zanieść na wózek.  Tylko nie
pomyl tego z naszym drugim zakładem. To dwa różne
pokazy golizny.
Już w wózku, Anna skierowała się w stronę drzwi.
 Wychodzimy?  spytała.  Dziś należy mi się
podwójna porcja sera.  Mitch dogonił ją. Przyjaciółki
poszły ich śladem, zostając jednak w tyle.
 To nie wyglądało na przyjacielski pocałunek 
wyszeptała Sunny, gdy dotarli do samochodu.  I nie
będę go pytać o tę ,,rozbieraną  terapię, choć pewnie
jest niezwykle skuteczna.
 U ciebie czy u mnie?  zapytał Mitch, odwożąc
Annę po kolacji do domu.  Skoro nasi rodzice jeszcze
nie wrócili...
Przeniósł ją z auta na wózek. Robił to teraz zupełnie
odruchowo, nie przejmując się, że przybrała na wadze,
z czym zresztą było jej do twarzy.
Lubił nosić ją na rękach  na więcej na pewno by mu
134 DIANNE DRAKE
nie pozwoliła. Nie winił jej, że odsunęła się od niego po
ich pocałunku. Najważniejsze są ćwiczenia.
Od dwóch miesięcy usiłował walczyć z uczuciami.
Czasem jego duma z jej osiągnięć osiągała takie
rozmiary, że nie mógł zaprzeczyć, że się w niej
zakochał. Mimo to wciąż nie był pewien, czego chce,
bo rozczarowania z przeszłości odcisnęły na nim silne
piętno.
W końcu zabrał się za zabudowę basenu, by Anna
mogła z niego korzystać także w zimie.
 Powiedziałem twojemu ojcu, że się wszystkim
zajmę.
 Nie konsultując tego ze mną?  syknęła, odsu-
wając się od niego. Ralphie przybiegł do niej, by się
przywitać, i nim dotarła do rampy, czekał na nią przy
drzwiach.  Poradzimy sobie z Ralphiem  zakomuni-
kowała Mitchowi.  Sąsiedzi powiedzieli, że może
u mnie zostać przez weekend, dopóki nie wrócą.
 Kiedy ostatnim razem byłaś sama w domu, prze-
straszyłaś się kartki papieru  zauważył Mitch.
Nie chciał jej opuszczać. Może ona jest na to goto-
wa, ale on nie, dlatego przesiedziałby przed jej do-
mem w furgonetce, gdyby musiał.
 Tak, ale od tego czasu minęły dwa miesiące
wytężonej pracy.  Za drzwiami zablokowała Mi-
tchowi przejście.  Wiem, że przede mną długa droga,
ale poradzę sobie. I nie zamierzam nikogo pytać
o pozwolenie.
Zaczynała nareszcie przejmować kontrolę nad swo-
im życiem  w końcu taki był cel rehabilitacji. Coraz
mniej go potrzebowała, zaś on chciał od niej coraz
więcej.
NAGRODA DLA WYTRWAAYCH 135
 Dobrze.
 Nie będziesz mnie od tego odwodził?
Uniósł ręce w geście kapitulacji.
 To nie ja zjadłem dzisiaj prawie całą pizzę. Jakże
bym śmiał sprzeciwić się kobiecie, która to potrafi?
Usuwając się z przejścia, Anna się zaśmiała.
 Chcesz wejść?
 Ale nie potraktujesz tego jako ograniczania two-
jej niezależności?  Wchodząc do domu, pogłaskał
psa.  Ani narzucania ci mojej woli?
 Pozwolę ci myśleć, że tak jest. Ta metoda się
ostatnio sprawdza.  Przejechała do salonu, a tam
przeniosła się na sofę, tak niewielką, że ledwie star-
czało na niej miejsca dla dwóch osób.
Mitch, siadając obok, musiał jej dotknąć. Oczywiś-
cie w trakcie ćwiczeń spędzali wiele czasu blisko
siebie, ale teraz nie wiązało się to z pracą. Pizza,
rozmowa  prawie jak randka. To skojarzenie sprawi-
ło, że Mitchowi zrobiło się gorąco. Po pierwsze, Anna
potrzebuje czegoś więcej niż zwyczajnego związku. Po
drugie, nie bardzo wiedział, w jaki sposób można się
z nią kochać. Bycie z nią może się okazać nieco
skomplikowane, ale już nie wyobrażał sobie bez niej
życia. Rozważał to pod każdym kątem i tylko jedno
wiedział na pewno: że kocha Annę.
 Jakprzyjemnie  wymruczała.  Miło siedzieć na
czymś miękkim po tym wózku.  Na przykład w jego
objęciach. Nie wierzyła, że to się stanie, choć marzyła,
by oprzeć głowę na jego ramieniu.  Dzięki za pomoc
na treningu.
Och, jakże chciała przytulić się do niego. A on
136 DIANNE DRAKE
jedynie myślał o niańczeniu jej, dopóki nie wróci
ojciec.
 Trudno takmusieć planować każdy krok. Z dzie-
ćmi chyba jest podobnie.
 Jest takprzez całe życie. Stawiasz krok i ryzyku-
jesz upadek.
 Tyle że niektórzy boleśniej niż inni się przy tym
rozbijają.
 Więc myśl o tym, co przed tobą, a nie o niepowo-
dzeniach.  Krzyżując nogi, Mitch ułożył się wygod-
nie.  A propos, co u twojego narzeczonego? Nie ze-
szliście się z powrotem?
 To wykluczone  odparła, po czym roześmiała się [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.