Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

rzucisz mnie choć na godzinę, ja tego nie przeżyję, zwariuję...
TRIGORIN
Ktoś może wejść.
Antoni Czechow MEWA
31
ARKADINA
Niech wejdzie. Miłości moja, głowo nieprzytomna, chcesz szaleć, ale ja nie chcę, nie
dam... (śmieje się) Jesteś mój... mój... cały mój. Jesteś taki utalentowany, mądry, najlepszy.
Nie można cię czytać bez zachwytu! Myślisz, że ci schlebiam? No to popatrz mi w oczy...
popatrz... Czy tak wygląda kłamstwo? A widzisz, ja jedna potrafię cię ocenić, ja jedna
mówię ci prawdę, mój najmilszy, cudowny... Pojedziesz? Tak? Nie opuścisz mnie?
TRIGORIN
Nie mam własnej woli... Nigdy nie miałem własnej woli... Apatyczny, miękki, zawsze ule-
gły... Zabierz mnie, wywiez, i nie odstępuj ani na krok...
ARKADINA
Należysz do mnie. (zwykłym tonem, jakby nic nie zaszło) A zresztą, jeżeli chcesz, to zostań. Poja-
dę sama, a ty przyjedziesz pózniej, za tydzień. Rzeczywiście, po co masz się śpieszyć?
TRIGORIN
Nie, jedziemy razem.
ARKADINA
Jak uważasz. Razem, to razem... (pauza)
TRIGORIN
Dziś rano słyszałem śliczną nazwę:  Dziewczęcy Bór ... Przyda się. (przeciąga się) Więc je-
dziemy? Znowu te pociągi, stacje, bufety, kotlety, rozmowy...
(wchodzi Paulina, potem Sorin i Miedwiedienko)
PAULINA
To dla pani ... na drogę... Bardzo słodkie. Może pani będzie miała ochotę...
ARKADINA
Jaka pani dobra... !
PAULINA
Do widzenia, moja kochana! Jeśli coś byto nie tak, niech pani daruje.
ARKADINA (całuje ją)
Wszystko było jak najlepiej, jak najlepiej. Ale płakać nie trzeba.
PAULINA
Ach... ucieka nam życie!
ARKADINA
Na to nie ma rady.
SORIN (w płaszczu)
Już czas... bo się spóznicie i... i w ogóle... Ja już wsiadam. (wychodzi)
MIEDWIEDIENKO
A ja pójdę na stację pieszo... odprowadzę... Piorunem... (wychodzi)
Antoni Czechow MEWA
32
ARKADINA
Do widzenia, moi drodzy. Latem się znów zobaczymy... Nie zapominajcie o mnie. A gdzie
Konstanty... ?
(wychodzi)
Musimy się pożegnać.
(Trigorin szuka czegoś, wchodzi Nina)
TRIGORIN
Jedziemy...
NINA
Czułam, że jeszcze pana zobaczę. Panie Borysie... postanowiłam nieodwołalnie, kości rzu-
cone: zostanę aktorką. Jutro mnie już tu nie będzie... rzucam wszystko, zaczynam nowe ży-
cie... Jadę tam, gdzie pan... do Moskwy. Tam się zobaczymy.
TRIGORIN
Niech pani się zatrzyma w  Bazarze Słowiańskim ... Proszę mnie od razu zawiadomić...
Spieszę się...
(pauza)
NINA
Jeszcze chwilę...
TRIGORIN
Pani jest taka piękna... Co za szczęście wiedzieć, że wkrótce się zobaczymy... Znowu będę
widział te cudowne oczy, ten najpiękniejszy w świecie łagodny uśmiech... Kochana moja...
(pocałunek)
AKT CZWARTY
Między trzecim i czwartym aktem upływają dwa lata. Salon. Wieczór.
MASZA (woła)
Panie Konstanty! Panie Konstanty! Nie ma. Pan Piotr wciąż pyta, gdzie Konstanty... Chwi-
li nie może bez niego wytrzymać...
MIEDWIEDIENKO
Boi się samotności. Co za okropna pogoda! To już od dwóch dni.
MASZA (podkręca knot w lampie)
Na jeziorze jaka fala! Ogromna.
MIEDWIEDIENKO
W ogrodzie ciemno. Należałoby już zburzyć ten teatr nad jeziorem. Stoi goły, ohydny jak
szkielet... Przechodziłem tamtędy wczoraj wieczór i wydawało mi się, że ktoś płacze.
Antoni Czechow MEWA
33
MASZA
Też pomysł... (pauza)
MIEDWIEDIENKO
Maszo, jedzmy do domu!
MASZA.
Tu będę nocować.
MIEDWIEDIENKO
Jedzmy, Maszo! Dzieciaczek jest pewnie głodny.
MASZA
Głupstwo. Matriona da mu jeść.
MIEDWIEDIENKO
Biedactwo. Już trzecią noc bez matki.
MASZA
Jakiś ty się zrobił nudny. Dawniej chociaż filozofowałeś, a teraz tylko: dziecko i do domu,
dziecko i do domu nic więcej nie umiesz powiedzieć.
MIEDWIEDIENKO
Jedzmy, Maszo!
MASZA
Jedz sam. (pauza)
MIEDWIEDIENKO
A więc przyjedziesz jutro?
MASZA (zażywa tabakę)
Przyjadę, przyjadę. Nie nudz...
(wchodzą Trieplew i Paulina; Trieplew niesie poduszkę i kołdrę, Paulina bieliznę pościelowa, potem Trie-
plew podchodzi do biurka i siada)
MASZA
Po co to, mamo?
PAULINA
Pan Piotr chce, żeby mu posłać u pana Konstantego...
MASZA
Ja to zrobię...
PAULINA
Starzy niczym dzieci...
(podchodzi do biurka i patrzy na rękopisy; pauza)
MIEDWIEDIENKO
No, to ja pójdę. Do widzenia, Maszo... (całuje żonę w rękę) Do widzenia, mamo. (chce pocało-
Antoni Czechow MEWA
34
wać)
PAULINA (z irytacją)
Dobrze, dobrze. ! Idz...
MIEDWIEDIENKO
Do widzenia, panie Konstanty.
(Trieplew milczeniu podaje mu rękę; Miedwiedienko wychodzi)
PAULINA (patrzy na rękopisy)
Nikomu z nas ani się śniło, że z pana Konstantego będzie prawdziwy literat. (pauza) Niech [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.