[ Pobierz całość w formacie PDF ]
jej wzburzonej mowie, po błędnym wyrazie oczów i niespokojnych ruchach rąk, po wciskaniu
się jej kolan między moje i po gwałtownym oplataniu mnie ramionami, że jej choroba lada
chwila znowu ją napadnie. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje; ogarnął mnie strach, drżenie
i słabość, które potwierdziły moje podejrzenie, że jej choroba jest zarazliwa. Powiedziałam:
Droga matko, popatrz, coś ze mną uczyniła! gdyby ktoś wszedł...
Zostań, zostań rzekła zdławionym głosem nikt nie wejdzie...
Jednakże usiłowałam wstać i oderwać się od niej i mówiłam:
Droga matko, uważaj, twoja choroba znów cię napadnie. Pozwól, że odejdę...
Chciałam odejść; chciałam, to pewne, ale nie mogłam. Nie czułam się na siłach; nogi ugi-
nały się pode mną. Ona siedziała, ja stałam, ona przyciągała mnie do siebie; bałam się, że
upadnę na nią i zrobię jej krzywdę; siadłam na brzegu łóżka i powiedziałam jej: Droga mat-
ko, nie wiem, co mi jest, niedobrze mi.
Mnie też rzekła ale odpocznij chwilę, to przejdzie, to nic...
Istotnie moja przełożona uspokoiła się i ja również. Byłyśmy obie przygnębione; ja po-
chyliłam głowę na jej poduszkę; ona położyła głowę na moim kolanie, a czoło oparła o moją
dłoń! Kilka chwil trwałyśmy tak; nie wiem, co ona myślała; co do mnie, nie myślałam o ni-
czym, nie mogłam myśleć, byłam cała bardzo osłabiona. Milczałyśmy; przełożona pierwsza
przerwała to milczenie:
Zuzanno, z tego, coś mi powiedziała o swej pierwszej przełożonej, wydało mi. się, że
była ci bardzo droga.
Bardzo.
Nie kochała cię bardziej ode mnie, ale była bardziej kochana... Nie odpowiadasz mi?
Byłam nieszczęśliwa, ona łagodziła moje cierpienia.
Ale skąd się bierze twoja odraza do życia zakonnego? Zuzanno, tyś mi nie wszystko po-
wiedziała.
Wybacz mi, wielebna matko.
To niemożliwe, aby tobie, tak miłej, bo, moje dziecko, bardzo jesteś miła, nawet nie
wiesz, jak bardzo, nikt tego nie powiedział.
Powiedziano mi to.
A ten, który ci to mówił, podobał ci się?
Owszem.
I zakochałaś się w nim?
Ani trochę.
Jak to! twoje serce nic nigdy nie czuło?
Nic.
A więc to nie namiętność, skryta lub nie po myśli twych rodziców, zrodziła w tobie
wstręt do klasztoru? Wyznaj mi; jestem wyrozumiała.
Nie mam ci, droga matko, nic do wyznania w tej materii.
Pytam raz jeszcze, skąd bierze się u ciebie twój wstręt do życia zakonnego?
Z samego tego życia. Nienawidzę jego obowiązków, zajęć, odosobnienia od świata,
przymusu; wydaje mi się, że jestem powołana do czego innego.
Ale z czego to wnosisz?
Z nudy, która mnie gnębi; nudzę się.
Nawet tutaj?
Tak, droga matko, nawet tutaj, pomimo całej twej dobroci dla mnie.
Ale czy nie doznajesz jakichś porywów, pragnień?
73
%7ładnego.
Tak sądzę; wydajesz mi się dziewczyną o charakterze spokojnym.
Dość spokojnym.
Nawet zimnym.
Nie wiem.
Nie znasz świata?
Znam go mało.
Jakiż więc powab może mieć świat dla ciebie?
Tego sobie dobrze nie wyjaśniłam; ale musi jednak mieć dla mnie jakiś powab.
Czy żałujesz wolności?
Tak, i może jeszcze wielu innych rzeczy.
A te inne rzeczy, co to jest? Moja droga, otwórz przede mną serce: chciałabyś wyjść za
mąż?
Wolałabym to, niż być tym, czym jestem; to pewne.
Dlaczego wolałabyś?
Nie wiem.
Nie wiesz?... A powiedz mi, jakie na tobie robi wrażenie obecność mężczyzny?
%7ładnego: jeżeli jest dowcipny i dobrze mówi, słucham go z przyjemnością; jeżeli jest
piękny, zauważę to.
I twoje serce jest spokojne?
Dotychczas nie doznało wzruszenia.
Jak to! gdy mężczyzni wpatrywali się gorąco w twoje oczy, nie odczuwałaś...
Czasami zakłopotanie; zmuszali mnie do spuszczania powiek.
I nie budziło to w tobie niepokoju?
%7ładnego.
A twoje zmysły nic ci nie mówiły?
Nie wiem, co to jest mowa zmysłów.
A jednak mają one swoją mowę.
To możliwe.
I ty jej nie znasz?
Zupełnie.
Jak to... To mowa bardzo słodka, chciałabyś ją poznać?
Nie, droga matko: co by mi z tego przyszło?
Rozproszyłoby to twoją nudę.
A może by ją powiększyło. A poza tym, co znaczy ta mowa zmysłów bez właściwego
przedmiotu?
Mówi się zawsze do kogoś; to niewątpliwie lepsze niż rozmawiać ze sobą, chociaż i to
także ma swój urok.
Nie znam się na tym.
Gdybyś chciała, drogie dziecko, wyłożyłabym ci to jaśniej.
Nie, droga matko, nie. Nie wiem nic i wolę raczej nic nie wiedzieć aniżeli nabyć wiado-
mości, które uczyniłyby mnie może bardziej godną pożałowania, niż jestem. Nie mam żad-
nych pragnień i nie chcę wcale szukać takich, których bym nie mogła zaspokoić.
A czemuż nie mogłabyś ich zaspokoić?
Jakże mogłabym to uczynić?
Tak jak ja.
Jak to, droga matko. Toć przecie nie ma nikogo w tym klasztorze.
Ja jestem, moja droga, ty jesteś.
No to cóż! czym jestem dla ciebie? czym jesteś dla mnie?
Jakaż ona niewinna!
74
O, to prawda, droga matko, że jestem bardzo niewinna i że wolałabym umrzeć niż prze-
stać być taką...
Nie wiem, co w tych ostatnich słowach mogło być przykrego dla niej, ale wywołały w jej
twarzy nagłą zmianę wyrazu; stała się poważna, zafrasowana; ręka, którą trzymała na moim
kolanie, naprzód przestała je naciskać, a potem usunęła się; oczy miała spuszczone. Powie-
działam jej:
Moja droga matko, co mi się przytrafiło? Czyżby mi się wymknęło coś takiego, czym
ciebie uraziłam? Przebacz mi. Korzystam ze swobody, jaką mi dałaś; nie obmyślam tego, co
mam ci do powiedzenia; a przy tym gdybym nawet ważyła każde słowo, nie powiedziałabym
inaczej, może gorzej. Rzeczy, o których rozmawiamy, są mi tak obce! Przebacz mi... Przy
tych słowach zarzuciłam jej ręce na szyję i oparłam głowę na jej ramieniu. Ona objęła mnie i
uścisnęła bardzo czule. Trwałyśmy tak kilka chwil; następnie, odzyskując swą serdeczność i
pogodę, powiedziała mi:
Zuzanno, czy dobrze sypiasz?
Bardzo dobrze odrzekłam zwłaszcza od pewnego czasu.
Czy zaraz zasypiasz?
Zazwyczaj tak.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ebook @ pobieranie @ pdf @ do ÂściÂągnięcia @ download
Wątki
- Home
- Niziurski Edmund Awantura w NiekśÂaju
- Gordon_Barbara_ _Gwiazdy_na_ziemi
- Jennie Adams Kolorowy ptak
- śąuśÂawski Andrzej ZauśÂek pokory
- 138. Anderson Caroline Premia od losu
- Roberts Nora REGUśÂY GRY
- Daria Doncowa Zupa ze zśÂotej rybki
- Caminos de Autorealiz. Sup. Tomo III
- Donna Sterling The Princess and the P.I. (pdf)
- Kraszewski Józef Ignacy PóśÂdiable weneckie
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- speedballing.xlx.pl
Cytat
Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
Dies diem doces - dzień uczy dzień.