Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

wrócił na swoje miejsce.
Dzielny czyn pana Silnej Woli stanowił w pewnej mierze zadośćuczynienie za szkody wyrzą dzone przez
Diabolian generałom Księcia i ich żołnierzom, a także był jednym jeszcze dowodem, że nie było mowy o
wydaniu Ludzkiej Duszy w ręce wroga li tylko z powodu jednej czy dwu porażek. Tak więc i w tym względzie
podcięto skrzydła Diabolusowi - wiadomo bowiem, jak by się był chełpił, gdyby Diabolianom wewną trz miasta
udało się spowodować taki sam zamęt, jaki jemu udało się sprawić wśród oddziałów Księcia i jego generałów w
polu.
Diabolus postanowił jednak raz jeszcze spróbować uderzyć na Ludzką Duszę, pomyślał bowiem tak: "Skoro
udało mi się pokonać ich raz, to może pokonam ich i po raz drugi". Rozkazał więc, by w oznaczonej godzinie
wojsko jego było gotowe do przypuszczenia nowego szturmu na miasto. Tym razem wydał szczególne
polecenie, a mianowicie, aby przede wszystkim skoncentrować atak na Bramę Dotyku i starać się ją wyłamać, i
w ten sposób wejść do miasta. Hasłem, które wydał swoim oficerom i żołnierzom było słowo "Ogień piekielny".
"A pamiętajcie", mówił przy tym Diabolus, "że gdy wtargniemy do wnętrza miasta - a mam nadzieję, że uda nam
się tego dokonać, niechaj wówczas nikt z was nie zapomni danego wam hasła, a na ulicach Ludzkiej Duszy
niechaj rozbrzmiewa wszędzie i nieustannie: ogień piekielny, ogień piekielny, ogień piekielny!" Doboszowi
również wydał rozkaz, aby bez przerwy bił w bęben, chorą żowie zaś otrzymali rozkaz rozwinięcia swoich
sztandarów. Także i żołnierzom swoim Diabolus dodawał odwagi jak mógł, zachęcają c ich do mężnego
wykonania zadania, które stało przed nimi: zdobycia Ludzkiej Duszy.
Przyszła więc noc, i wszystko było przygotowane przez tyrana do rozpoczęcia dzieła. Znienacka uderzył on
wreszcie na Bramę Dotyku i po zażartym boju brama ta stanęła otworem. Prawdą bowiem było, że bramy te były
w istocie słabe i nie było trudno je wyważyć. Gdy udało się Diabolusowi tego dokonać, polecił dwom swoim
generałom - Torturze i Bez-ulgi zają ć w bramie tej stanowiska, on sam zaś usiłował posuną ć się dalej w głą b
miasta. Wypadli na niego jednak generałowie Księcia, a wówczas przekonał się, że nie pójdzie mu tak łatwo, jak
sobie tego życzył. Ale niestety - ponieważ trzej z najdzielniejszych generałów Księcia byli ranni i z tej przyczyny
nie zdolni do usłużenia miastu tak, jak by sobie tego życzyli, a pozostali mieli aż nazbyt pełne ręce pracy,
zmagają c się z Zwą tpiałymi i dowodzą cymi nimi dowódcami, idą cymi w ślad za Diabolusem, musieli wreszcie
ulec przemocy i nie udało im się wypchną ć najeźdźcy poza obręb miasta. Wobec tego wszyscy generałowie
- 99 -
wraz ze swoim wojskiem schronili się w fortecy miasta, to jest na zamku. Uczynili to częściowo dla własnego
bezpieczeństwa, częściowo dla bezpieczeństwa miasta, głównie jednak po to, aby dla Emanuela bronić praw
królewskich do miasta Ludzkiej Duszy - a te, jak wiadomo były zwią zane z panowaniem nad jej zamkiem.
Skoro więc generałowie uciekli do wnętrza zamku, wrogowi udało się już bez napotkania na większy opór zają ć
resztę miasta, a rozchodzą c się po wszystkich ulicach i po wszystkich jego zaką tkach, krzyczeli, stosownie do
rozkazu tyrana Diabolusa: ogień piekielny, ogień piekielny, ogień piekielny! Przez dłuższą chwilę nie można więc
było słyszeć w Ludzkiej Duszy niczego innego jak tylko owe okropne krzyki o ogniu piekielnym i ryk piekielnego [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.