Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

czy jej się tylko wydawało, czy też rzeczywiście przed odbiciem od brzegu spojrzał w jej okno.
Wieczorem Dante, kipiąc ze złości, wyskoczył z motorówki na drewniany pomost prowadzący do
jego rezydencji. Alice i Patrycja nie pojawiły się na lunchu. Nie wiedział, co knuje ta dziewczyna, i nie
ufał jej. Idąc kamiennym chodnikiem, spostrzegł na tarasie sylwetki obydwu kobiet.
Alice ujrzała powracające łodzie i serce zabiło jej mocniej. Pragnęła popłynąć na lunch do Villa
Monas-tero, aby nie dać Dantemu powodu do kolejnych wyrzutów. Jednak Patrycja namówiła ją na
wycieczkę, utrzymując, iż mężczyzni nawet nie zauważą ich nieobecności. Alice czuła się
usprawiedliwiona, jednak przeczuwała, że D'Aquanni uzna jej zachowanie za rodzaj buntu.
- O, już jesteś, Dante! -Patrycja wstała i ucałowała
92
ABBY GREEN
go na powitanie w obydwa policzki. - Twoja urocza Alice zgodziła się uprzejmie przez cały dzień
dotrzymać mi towarzystwa.
- Ach, tak? - rzucił.
Tymczasem zjawili się pozostali mężczyzni. Derek podszedł i przywitał się z żoną.
Alice zaniepokoiła twarda nuta w głosie Dantego i ostry błysk jego oczu. Toteż zaskoczyło ją, gdy
przyciągnął ją do siebie i powiedział cicho i czule:
- Stęskniłem się za tobą, kochanie. Miałaś dołączyć do nas podczas lunchu. - Delikatnie owinął sobie
wokół palca kosmyk jej włosów i dodał żartobliwym tonem: - Igrasz ze mną, Alice?
Wpatrywała się w niego jak urzeczona. Dopiero po chwili uświadomiła sobie, że po prostu odgrywał
przedstawienie na użytek gości konferencji, i potrząsnęła głową.
- Nie wiedziałam, że to był rozkaz. Nie lubię, by mi rozkazywano.
Z uporem zacisnęła usta. Dante pod wpływem nieodpartego impulsu pocałował je władczo. Pocałunek
był krótki, lecz to wystarczyło, by dziewczyna spłonęła rumieńcem.
Uśmiechnął się zimno. Nadeszła pora, by wyjawił swe zamiary.
- Jeszcze przed końcem tygodnia będziemy kochankami - oświadczył.
- Nigdy w życiu! - rzuciła natychmiast bez tchu, przerażona jego spokojną pewnością siebie. - Wy-
kluczone!
Daremnie usiłowała wyswobodzić się z jego objęć.
NAD JEZIOREM COMO
93
W końcu ją puścił, lecz musiała oprzeć się o ścianę, żeby nie upaść.
Objął spojrzeniem jej jedwabną sukienkę, rozpuszczone włosy i proste kolczyki.
- Jesteś stosownie ubrana - stwierdził. - Zaczekaj tutaj, za pół godziny zejdziemy na aperitif.
Pocałował ją raz jeszcze i odszedł. Alice zorientowała się, że inni już wcześniej się oddalili. Rozej-
rzała się i zobaczyła dwie motorówki, podskakujące beztrosko na łagodnie falujących wodach jeziora
Como.
Ostatniego wieczoru tego tygodnia Alice była już istnym kłębkiem nerwów. Ta sytuacja,
zapoczątkowana jej błędnym przypuszczeniem, że Dante jest ojcem dziecka Melanie, niepostrzeżenie
przekształciła się w coś całkiem innego - co dotyczyło obecnie wyłącznie ich dwojga. Wprawdzie
siostra dochodziła do zdrowia w nowym domu, otoczona troskliwą opieką Paola, jednak Alice
czasami o tym zapominała, całkowicie pochłonięta obecnością Dantego - który po tygodniu czułych
spojrzeń, dotknięć i pocałunków wciąż nie uczynił żadnego kroku, by wziąć ją do łóżka.
Spojrzała teraz na niego. Siedział za kierownicą samochodu, którym wjeżdżali do pobliskiego
niewielkiego miasteczka. Ich goście podążali za nimi dwoma luksusowymi busami. Jechali na kolację
do tego samego hotelu, przed którym ujrzała go zaledwie przed tygodniem, nazajutrz zaś mieli
przenieść się do Kapsztadu.
Nie potrafiła dłużej dusić w sobie dręczącego
94
ABBY GREEN
poczucia winy z powodu tego, co usłyszała dziś wcześniej od Patrycji, więc zapytała:
- Dlaczego nie powiedziałeś mi, że samolot, wysłany po moje stroje, w rzeczywistości przede
wszystkim przywiózł dzieci z sierocińca w Mediolanie do ośrodka sportów wodnych nad jeziorem
Como?
Dante zerknął na nią, a potem zwrócił wzrok z powrotem na szosę.
- Ponieważ to nie twoja sprawa, do czego używam mojego samolotu - odparł opryskliwie.
Przeszył ją ból.
- Wiem - rzekła. - Niemniej jednak... szkoda, że mi nie powiedziałeś.
Był zły, że to odkryła, gdyż poczuł się przez to absurdalnie słaby i bezbronny.
- Oszczędz mi swego udawanego zainteresowania. Może inni dadzą się nabrać na łzawą historyjkę o
bezinteresownej pielęgniarce, niosącej pomoc ludom Afryki, ale mnie nie oszukasz. Jestem pewien,
że miałaś w tym jakiś ukryty cel. Musiał być w to zamieszany mężczyzna - może bogaty lekarz? I co
się potem stało? Czy z tobą zerwał? To dlatego wróciłaś do Anglii i wraz z siostrą uknułaś tę intrygę
przeciwko mnie?
Alice z sykiem wciągnęła powietrze. Jego słowa były z jednej strony tak bliskie prawdy, a z drugiej -
tak od niej odległe, że zalała ją fala wściekłości. Jednak tym razem owo uczucie nie było gorące i
gwałtowne, tylko lodowato zimne i przez to dalece silniejsze.
Odwróciła się do Dantego.
NAD JEZIOREM COMO
95
- Cofam to, co przed chwilą powiedziałam. Teraz nie mam już cienia wątpliwości, że twoja rzekoma
filantropia była całkowicie wyrachowana i miała na celu wyłącznie zjednanie ci opinii publicznej.
Obawiasz się, by nie uznano cię za zwykłego żałosnego nuworysza. Poza tym, oczywiście, pragnąłeś
wywrzeć wrażenie na swoich partnerach biznesowych.
Wiedziała, iż ugodziła go celnie, gdyż zacisnął dłonie na kierownicy tak mocno, aż zbielały mu kostki.
Niemal natychmiast pożałowała swych ostrych słów. Godzinę wcześniej Patrycja opowiadała jej z
przejęciem o tym, jak bardzo Dante troszczy się o los dzieciaków z ulicy i sierot, osobiście angażując
się w pomoc dla nich oraz patronując licznym akcjom dobroczynnym, wspierającym bezdomne dzieci [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.