Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

zwichrowanym przez wiatry przeszłości frajerem, który rani
najbliższych, a ona zasługuje na coś o wiele lepszego.
Puścił wreszcie szarą łapkę i wstał. Oczy dziwnie go piekły i
musiał zamrugać kilkakrotnie, zanim odzyskał zdolność widzenia
wyraznie.
 %7łegnaj, Murph  westchnął.  Po jutrzejszej walce znikam.
Troszcz się o nią.
Gdy odchodził, słyszał jeszcze rozpaczliwe drapanie
Murphy ego w drzwi. Zanim jednak złamał się i zaczął znów
błagać, by Kat go wpuściła, odwrócił się na pięcie i zbiegł po
schodach. Tuż przed tym, nim skręcił w alejkę, dobiegło go
przejmujące echo kobiecego płaczu.
Twarz siedzącej za drzwiami Kat była mokra od łez; czuła się
zbyt otępiała, żeby wstać z podłogi. Wysłuchiwanie przez drzwi
wyznań Irola łamało jej serce, jednak nie była w stanie go wpuścić
do środka. Miała ochotę wybaczyć mu wszystko i paść w jego
mocne ramiona w chwili, gdy zapukał. A jednak jednocześnie
właśnie to tak bardzo ją przerażało. Skoro dziś dowiedziała się o
nim czegoś takiego, co mogło czekać ją jutro?
Pociągnęła nosem i otarła oczy wierzchem dłoni. Zciskało ją
w gardle od płaczu od chwili, gdy opuściła parking, ale na widok
własnego kota, starającego się dosięgnąć Irola pod drzwiami, było
jeszcze gorzej.
 Murphy, daj spokój  wychrypiała.  Poszedł sobie.
Poszedł& Odszedł.
Znowu wróciły do niej jego słowa. Rany boskie, on odszedł!
Zniknął!
Gdy tego dnia odjeżdżała spod baru, czuła się zraniona i
obolała. Nie chciała go nigdy więcej oglądać ani z nim rozmawiać,
dopóki nie zaczęła się zastanawiać nad tym, co czuje. Teraz
jednak, gdy dotarło do niej, że może go już nigdy nie zobaczyć&
już nigdy nie poczuć jego dotyku&
Z piersi wydarło jej się głębokie westchnienie i
niepowstrzymany szloch. Miłość& Czy to naprawdę była miłość,
czy może cały czas mamiły ją jej dziewczęce złudzenia o
odnalezieniu mężczyzny, który będzie ją dobrze traktował?
Murphy wreszcie porzucił bezowocne próby wydostania się
na zewnątrz. Otarł się o jej nogi, a potem zaległ na podłodze,
kładąc łepek na szarych łapkach. I to właśnie wtedy Kat zauważyła
leżącą w ich pobliżu saszetkę ze złotym nadrukiem: CHASING
THE MOON CREATIONS. Dobra chwila minęła, zanim dotarło do
niej, że to nazwa tego dziwnego sklepu na dole.
Zerknęła na pasiastego kocura, który był jej powiernikiem,
gdy chciała z kimś porozmawiać.
 Kupił mi prezent  wymamrotała smętnie.  Lenny nigdy
mi nic nie kupował, nawet gdy dopiero zaczęliśmy ze sobą
chodzić.
Murphy usiadł i spojrzał na nią wyczekująco, machając
koniuszkiem ogona. Drżącymi rękami otworzyła sakiewkę i wyjęła
z niej karteczkę, na której napisano: symbole niebieskiego topazu:
lojalność, szczerość, czystość uczuć, wieczna miłość.
Cóż, równie dobrze mógłby jej kupić byle cacko z
Hallmarka. Cokolwiek było w sakiewce, wiedziała, że Irol nie
wybrał tego w ciemno. Obróciła ją w dłoni i przyjrzała się
naszyjnikowi.
Aańcuszek z brązu był przyozdobiony księżycem z
paciorkiem lśniącym jak jasna gwiazda. Tuż obok, na kilku
ogniwach pobłyskiwał niebieski topaz. Ogniwa wydawały się dość
długie, żeby sięgać&
Zaciekawiona, wstała i ruszyła do łazienki. Gdy założyła
naszyjnik i spojrzała na swoje odbicie w lustrze, prawie
zaniemówiła. Księżyc spoczywał perfekcyjnie na jej obojczyku, a
niebieski topaz spływał na jej dekolt, tuż nad piersi. W ten sposób
łańcuszek, na którym był zawieszony kamień, ukrywał  a
przynajmniej odwracał uwagę  od blizny, której tak nienawidziła.
Był idealny. Irol był idealny. Całkiem jakby dla niej
stworzony. To było jasne: kochali się. Dlaczego nie mogła mu tego
wyznać? Od chwili, gdy trafił na to zadupie, nie robił nic poza
troszczeniem się o nią, niezależnie od tego, co nim kierowało.
Kiedy dowiedział się, w jakich jest tarapatach, nie wycofał się, nie
uciekł. Nadal był zdeterminowany jej pomagać i jakimś cudem mu
się to udawało, chociaż ryzykował własne życie.
A jednak mimo wszystko bardziej ruszało ją, że&
zwyczajnie mu na niej zależało. Miała wrażenie, że jest dziwnie
dostrojony do jej potrzeb  zupełnie jakby wiedział, w której
chwili przystopować albo zwyczajnie ją przytulić. Wiedział, kiedy
chce, musi z kimś porozmawiać, nawet jeśli jej samej wydawało
się, że tak nie jest. Dzieliła się z nim kawałkami swojej
przeszłości, których nigdy, przenigdy nie zdradziłaby nikomu
innemu. Gdy przypomniała sobie kilka ostatnich tygodni, dotarło
do niej, że czuła się szczęśliwa i w zgodzie ze sobą tylko wówczas,
gdy on był w pobliżu. Nieważne  kochali się czy oglądali jakiś
gówniany program w telewizji. Liczyło się tylko to, że jest z nim.
Kochała go. I czy on właśnie nie wyznał jej, że kocha ją z
wzajemnością?
 Nie miałem zamiaru się w tobie zakochiwać .  I nie było
odwrotu  wyznał.
Owszem, kochał ją, nawet jeśli nie powiedział tego wprost.
Jednak zamiast zostać, wyznać jej to i próbować wszystko
naprawić, postanowił odejść. Dlaczego? Uznał, że nie jest dla niej
dość dobry. Kat zacisnęła dłonie w pięści, wpijając paznokcie w
ciało. Zaczęła chodzić w tę i we w tę po swoim małym mieszkaniu,
podczas gdy Murphy przyglądał się jej ze zdziwieniem.
 Jak śmie twierdzić, że może mnie zostawić na podstawie
przypuszczenia, że nie jest dla mnie dość dobry?  poskarżyła się
kociakowi.  Nie kumam!
Murphy miauknął żałośnie, co uznała za poparcie swojej
tezy.
 No właśnie!  jęknęła.  Zachowuje się jak ostatni dupek i
jak& jak&  urwała i zamachała gorączkowo rękami w powietrzu
 & zwykły facet!
Wyczerpana pogonią emocji tego wieczoru rzuciła się na
kanapę. Murphy natychmiast przybiegł do niej i otarł się łepkiem o
jej brodę. Głaszcząc go, zastanawiała się, co zrobić. Miała już dość
facetów decydujących o jej przyszłości. I nawet jeśli Irol był
pierwszym, który robił to w dobrej wierze, nie miało to znaczenia.
Dni, kiedy robiła to, czego chcieli inni, dobiegły końca.
Złapała kota i przytuliła go do siebie.
 Jutro, Murphy  wymamrotała  jutro zawalczę o to, czego
chcę. A tym, czego pragnę jest Aiden  Irol O Brien. Teraz. I na
zawsze.
Rozdział 4
Xander nie odzywał się ani słowem, bandażując wokół lewej
dłoni i nadgarstka Irola białą taśmę pewnymi, zdecydowanymi
ruchami. Nie było sensu wcielać w życie planu pokonania
przeciwnika, nad którym pracowali cały ubiegły tydzień, bo Aiden
nie miał go pokonać. Nowy plan polegał na poprowadzeniu dwóch
rund tak, żeby wyglądało na to, że Irol ma przewagę, a potem
podłożeniu się w trzeciej. Po tym wszystko będzie skończone,
włącznie z jego mrzonkami o powrocie do kariery.
Długi zostaną spłacone, dzięki czemu Kat i jej siostra będą
bezpieczne.
Powróci do rzeczywistości po krótkim śnie, w którym marzył
o byciu z Kat. Już na zawsze.
Zwiadomość tego ostatniego dobijała go. Ostatniej nocy
prawie nie zmrużył oka, a zamiast tego poważnie uszczuplił
osobisty zapas szkockiej Xandera. Miał ochotę pić, dopóki nie
będzie nic czuł, jednak wiedział, że taka taktyka się nie sprawdza.
Próbował już tego po śmierci Janey, starając się wymazać
wspomnienia o tym, jak wpada pod koła samochodu kilka metrów
od niego  wówczas nie pomogło. Dostał nauczkę, że nadużywanie [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.