Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

przeszedł mnie dreszcz! Starałam się nie wspominać spotkania z duchem, sprzed prawie
dwóch lat, i miałam nadzieję, \e Zuzia i Julka nie przypomną sobie, \e o nim mówiłam, kiedy
przyszłyśmy ze szkoły. Choćby błagały mnie na kolanach, nie opowiem im nawet kawa-
łeczka, samego początku... Nawet jednego zdania! Chyba umarłabym ze strachu, gdybym
zaczęła o tym teraz mówić.
- Fajnie, \e wróciliście do Polski - uśmiechnęła się Julka do Emmy i pogładziła jej
długie, rude włosy.
- Ja nie wróciłam, ja przyjechałam - sprostowała pół - Angielka stanowczo.
- Nigdy przedtem nie odwiedzałaś babci? - zdziwiła się Zuzka.
- Raz. Byliśmy na Gwiazdkę, i na Sylwestra - przez twarz Emmy znowu przebiegł
cień, a ja ju\ wiedziałam, \e to nie jest dobry temat. Ale było za pózno. - Tata nie lubi babci...
i Polski... Nie chciał tu przyje\d\ać. Mama kilka razy była sama, ale ja i boys nie.
- Czyli dla ciebie to nie jest powrót - powiedziałam. - To początek zupełnie nowego
\ycia.
- Myślałam, \e będzie okropnie - przyznała Emma. - W drugiej klasie, tam, gdzie
zaczęłam chodzić, wszyscy się śmiali, \e dziko mówię. Codziennie płakałam.
- Dziwnie, nie dziko - poprawiłam ją. - Tylko idioci mogą się śmiać z czegoś takiego.
Oni nie znają angielskiego nawet w jednej setnej tak, jak ty. Zmiali się, bo zazdrościli, \e
jesteś z Anglii. śe znasz język i masz fajne ciuchy.
- Niedługo z nich wyrosnę - westchnęła Emma.
- I co z tego? - nie rozumiałam. - Ka\dy wyrasta. Kupisz sobie nowe. U nas jest
naprawdę mnóstwo fajnych sklepów. Mo\e mniej ni\ w Londynie, ale na pewno znajdziesz
coś, co polubisz. Na pewno...
- Nie wiem, czy będzie mnie stać nawet na guziki i gumki do włosów - spuściła wzrok
Emma. - Mama szuka pracy, ale nie wiem, czy znajduje... Czy znajdzie. Myślała, \e będzie jej
łatwiej, kiedy jechałyśmy. Zna angielski, naprawdę mówi jak Angielka... Ale to nic tu nie
znaczy. Ju\ nie znaczy.
- Jak twoja mama wyje\d\ała do Anglii, przed maturą, to niewiele osób znało dobrze
obce języki - przytaknęła Zuzka. - Wtedy to wystarczało, \eby znalezć świetną pracę. Ale
teraz trzeba mieć wykształcenie i doświadczenie... A czasami to i tak za mało. Wiem coś o
tym, mój tata ciągle ma problemy...
- Mama nie ma nawet matury - westchnęła Emma. - Nikt nie chce jej przyjąć.
- Na pewno coś znajdzie - przytuliłam ją tak, jak przytulała mnie babcia, kiedy miałam
kłopoty. - Przecie\ ma du\e doświadczenie. Tyle lat w dobrej agencji reklamowej w Londynie
to jest coś.
- Ona nie ma... nie ma taki dokument... \aden dokument...
- Nie ma świadectwa pracy? - zgadłam. - Ale ma swoje rysunki, tak? Mówiłaś, \e
rysowała.
- Ale tata się podpisywał, \e to wszystko jego - Emma chyba ju\ nie lubiła swojego
ojca. - Ona była w domu jak więzień, nigdzie prawie nie chodziła, tylko rysowała dla niego.
Ale nigdy nie była napisana, \e jest autor.
- Nie podpisał jej jako autorki - nasza lekcja polskiego rozwijała się mimochodem
całkiem niezle. - No, to jest załatwiona... Nie udowodni, \e coś w Anglii robiła! A kto
zatrudni kobietę bez matury i bez jakiegokolwiek doświadczenia?
- Mama te\ mówi, \e nikt - pokiwała głową Emma, zaciskając usta. - Ale się nie
poddaje. Jest taka... taka...
- Taka dzielna - podsunęłam. - Ale przecie\ twój tata ma firmę, dobrze zarabia. Chyba
będzie wam płacił wysokie alimenty?
- Mama powiedziała, \e nic od niego nie chce, \e poradzi sobie sama - Emma
najwyrazniej nie była zachwycona tym, \e pani Adams uniosła się honorem.
- No to witamy w klubie niezamo\nych - uśmiechnęła się Zuzia. - śadnej z nas nie
powodzi się zbyt dobrze. Moja mama jest nauczycielką, tata aktorem sprzedającym
ubezpieczenia, z reguły bez powodzenia. Mama śaby ma gabinet weterynaryjny po drugiej
stronie domu, ale często lituje się i leczy zwierzęta za darmo, jak doktor Dolittle. A jej tata...
- No ale rodzice Julki nie są biedni - przerwała nam Emma w pół zdania. Czy coś się
zmieniło w tym tygodniu na liście najbogatszych Polaków?
- Słucham?! - miałam wra\enie, \e tym razem to ja przestałam rozumieć po polsku. -
Rodzice Julki...
- Rodzice Julki są ubodzy - powiedziała Zuzia zdecydowanie. - Prawda, Julka? No
powiedz, jesteś przecie\ najubo\sza z nas wszystkich! Nie stać cię nawet na porządne buty!
- Julia ydziebełko - powiedziała Emma powoli. - Widziałam twoje foto... zdjęcie. Mój
tata robił kampanię reklamową dla firmy twojego taty. Du\ą kampanię, rok temu. Poznali się
w Milano, polubili...
- W Mediolanie - poprawiłam ją odruchowo, chocia\ nie miało to w tej chwili
najmniejszego znaczenia. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.