Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

psychicznie, że w szkole są kłopoty z matematyką, a ten mąż wcale się dla niej nie
nadaje, a na studiach jest właśnie sesja egzaminacyjna, więc trzeba wziąć taksówkę i
posłać ją na ten egzamin razem z pielęgniarką i lekarstwami, wiesz także wszystko o jej
sercu: że ma za wąskie ujście w zastawce albo za szerokie (jak za wąskie - to jest
niedokrwienie, a jak za szerokie - to krew zalega i nie wypływa na obwód), patrzysz na nią
i kiedy jest taka ładna, wątła, z różową cerą, to znaczy, że krew zalega na obwodzie i
nastąpiło rozszerzenie drobnych naczyń podskórnych, a jak jest blada i tętnią jej naczynia
na szyi, to ma za szerokie ujście aortalne... Wszystko o nich wiesz i są ci najbliżsi przez te
parę dni śmiertelnego niebezpieczeństwa. Ale potem poprawiają się, wychodzą do domu,
zapominasz ich twarze, przywożą kogoś nowego i już tylko ten ktoś jest najważniejszy.
Parę dni temu przywiezli siedemdziesięcioletnią staruszkę z niedomogą. Profesor
zoperował ją, była to naprawdę ryzykowna operacja - w ostrej niedomodze krążenia.
Zasypiając modliła się:  Panie Boże - mówiła - pobłogosław ręce pana profesora i myśli
lekarzy z Pirogowa . ( Lekarze z Pirogowa - to właśnie my, ja i Aga %7łuchowska.)
No powiedz, komu, poza moją pacjentką - staruszką, przyszłoby do głowy modlić
się o moje myśli?
Czy nie najwyższy już czas na odrobinę porządku? Ludzie przecież będą
oczekiwać od nas jakichś liczb, dat, danych o ilości wojsk i stanie uzbrojenia. Ludzie są
bardzo przywiązani do powagi faktów historycznych i do chronologii.
Na przkład: powstańców jest 220, Niemców - 2090.
Niemcy mają lotnictwo, artylerię, pojazdy pancerne, miotacze min, 82 karabiny
maszynowe, 135 pistoletów maszynowych i 1358 karabinów, na jednego powstańca
(według relacji zastępcy, Komendanta powstania) przypada 1 rewolwer, 5 granatów i 5
butelek zapalających. Na każdy teren 3 karabiny. W całym getcie są dwie miny i jeden
automatyczny pistolet.
Niemcy wkraczają 19 kwietnia o czwartej. Pierwsze walki: plac Muranowski,
Zamenhofa, Gęsia. O drugiej po południu Niemcy się wycofują, nie wyprowadziwszy na
Umschlagplatz ani jednego człowieka. ( Myśmy wtedy jeszcze uważali to za bardzo
ważne, że tego dnia nikogo nie wywiezli. Uważaliśmy to nawet za zwycięstwo .)
20 kwietnia: do południa Niemców nie ma (przez całe dwadzieścia cztery godziny
nie ma w getcie ani jednego Niemca!), wracają o drugiej. Podchodzą pod teren fabryki
szczotek. Próbują otworzyć bramę. Wybucha mina, wycofują się. (To jest jedna z tych
dwóch min, które są w getcie. Druga, na Nowolipiu, nie wybuchła.) Wdzierają się na
strych. Michał Klepfisz zasłania sobą niemiecki automat, grupa się przebija - radiostacja
 Zwit nadaje potem wiadomość, że Michał padł na polu chwały, i odczytują rozkaz
Sikorskiego o odznaczeniu go Krzyżem Virtuti Militari, V klasy.
Teraz jest scena z trzema oficerami SS. Z białymi kokardami i opuszczonym
automatem proponują zawieszenie broni i wycofanie rannych. Powstańcy strzelają do
oficerów, ale nie trafiają żadnego.
W książce amerykańskiego pisarza, Johna Herseya,  The Wall , jest ta scena
opisana bardzo dokładnie.
Felix, jeden z wyimaginowanych bohaterów, opowiadał o niej z zakłopotaniem.
Drzemie w nim jeszcze - pisze autor - tak typowa dla zachodnioeuropejskiej tradycji
tęsknota za regułami gry wojennej i przestrzeganiem zasad  fair play w śmiertelnej
walce...
Strzelił do esesmanów Zygmunt. Mieli tylko jeden karabin, a Zygmunt strzelał
najlepiej, bo zdążył przed wojną odsłużyć wojsko. Edelman, widząc zbliżających się
oficerów z białymi kokardami, powiedział:  Strzelaj - i Zygmunt strzelił.
Edelman jest jedynym żyjącym człowiekiem spośród tych, którzy uczestniczyli w
owej scenie - w każdym razie, którzy uczestniczyli po stronie powstańców. Pytam, czy
odczuwał zakłopotanie, naruszając tak typowe dla zachodnioeuropejskiej tradycji reguły
wojennego  fair play .
Mówi, że nie odczuwał zakłopotania, ponieważ trzej Niemcy, to byli dokładnie ci
sami, co wywiezli już do Treblinki czterysta tysięcy ludzi, tyle tylko, że przyczepili sobie
białe kokardy...
(Stroop wspominał w swoim raporcie o tych parlamentariuszach i o  bandytach ,
którzy do nich otworzyli ogień.
Wkrótce po wojnie zobaczył Stroopa.
Prokuratura i Komisja do Badania Zbrodni prosiły go, żeby w konfrontacji ze
Stroopem ustalić jakieś szczegóły: czy tu był mur, czy tam była brama, takie detale
topograficzne.
Siedzieli za stołem - prokurator, przedstawiciel Komisji i on - i do pokoju
wprowadzono wysokiego mężczyznę, starannie ogolonego, w wyczyszczonych butach.
Stanął przed nimi na baczność - ja też wstałem. Prokurator powiedział Stroopowi, kim
jestem, Stroop wyprężył się, stuknął obcasami i zwrócił głowę w moją stronę. To się w
wojsku nazywa  oddawać honory wojskowe czy coś w tym rodzaju. Zapytano mnie, czy
widziałem, jak zabijał ludzi. Powiedziałem, że nigdy na oczy nie widziałem tego człowieka,
oglądam go po raz pierwszy. Potem pytano mnie, czy możliwe, że w tym miejscu była
brama, a stamtąd szły czołgi, bo Stroop tak zeznaje, i to im się z czymś nie zgadza.
Powiedziałem:  Możliwe, że w tym miejscu była brama, a stamtąd szły czołgi . Było mi
przykro. Ten człowiek stał przede mną na baczność, bez pasa, i miał już jeden wyrok
śmierci. Jakie to miało znaczenie, gdzie był mur, a gdzie brama, chciałem jak najszybciej
wyjść z tego pokoju.)
Odeszli parlamentariusze (Zygmunt, niestety, chybił), wieczorem wszyscy zeszli do
piwnic.
W nocy przybiega chłopiec z krzykiem, że się pali. Wybucha panika...
Przepraszam.  Przybiega chłopiec z krzykiem... to nie jest poważna historyczna
relacja. Podobnie jak fakt, że w piwnicy po okrzyku chłopca kilka tysięcy ludzi zrywa się w
panice, wzbija się piach, świece od tego gasną i chłopca trzeba szybko przywołać do
porządku. To zanadto szczegółowe, jak na historię... Po chwili ludzie uspokajają się:
widzą, że ktoś rządzi. ( Ludzie zawsze powinni myśleć, że ktoś tutaj rządzi .)
A więc Niemcy zaczynają podpalać getto. Rejon fabryki szczotek stoi już w
płomieniach, trzeba się przedrzeć przez te płomienie do getta centralnego.
Kiedy pali się dom, to najpierw wypalają się podłogi, a potem spadają z góry
płonące belki, ale między jedną belką a drugą mija kilka minut i wtedy właśnie należy
przebiec. Jest potwornie gorąco, aż topi się rozsypane szkło i asfalt pod nogami. Biegną
między tymi spadającymi belkami przez płomienie. Mur. Wyłom w murze, przy nim
reflektor.  My nie pójdziemy .  To zostańcie... , strzał w reflektor, biegną. Podwórko,
sześciu chłopców, strzały, biegną. Pięciu chłopców, grób, Stasiek, Adam,
 Międzynarodówka ...
Jeszcze coś: tego samego dnia, kiedy wykopano grób i cichutko odśpiewano
pierwszą zwrotkę, trzeba było przedostać się piwnicami do drugiego domu. Czterech ludzi
poszło wybić przejście, a na górze stali Niemcy i wrzucali granaty do piwnicy. Zaczął się
przedostawać dym, czad, więc kazał natychmiast zasypać otwór. W otworze jeszcze był
jeden z chłopaków, ale ludzie zaczynali się dusić, więc nie można już było na niego
czekać. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.