Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

pokrewieństwa?
 Tak, i żaden ze sprawców nie jest skłonny zapłacić rodzinie zmarłego pieniędzy jako
zadośćuczynienia, ani też nikt z rodziny zabitego nie chce przyjąć pieniędzy zamiast krwi. I
tak zbrodniczy czyn rodzi inny występek, aż w końcu obydwa plemiona same wyniszczą się
nawzajem. Czy wiesz, czego dotąd brakowało waszym plemionom?
 Na Allacha! Skąd mam to wiedzieć?
 Brakowało wam prawdziwych władców. Mądrych i wyrozumiałych mężów, którzy
jako rozjemcy zatroszczyliby się o pokojowe zakończenie tej poplątanej pajęczyny zemsty.
Takich, którzy myśleliby o przyszłości plemienia zamiast o wojnach i łupach. Cóż za zysk
byłby dla was w tym, że zabilibyście teraz Beni Suef, i wrócilibyście do waszego duaru z ich
dobytkiem i ich stadami? Czy patrząc w przyszłość nie jest korzystniejszym zakopanie topom
dawnych nienawiści i zawarcie z nimi przymierza? Czyż nie byłoby pożądanym, aby wasi
synowie żenili się z ich córkami i obydwa plemiona wkrótce stopiły się w jedno?
 Przez twe słowa przemawia mądrość.
 W ten sposób stalibyście się jednym wielkim plemieniem, którego nie sposób
pokonać.
 Ale Beni Suef nigdy nie zgodzą się na taki układ.
 Będzie to zależało tylko od was. Teraz możecie ich do tego zmusić. Pokonaliście ich i
możecie postawić im warunki pokoju. Właśnie mówiłem o tym, że im także brakowało
prawdziwego szejka. Szejk Beni Suef nie żyje. Również jego zięć. Dlaczego nie moglibyście
narzucić im nowego szejka. Musi być mądry i taktowny. Wiesz, o kim teraz myślę?
 Nie, sidi.
 O tobie. Jeżeli potrafisz rządzić, twe imię będzie znane i powtarzane nawet daleko
stąd.
Oczy Hilala rozbłysnęły.
 Efendi, jesteś mężem, z którym nikt nie może się równać. To co czynisz, to zawsze
bohaterski czyn; to co mówisz, to słowa, które brzmią jak gdyby wymawiały je usta Proroka.
Jeszcze nie wróciliśmy na swoje dawne pozycje, gdy usłyszeliśmy z duaru Beni Suef
głośne, żałosne zawodzenia. To Hulam ogłosił to, o czym go powiadomiliśmy. Z pewnością
nie było ani jednej rodziny, z której nie wyruszyłby przeciw Beni Sallah choć jeden
wojownik. I wszystkie z napięciem oczekiwały teraz tej najgorszej wiadomości. Kobiety
biegały ze swoimi dziećmi wokół obozu i zanosiły się płaczem, a mężczyzni zebrali się na
placu obrad.
Po pół godzinie pojawiło się między namiotami siedmiu mężczyzn. Na czele kroczył
stary Hulam. Szli z trudem utrzymując godną postawę i dokładnie musztrowali wzrokiem
nasze zwierzęta. Chcieli dojrzeć między nimi jakiegoś wielbłąda, którzy wcześniej był
własnością ich plemienia.
Hulam skierował na mnie spojrzenie pełne wyrzutu.
 Efendi, twoje słowa zapowiedziały nadejście wielkiego nieszczęścia. Nasi synowie nie
żyją, nasi ojcowie i bracia leżą zabici na piasku pustyni. Maschallah kanwa ma lam jasza
Allah lam jekun, stało się tak, bo zechciał tak Allach, nie zdarzyłoby się tak, gdyby Allach
chciał inaczej! Jego drogi są niezbadane. Nie możemy działać niezgodnie z jego wolą, bo
jesteśmy wiernymi zwolennikami jego Proroka. Poddajemy się.
Spojrzałem na niego badawczo. Ton jego słów był zupełnie inny niż poprzednio. Czyżby
tak szybko pogodził się z tym, co nieuchronne? Ten człowiek nie wzbudzał zaufania.
 Chcecie się więc poddać i przyjąć nasze warunki?
 Tak.
 Bez żadnych ukrytych zamiarów?
 Cóż moglibyśmy przed wami ukryć, gdy macie nad nami taką przewagę?
 Cóż! Podstęp ma czasami przewagę nad siłą.
 Możesz nam zaufać.
Zabrzmiało to szczerze i prostodusznie, ale nie dałem się zmylić.
 Dobrze. Spróbuję wam uwierzyć. Jest was tu siedmiu. Ile głów liczy rada starszych?
 Dwudziestu ośmiu.
 Niech więc jeden z was zawróci, aby przywołać pozostałych. Chcę uzgodnić z wami
to, czego możemy od was zażądać, aby wasze plemię nie zostało doszczętnie wyniszczone.
Chcę to uczynić zanim wkroczymy do waszego duaru.
Moje słowa zabrzmiały obiecująco. Dawały nadzieję, że nie chcieliśmy zawładnąć całym
ich dobytkiem. Starzec chciał się oddalić ucieszony, aby wydać odpowiednie rozkazy.
 Powiadom również wszystkich, aby mężczyzni i chłopcy, którzy skończyli już dziesięć
lat, zebrali się na placu  doda łem.  Muszę ich policzyć, aby wiedzieć, ile musimy
zostawić wam broni. Syn pustyni musi mieć nóż, pistolet lub strzelbę. Możecie zachować tyle
broni, ile potrzebujecie.
Wyznaczony posłaniec oddalił się pospiesznie. Widać było po nim, że był bardzo z moich
warunków zadowolony. Ojciec szejka powiedział: [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.