Dawno mówią: gdzie Bóg, tam zgoda. Orzechowski

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

podstaw, żeby oskarżać ich o zniszczenie samochodu. %7ładnych świadków, żadnych dowodów
 jednym słowem nic. Ma ich pan zostawić w spokoju.
 To nie Case ich zaczepił  oburzyła się Maddie.  To Danny zaczął...
Case mocniej zacisnął palce na jej ramieniu.
 Pozwól, że będę mówił za siebie.
 Nie chcemy tu żadnych kłopotów, szeryfie  szybko wtrącił się Jackson.  Przyszliśmy
się tylko zabawić.
Szeryf przybrał mentorską minę, której Maddie serdecznie nienawidziła.
 Wydaje mi się, że dorośli ludzie powinni mieć coś mądrzejszego do roboty niż zabawa
w parku, no ale to oczywiście wasza sprawa. Proszę stąd odejść i nie robić zamieszania.
Case przez niepokojąco długą chwilę patrzył szeryfowi w oczy, a potem nagle odwrócił
się do niego plecami.
 Chodzmy!  powiedział, biorąc Maddie za rękę.
 Człowieku  mruknął Jackson, kiedy wmieszali się w tłum  ale ty sobie umiesz
zjednywać przyjaciół.
 Moim zdaniem Case zasługuje na pochwałę  broniła go Jill.  Ktoś wreszcie powinien
spuścić Danny emu porządne lanie, a McAdams to nadęty osioł. Case nie będzie się im
podlizywał.
Jackson zaczerwienił się.
 No tak, ale Case nie prowadzi tu interesów. Może stąd wyjechać, kiedy zechce. Chyba
nie muszę ci przypominać, że Cooper jest najpoważniejszym klientem waszego banku. Na
jego jedno słówko Peacock natychmiast cię wyleje.
 Niech tylko spróbuje!  powiedziała Jill, ale mina jej zrzedła.
 To sprawa między mną a nimi  oświadczył Case.  %7ładne z was nie musi się w to
angażować.
 To już zaczyna być śmieszne  stwierdziła Maddie.  Jesteś na to za poważny, Case,
żeby się wdawać w awantury ze smarkaczami. I nie ma powodu kłócić się z McAdamsem.
Lepiej trzymaj się od nich z daleka. Tak jak większość ludzi w Mitchell s Fork.
 Z rozwydrzonej młodzieży wyrastają pózniej dorośli przestępcy. A poza tym, nie
możecie lekceważyć władz waszego miasta. Co zrobicie, jeżeli naprawdę będzie wam
potrzebna policyjna ochrona? Albo jeśli zechcecie mieć swój udział we władzach miejskich?
 Dotąd jakoś sobie radziliśmy.  Maddie wzruszyła ramionami.
 Może.  Case zdegustowany potrząsnął głową.  Ale to wcale nie znaczy, że musi mi
się to podobać.
 Wystarczy, że to zaakceptujesz.
Coś w spojrzeniu Case a mówiło jej, że nie dał się przekonać. Z westchnieniem
pomyślała, że czekają ich trudne chwile.
Wieczorem zaczęły się tańce. Miejscowa orkiestra country przygrywała ze sceny, a za
parkiet posłużyła mocno zadeptana arena.
 Nigdy dotąd nie tańczyłem w parku  stwierdził Case, wywijając z Maddie skoczną
polkę.
 Szybko się uczysz  uśmiechnęła się do niego.
Po następnym tańcu wrócili do stolika, przy którym siedzieli już Jackson, Jill oraz
kuzynka Maddie  Lisa ze swoim nowym znajomym Charliem Campbellem i blizniętami.
Case natychmiast zaczął rozmowę ze wszystkimi, jakby znał ich już od dawna.
Maddie zauważyła, że cierpliwie odpowiadał na wszystkie pytania. Po raz setny
wyjaśniał, że pracował dawniej w służbach specjalnych, ale przeszedł na rentę, że planował
otworzyć agencję doradztwa finansowego, że owszem, kupił dom Fieldingów i zamierza na
stałe osiąść w Mitchell s Fork. Za każdym razem kiedy to mówił, wszyscy wymownie
spoglądali na Maddie. W końcu przestała zwracać na to uwagę. Niech sobie myślą, co chcą.
Ona przecież nie musi się przed nimi tłumaczyć.
Jeff siedział naprzeciwko Case a i wpatrywał się w niego z zachwytem. Widać było, że
uważa go za bohatera. Maddie rozumiała chłopca. Jego ojciec opuścił rodzinę i zerwał z nią
wszelkie kontakty, kiedy Jeff był jeszcze bardzo mały. A poza tym Jeff nie był zachwycony
nowym przyjacielem matki, którego Maddie uważała za miłego, nieodpowiedzialnego lenia.
Kilka osób zatrzymało się przy ich stoliku, żeby ukradkiem pogratulować Case owi
starcia z szeryfem, a przy tym życzliwie go ostrzec.
 Wdepnąłeś w gniazdo os, chłopcze  szepnął mu do ucha fryzjer Hank.  Chyba nie
chcesz zaczynać z Cooperem i jego ludzmi?
Case podziękował mu za uwagi i obiecał, że wkrótce przyjdzie się ostrzyc.
 Nikogo nie słuchasz  powiedziała Maddie z wyrzutem. Case uśmiechnął się i lekko
pocałował ją w usta.
 Ależ słucham  zapewnił ją.  Przestań się martwić.
Ten ukradkowy pocałunek zauważyło wiele oczu. Maddie spuściła wzrok i zaczęła sączyć
colę.
Orkiestra zagrała wesoły, ludowy kawałek. Jackson pociągnął Jill na parkiet. Maddie
przyglądała im się przez chwilę, a potem głośno chrząknęła i trąciła Lisę, bo zauważyła ojca,
tańczącego z nauczycielką.
 Dobrana para  powiedziała Lisa z uśmiechem.  Chyba będziesz miała macochę,
Maddie.
 Mona jest bardzo miła, a ojciec już wystarczająco długo był sam. Dzięki niej znowu jest
szczęśliwy  odpowiedziała Maddie, czując, że Case słucha ich z uwagą.
Zcisnął Maddie za rękę. Podobała mu się jej odpowiedz. Nagle Lisa zmarszczyła brwi.
 Patrzcie, kto tam jest obok nich  mruknęła.  Burmistrz Sloane za swoją żoną. Ten
facet tańczy, jakby miał w tyłku kaczan kukurydzy. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jungheinrich.pev.pl
  • Wątki

    Cytat


    Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
    Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
    Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
    De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
    Dies diem doces - dzień uczy dzień.