[ Pobierz całość w formacie PDF ]
życie w wypadku? Był to jedyny osobisty przedmiot w pokoju.
Liza usiadła na sofie obitej szarym aksamitem i wtuliła się w poduchy.
Słuchając muzyki myślała o Normanie. Jaką zmęczoną twarz miał w
szpitalu.
To dziwne pomyślała i mimowolnie westchnęła. Za każdym
razem, gdy wydaje mi się, że znam już trochę Normana Hartleya, coś się
zdarza i on jawi mi się w zupełnie innym świetle. Zatroszczył się o cudze
dziecko. Bardzo przejął się tym wypadkiem.
Przypomniała sobie opinię Michelle na temat Normana. Takie
zachowanie, jakie widziała u niego dzisiaj, nie pasowało wcale do rzekomo
bezdusznego mężczyzny. Sprawa była coraz bardziej zagmatwana. Liza
robiła sobie wyrzuty.
RS
48
Najchętniej poszłaby do domu. W jakiś sposób cały plan wydał jej się
zbyt wyrafinowany, zbyt podły. Jak mogła dalej zajmować się tą sprawą,
skoro od dawna miała wątpliwości?
Musiała porozmawiać z Michelle. Niech sama odkryje, co on zamierza,
pomyślała Liza. Coraz bardziej popadała sama z sobą w konflikt. Co miała
począć?
Wstała, podeszła do okna i rozciągnęła zasłony. Na zewnątrz było
ciemno. Jedynie księżyc i gwiazdy świeciły jasno i wyraznie. Liza stała jak
zauroczona i wpatrywała się w nocne niebo.
Nagle poczuła rękę Normana na swoim ramieniu i błogie uczucie
ogarnęło jej ciało. Poczuła delikatny zapach wody po goleniu. Nie miała
odwagi poruszyć się, gdyż Norman stał tuż za nią.
Wspaniała noc, prawda? zapytał ochrypłym głosem.
Tak, cudowna wymamrotała.
Przez chwilę stali tak w zupełnej ciszy. Czuła nieodpartą siłę
przyciągania Normana. Jednak brak doświadczenia peszył ją bardzo.
Bliskość tego mężczyzny tak ją oszołomiła, że zmiękły jej kolana.
Usiłowała odsunąć się od Normana, ale ten wzmocnił uścisk ręki na jej
ramieniu. Następnie drugą ręką objął ją wpół i delikatnie odwrócił do siebie.
Liza usilnie patrzyła w dół, gdyż wiedziała, że oczy ją zdradzają.
Norman podniósł jej brodę, tak że ich spojrzenia się spotkały. Z wyrazu
jego oczu zorientowała się, że odgadł jej uczucia. Krew napłynęła jej do
twarzy.
Norman pochylił się. Znalazł jej usta i zaczął je czule całować. Gdy
pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny, Liza zapłonęła silnym
pożądaniem. Objęła go rękami za szyję, przytuliła się mocno do niego i
odpowiedziała na jego pocałunki.
Jęknęła, gdy jego usta ześlizgnęły się na jej szyję. Całe jej ciało przeszył
gorący dreszcz. Oddychała gwałtownie. Wstydziła się, że nie może się
opanować.
Liza, słodka Liza szeptał ochryple Norman.
Norman...
Ponownie przetoczyła się przez nią fala gorąca. Bezwolnie poddała się
namiętności. Gdy Norman znowu całował jej usta, odczuła takie
podniecenie, że ogarnął ją strach. Musiała to przerwać! Opuściła ręce i
gwałtownie wyrwała się z miłosnego upojenia.
Norman natychmiast uwolnił ją z uścisku. Patrzył na nią jednak z
tęsknotą. Co się stało, Lizo? zapytał cicho.
W jej oczach pojawiły się łzy.
RS
49
Myślę, że będzie lepiej, jeżeli już pójdę do domu. Spojrzał na nią
niedowierzająco.
Przykro mi... myślałem... Sądziłem, że ty też tego pragniesz?
zamilkł na moment. To był błąd kontynuował. Byłaś dziś wieczór
taka miła, taka wyrozumiała, że nie mogłem się powstrzymać. Wybaczysz
mi? popatrzył na nią proszącym wzrokiem.
Tak, oczywiście wyszeptała i odgarnęła włosy z twarzy.
Nie musisz odchodzić. Obiecuję, że będę nad sobą panować.
Norman przycisnął jej rękę do swoich ust.
Liza była jeszcze całkiem oszołomiona.
Norman, może raczej powinnam pójść.
Jeszcze nic nie jadłaś. Na pewno jesteś głodna. Ja na przykład
umieram z głodu czekał na jej reakcję, ale Liza nic nie powiedziała.
Mam kilka steków dorzucił.
Liza podeszła do sofy i usiadła. Norman najpierw obserwował ją
badawczo, a potem dołączył do niej; była mu wdzięczna, że nie usiadł zbyt
blisko.
Nie powinienem był cię całować, Lizo, tym bardziej że taka ufna
przyszłaś tu ze mną. Nie wiem, jak mam ci to wytłumaczyć. Nie
wyobrażasz sobie, ile to dla mnie znaczyło, że zobaczyłem cię w szpitalu.
Moje ostatnie wspomnienie ze stacji pogotowia ratunkowego było straszne.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ebook @ pobieranie @ pdf @ do ÂściÂągnięcia @ download
Wątki
- Home
- Forester C.S. (06) Szczesliwy powrot
- Jordan_Penny_ _Szczesliwe_dzie
- Goldrick_Emma_ _Podwojne_szczescie
- Fielding_Liz__ _Ogrod_szczescia
- Jordan_Robert_ _Kolo_Czasu_t_2_cz_2_ _Kamien_lzy
- Amberlake_Cyrian_ _Domino_01_ _Tatuaz_nocy
- Baxter Mary Lynn W_rytmie_serca
- Strugaccy Arkadij i Borys Historia przyszśÂośÂci 1. W krainie purpurowych obśÂoków
- Ilona FelicjaśÂska Wszystkie odcienie czerni
- Jo Clayton Duel of Sorcery 01 Moonscatter
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- missremindme.htw.pl
Cytat
Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
Dla cierpiącego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiącego psychicznie - przyjaciel. Menander
Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
Dies diem doces - dzień uczy dzień.