[ Pobierz całość w formacie PDF ]
mykajÄ…c drzwi.
Kiedy wyszła z pokoju, już na nią czekał. Uśmiech
nął się i wziął od niej dziecko, by ułożyć je w nosi
dełkach.
Po drodze do Windoverów nie rozmawiali o mał
żeństwie. Marissie przyszło do głowy, że może się my
li, porównując Davida z byłym mężem.
Zjedli smacznÄ… kolacjÄ™ we francuskiej restauracji,
w której przygrywał pianista, a na stolikach płonęły
świece. Dziewczyna miała ochotę wrócić na ranczo
i rzucić się Davidowi w ramiona.
- Możemy pójść potańczyć albo jechać do domu.
- Jedzmy do domu - zdecydowała.
David podał jej płaszcz i opuścili restaurację. Po
drodze rozmawiali o ranczu i Autumn. Marissa przez
cały czas myślała, że kiedy tylko przestanie być po
trzebna jako niania, będzie musiała się z nim rozstać.
- Musimy odebrać małą - zauważyła.
- Odbierzemy. Chciałbym najpierw coś ci pokazać.
W połowie drogi do domu skręcili w pole i auto
zaczęło podskakiwać na nierównościach terenu.
- Dokąd jedziesz? Zniszczysz samochód.
- Nie ma innego sposobu, by ci pokazać to, co chcę.
W końcu wjechali na wzgórze i zatrzymali się pod
wysokim dębem. Mężczyzna wyłączył silnik, wysiadł.
- Chodz tutaj - powiedział.
Marissa rozejrzała się wokoło. Ze szczytu wzgórza
roztaczał się widok na ranczo.
- Kiedy miałem dziesięć lat, przychodziłem tutaj,
by popatrzeć na nasz dom i ziemię. Marzyłem, że gdy
dorosnę, założę rodzinę i będę mieszkał na ranczu. Nie
miałem nigdy prawdziwej rodziny, teraz chcę stworzyć
jÄ… z tobÄ….
- Och, David.
- Nigdy nikogo tu nie przyprowadzałem ani niko
mu nie mówiłem o tym miejscu - wyznał, muskając
ją pocałunkiem. - Poznałaś mój najgłębszy sekret. Nie
sądziłem, że jestem zdolny do rodzinnego życia, ale
z tobą chyba tak. Nie chcę, byś odeszła.
- David... - powtórzyła rozdzierana przez stare
obawy i nowe pragnienia.
Bardzo chciała mu wierzyć.
- Już nie prowadzę niebezpiecznego życia. Jesteś
dla mnie ważna - nalegał.
- David...
- Nie mów, że to tylko słowa. Naprawdę jesteś dla
mnie najważniejsza na świecie. - Wyjął z kieszeni
pierścionek i wsunął jej na palec.
- Wyjdz za mnie. Kocham ciÄ™ i potrzebujÄ™. Nie od
chodz.
- Och, David! - Wiatr rozwiał wszystkie lęki, Ma-
rissa zrozumiała, że kocha go nad życie.
- Zostaniesz moją żoną? - powtórzył pytanie.
Wziął ją w ramiona, szepcząc miłosne zaklęcia.
- Zrobię wszystko, by być dobrym mężem i ojcem.
Jeśli nie będę wiedział, jak tego dokonać, nauczysz
mnie. Jesteś wspaniała. Chcę, byś została moją żoną.
- Dobrze - usłyszał.
- Risso! - krzyknął uradowany i przytulił ją tak
mocno, że ledwie mogła oddychać. - Bardzo cię ko
cham - zapewnił wśród pocałunków. - Powiedzmy
o tym od razu twojej rodzinie i mojemu ojcu! - Chwy
cił ją i uniósł nad ziemią.
- Postaw mnie - roześmiała się. - Ja też cię kocham.
Pocałunkom nie było końca. Wreszcie wrócili do
auta i tu dziewczyna mogła zobaczyć, jak wygląda jej
zaręczynowy pierścionek z brylantem.
- Jest piękny!
- Właśnie po niego wyszedłem z domu dziś po po
Å‚udniu.
- Czy to znaczy, że będę musiała opuścić Royal
i przenieść się z tobą do Houston?
- Nie, kochanie. Zamierzam prowadzić ranczo. Za
wiadomiÄ™ ojca.
- Cudownie! - zawołała, rzucając się mu na szyję.
David rozpiął jej płaszcz i przechylił na siedzenie auta.
- Tu nie będziemy się kochać. Za zimno. Teraz za
bierzesz mnie do domu, a na wzgórze wrócimy latem.
- Obiecujesz?
- Tak.
- Więc jedzmy, przyszła pani Sorrenson.
W Dniu Dziękczynienia siedzieli przy stole w domu
rodziców Marissy. Kiedy ojciec kroił indyka, David
uścisnął pod stołem rękę dziewczyny. Była zbyt podnie
cona, by jeść. Popatrzyła na siostry, babcię, rodziców,
którzy przyjechali na święto i jej wesele. Potem rzuciła
okiem na swego przystojnego narzeczonego i przyszłego
teścia, który siedział obok niego. Wreszcie zatrzymała
wzrok na śpiącej Autumn. Przepełniało ją szczęście.
- A więc jesteś stracony dla Houston - rzekł ojciec
do Davida.
- Będziemy cię odwiedzać.
- A ty będziesz przyjeżdżał do nas - dodała dziew
czyna.
- Przynajmniej wiem, że ranczo znajdzie się w do
brych rękach - odparł starszy pan. - Wchodzisz we
wspaniałą rodzinę - dodał.
- A ty znajdziesz znakomitą partnerkę do szachów
w Louisie Wilder - powiedział syn.
Po kolacji Marissa odprowadziła Davida do drzwi.
- Do zobaczenia jutro po południu, kiedy to zo
staniesz moją żoną - rzekł, całując ją na pożegnanie.
- Obiecuję, że kiedy Autumn wróci do mamy, spędzi
my wspaniały miodowy miesiąc.
- Jak długo jestem z tobą, czuję się szczęśliwa.
Właściwie mogłam ci to powiedzieć pierwszego ranka
w sklepie.
- Kocham ciebie i całą twoją rodzinę - zapew
nił.
- Lepiej już idz. Zobaczymy się jutro w kościele.
Następnego dnia o jedenastej Marissa stała w oto
czeniu druhen i rodziny w białej jedwabnej sukni. Cała
kaplica była pełna gości.
Ojciec poprowadził ją do ołtarza, gdzie czekał na
rzeczony wśród drużbów. Byli z nim Jason Windover,
Alex Kent, Chet Renaldi, młodszy brat Grega.
Trzymając Davida za rękę, dziewczyna powtórzyła
słowa małżeńskiej przysięgi. Potem pan młody poca
łował żonę.
- Trudno mi uwierzyć, że to nie sen - szepnęła.
- Przekonam panią, pani Sorrenson - odparł Da-
vid. - Jak to Å‚adnie brzmi! Kiedy wreszcie pokroimy
tort i uciekniemy stÄ…d?
- Cierpliwości! - roześmiała się.
- Będę bardzo cierpliwy.
- Daj choć jeden przykład swojej cierpliwości.
- Największą cierpliwość okażę wieczorem, czeka
jąc, aż znajdziesz się naga w moich ramionach.
- Będziesz liczył sekundy.
Mężczyzna zamknął ją w uścisku.
- Twoja rodzina chce zabrać Autumn na dzisiejszą
noc, mimo że to ryzykowne? - spytał.
- Uważasz, że ktokolwiek mógłby zaatakować całą
moją rodzinę? Mała będzie pod opieką rodziców.
Dwie godziny pózniej jechali na lotnisko, skąd pry
watny samolot miał ich zabrać do Nowego Orleanu.
W mieście jazzu noc była ciepła. Na ulicach grała
muzyka. David z radością zamknął drzwi do aparta
mentu nowożeńców.
- Chodz do mnie. Długo czekałem na tę chwilę -
powiedział.
- A ja od czasu, gdy skończyłam jedenaście lat.
Pocałuj, by udowodnić, że to nie sen.
Wziął ją w ramiona i obsypał pocałunkami.
- Daj nam dziecko - szepnęła.
- Wszystko, co tylko cię uszczęśliwi!
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ebook @ pobieranie @ pdf @ do ÂściÂągnięcia @ download
WÄ…tki
- Home
- Roberts Nora Gwiazdy Mitry 03 Tajemnicza gwiazda
- Crosby Susan Sekrety bogaczy 02 Tajemniczy opiekun
- Kaye Marilyn Replika 05 Tajemnicza klika
- Kursa Małgorzata Tajemnica sosnowego dworku
- Grobowa Tajemnica Harris Charlaine
- 11 Tajemnica wędrującego jaskiniowca
- Craven Sara Światowe Życie Duo 386 Wśród londyńskich elit
- Shepard Sara Pretty Little Liars 11 Olśniewające (oficj.)
- Orwig Sara KryjĂłwka Finnegana
- Janina Wieczerska Poradnik dla leni
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- binti.htw.pl
Cytat
Ibi patria, ibi bene. - tam (jest) ojczyzna, gdzie (jest) dobrze
Dla cierpiÄ…cego fizycznie potrzebny jest lekarz, dla cierpiÄ…cego psychicznie - przyjaciel. Menander
Jak gore, to już nie trza dmuchać. Prymus
De nihilo nihil fit - z niczego nic nie powstaje.
Dies diem doces - dzień uczy dzień.